Wiosna w tym roku, podobnie jak w ubiegłym pod Tatry zawitała znacznie wcześniej. Już w lutym praktycznie skończył się śnieg, a pogoda zachęcała do rodzinnych spacerów. Niestety na spacerach musi się skończyć, bo część placów zabaw, w tym budzący największe zainteresowanie plac zabaw na dolnej Równi Krupowej cały czas pozostaje zamknięty.
Rodzice z małymi dziećmi z żalem przechodzą alejkami spoglądają w kierunku zawieszonych łódek na bramach wejściowych.
- Sam mam dzieci i rozumiem ten problem. Część placów zabaw jest jeszcze zamkniętych. Żeby te place otworzyć musimy mieć odpowiednie przeglądy i odbiory - zaznacza Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego, który informuje, że stosowne prace niezbędne do otwarcia placów zabaw już się toczą. - Chcemy jak najszybciej sprawdzić te palce i zweryfikować ich stan techniczny - informuje burmistrz.
Otwarcie placów może nieznacznie się opóźnić, jeżeli w trakcie kontroli zostaną wykryte uszkodzenia. Zimą mimo zamknięcia placów zabaw nie wszyscy respektują informacje i wchodzą na zamknięty teren. W szybszym zużyciu, zwłaszcza drewnianych elementów placów pomaga także pogoda.
- Trochę przykro, że nikt o to wcześniej nie zadbał. Wszyscy widzieli prognozy pogody, ze idzie wiosna, to można było wcześniej zadbać o kwestie techniczne. Jak powiedzieć dziecku, że nie możemy wejść i pobawić się, skoro widzi plac i rączką pokazuje, żeby iść - mówi spacerująca po Równi Krupowej z synkiem kobieta.
Nadchodząca pogoda i opady śniegu sprawią, że otwarcie może jeszcze bardziej przeciągnąć się w czasie. Do momenty zdjęcia kłódek z bram rodzicom z dziećmi pozostają spacery alejkami i spoglądanie w kierunku miejsc, gdzie ich pociechy mogły się bezpiecznie wyszaleć podczas zabawy.
