Smuda: Sytuacja finansowa ciągle jest daleka od doskonałości
Poproszony o komentarz do słów Smudy, Piotr Brożek mówi: - Nie dziwię się, że trener tak ocenił moją grę, bo sam doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie pokazałem wszystkich swoich możliwości. Nie byłem w najwyższej formie. Wpływ na to miało na pewno to, że nie przygotowywałem się z drużyną do sezonu. Czasami w meczach brakowało mi po prostu "pary", a czasami czucia piłki. Dlatego nie mogę być zadowolony z tego, co zaprezentowałem.
"Pietia" grał w tych ośmiu meczach nie tylko na swojej nominalnej pozycji, czyli lewej obronie. W meczu z Jagiellonią Smuda wystawił go w pomocy. Eksperyment się nie powiódł, a piłkarz ocenia to w następujący sposób: - Przy takim ustawieniu nasza gra do przodu w Białymstoku wyglądała nawet dobrze. Problem był z obroną, bo zagęściliśmy środek pola, odsłaniając boki, z czego skorzystała Jagiellonia, wykorzystując nasze błędy do bólu.
Piotr Brożek z optymizmem podchodzi jednak do wiosny. - Jestem pewien, że wiosną pokażę swoją prawdziwą wartość. Wiem, że już w styczniu czekają nas mocne przygotowania. Dlatego teraz nie odpoczywam, tylko mocno pracuję, żeby od pierwszego dnia dobrze wejść w okres przygotowawczy.
"Pietia" nie boi się też konkurencji, bo choć prawdopodobne jest odejście Gordana Bunozy, to Smuda już zapowiedział wzmocnienie na lewą obronę. -I bardzo dobrze, bo konkurencja jest potrzebna. Zapewniam jednak, że powalczę o miejsce i wiosną wszyscy zobaczą moją o wiele lepszą grę niż jesienią - mówi piłkarz Wisły.
Piotr Brożek uważa też, że Wisła jest w stanie zakończyć cały sezon w ścisłej czołówce. - Przed sezonem niektórzy skreślali ten zespół - mówi "Pietia". - Skoro jednak rok zakończyliśmy na trzecim miejscu, to aptetyt rośnie w miarę jedzenia. Ja uważam, że stać nas na bardzo dużo, ale kluczem do sukcesu będzie udany start. Musimy zacząć wygrywać już od pierwszych meczów.
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+