Powiat wadowicki. Sadyści faszerują kiełbasy gwoździami. Właściciele psów boją się o życie pupili

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Zdjęcie ilustracyjne Fot. Piotr Krzyzanowski/Polska Press Grupa
Ktoś rozrzuca w okolicach Wadowic i Spytkowic (pow. wadowicki) kiełbasę oraz mięso z gwoździami, w okrutny sposób próbując pozbyć się psów lub kotów. Ich właściciele ostrzegają się nawzajem przed tymi sadystami.

FLESZ: Pierwsza pomoc przy wypadkach drogowych. To musisz wiedzieć!

Właściciele czworonogów z okolic Wadowic i Spytkowic ostrzegają się wzajemnie w internecie przed podrzucanymi przez sadystów parówkami i kiełbasami, nafaszerowanymi gwoździami i innymi ostrymi przedmiotami. Nie wiadomo, kto za tym stoi.
Weterynarze ostrzegają, że taki kawałek pożywienia dla psa lub kota jest śmiertelnie groźny.

Pani Patrycja z okolic Ryczowa (gm. Spytkowice, pow. wadowicki) znalazła w swoim ogródku kawałki kiełbasy z dużym gwoździem w środku. Zdjęcia zamieściła w internecie, by ostrzec swoich sąsiadów przed kimś, kto najwyraźniej chce skrzywdzić domowe zwierzęta. O sprawie zrobiło się głośno a jej post miał blisko 200 udostępnień. Wszystkich poruszyło okrucieństwo sprawcy.

To podobno nie pierwszy taki przypadek w tej miejscowości:
- Kilka miesięcy temu nasz pies w taki sam sposób otrzymał kurę nafaszerowaną trutką - dodaje pani Katarzyna.

Porozkładane na chodnikach i trawnikach kawałki kiełbasy z igłami i gwoździami w poniedziałek oraz w środę zauważyli też mieszkańcy Wadowic w kilku różnych lokalizacjach.

Poinformowali nas o tym Czytelnicy.
- Jest tego coraz więcej. Apeluję by nie spuszczać psów ze smyczy i nie wypuszczać zwierząt samych z domu. Ja swojemu owczarkowi wyrwałem to z pyska w okolicach stadionu Skawy - opowiada Paweł z Wadowic.

Zjedzenie przez psa czy kota takiej kiełbasy może zakończyć się dla zwierzaka tragicznie: śmiercią w ogromnych męczarniach.

- Jeśli gwoździe dostaną się do przełyku, mogą przebić jelita i doprowadzić do zapalenia otrzewnej. Jeśli nawet zabieg się uda, to zwierzę może i tak już nigdy nie wrócić do pełnego zdrowia - wyjaśnia Maria Zalewska, lekarz weterynarii.

Dodaje, że uszkodzenie nerek czy wątroby często leczy się do końca życia, a zwierzę musi być na specjalnych karmach i lekach.
- Jeśli zobaczymy, że nasz pupil zjadł coś podejrzanego, trzeba od razu udać się do weterynarza i zrobić prześwietlenie. Pies niestety nie wyczuje metalu czy szkła w nadziewanej kiełbasie. Objawów może być bardzo wiele, ale nie muszą pojawiać się od razu - zaznacza.

Policjanci przypominają natomiast, by w takich sytuacjach nie tylko informować znajomych przez internet, ale przede wszystkim zgłosić sprawę policji, bo w końcu chodzi o przestępstwo polegające na znęcaniu się nad zwierzętami.

Za taki czyn sprawcy może grozić do dwóch lat pozbawienia wolności a jego tożsamość może pomóc ustalić np. miejski monitoring. Jeśli ktoś dodatkowo taką "trutkę" podrzuca na cudzą posesję może też zostać oskarżony o włamanie na prywatny teren.

Jeżeli więc jesteśmy na spacerze z psem i widzimy kiełbasę z igłami, czy gwoździami, to zadzwońmy na 997 lub 112, warto też powiadomić straż miejską.

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie