Powiat bocheński: tajemnicze morderstwo kolejarza
To było długie i trudne śledztwo. W toku postępowania prokuratura przesłuchała aż 40 świadków. Zasięgnięto też opinii wielu biegłych specjalistów, m.in. z dziedziny daktyloskopii, psychologii. Wykonano nawet badania wariografem. Wszystko by mieć pewność, bo osoby podejrzewane o udział w zabójstwie miotały się w swoich zeznaniach.
- W toku śledztwa oskarżeni zmieniali swoje wyjaśnienia, ale w ostateczności nikt nie zaprzeczył, że brał udział w całym wydarzeniu. Twierdzą jednak, że nie mieli zamiaru zabić Ryszarda B. - mówi Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik prokuratury okręgowej w Tarnowie.
Czy wśród oskarżonych kobiet jest żona Ryszarda B.? Prokuratura nie chce tego potwierdzić.
- Jedna z tych kobiet była bardzo blisko związana z zamordowanym. Została oskarżona o kierowanie całym zabójstwem. To właśnie ona miała wskazać czas i miejsce, a także zachęcać do zadawania ciosów, a nawet sama je zadawać. A na koniec wstrzymała się z udzieleniem pomocy Ryszardowi B. - wylicza Potoczek-Bara.
Wśród oskarżonych czterech mężczyzn miało brać bezpośredni udział w zabójstwie. Mieli bić Ryszarda rurkami, a nawet kłodą drewna. Jak wykazało śledztwo, jeden z nich miał pobić B. także wcześniej - w czerwcu 2010 roku.
- Motywem zbrodni miała być chęć zemsty za liczne przypadki poniżania i zdrady ze strony Ryszarda B. - dodaje rzeczniczka prokuratury.
Przypomnijmy krótko przebieg całego zdarzenia. 25 marca 2012 roku. Ryszard B. został znaleziony w pobliżu swojego domu w Damienicach. Miał liczne rany tłuczone i rąbane - w tym na głowie, które były bezpośrednią przyczyną śmierci. Miesiąc później gruchnęła wiadomość, że prokuratura zatrzymała sześć osób zamieszanych w całą sprawę, wśród nich dwie kobiety. Wszystkie zostały tymczasowo aresztowane i przebywają w areszcie do teraz. Siódma osoba, która zasiądzie na ławie oskarżonych, to mężczyzna, który miał pomóc w szukaniu osób, które dokonają pobicia Ryszarda B.
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+