MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sławomir Peszko, trener Wieczystej Kraków: Jeszcze się ludzie zdziwią. Celem jest ekstraklasa

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Sławomir Peszko trenerem Wieczystej jest od września 2023 r.
Sławomir Peszko trenerem Wieczystej jest od września 2023 r. Wojciech Matusik / Polskapress
Rozmowa ze Sławomirem Peszką, trenerem Wieczystej Kraków, która awansowała do II ligi i zmierza do ekstraklasy. Były reprezentant Polski, który w debiucie w roli szkoleniowca odniósł sukces, opowiada nam o minionym sezonie, zmianach kadrowych i ambitnych planach na przyszłość. Czy przy Chałupnika będzie ekstraklasa? Nie jest to niemożliwe.

Jak pan ocenia miniony sezon, w którym wywalczyliście awans do drugiej ligi?
Bardzo pozytywnie. Udało się zbudować z dobrych piłkarzy, indywidualności drużynę świadomą celu, który chce osiągnąć i ten plan zrealizowała. Była oczywiście ta fenomenalna seria bez porażki (22 spotkania ligowe - przyp.), także sześć meczów z rzędu bez straconego gola. Generalnie linia obrony bardzo dobrze się spisywała, traciliśmy mało bramek. Pomijając oczywiście mecz na wyjeździe z Siarką (2:6 w końcówce sezonu - przyp.). Gdyby to było spotkanie o jakąś stawkę, to pewnie zupełnie inaczej by się potoczyło. Ja jestem bardzo zadowolony z postawy zawodników, także dlatego, że cały czas grali z poświęceniem. A nie zawsze same umiejętności wystarczą do wygrania tej trzeciej ligi, co pokazał choćby wcześniejszy sezon, zakończony brakiem awansu.

Teraz znów wielu spodziewało się, że po wzmocnieniach - przed sezonem przyszedł choćby Michał Pazdan, później Jacek Góralski - wygracie tę ligę w cuglach. A okazało się, że po kilku meczach potrzebny jest wstrząs w drużynie, zmiana trenera już po 8. kolejce. To pan zastąpił wtedy Macieja Musiała.
Tego się nie spodziewaliśmy. Na początku faktycznie nie szło, nowy trener chciał wszystko poukładać, miał mocną drużynę, ale trzy porażki i 14 straconych goli... Takie otwarcie nie przystoi Wieczystej, byliśmy na szóstym miejscu i trochę nerwowo zrobiło się w klubie, więc podjęte został takie decyzje. Ja na początku swojej pracy nie chciałem za dużo zmieniać. Pierwszym zamiarem było zdyscyplinowanie gry w defensywie. Zależało mi po prostu na tym, żeby przede wszystkim drużyna dużo lepiej broniła, nie traciła tylu goli. Wiedziałem, że z taką siłą, jaką mamy w ofensywie, to zawsze zawsze jesteśmy w stanie stworzyć kilka sytuacji, które zamienimy na bramki.

Zmiany były w jakiś sposób rewolucyjne? Bo wyniki bardzo szybko się poprawiły.
Raczej nie. Na pewno wprowadziłem trochę inne treningi, może nie długie, nawet trochę krótsze, natomiast dużo intensywniejsze. Bazowałem na zaangażowaniu, mieliśmy dużo gier na małym polu, gdzie często jesteś w kontakcie, musisz sobie radzić pod presją przeciwnika. A później w końcowej fazie tygodnia próbowaliśmy różnych schematów - jak grać w ofensywie, w ataku pozycyjnym, z racji tego, że często jesteśmy piłce, to jak długo ją utrzymywać, gdzie szukać najlepszych momentów na przyspieszenie. Na tym się skupiłem na początku.

Nie bał się pan tej odpowiedzialności? To przecież był debiut w roli trenera, w bardzo trudnym momencie, przy wielkich oczekiwaniach.

To było z dnia na dzień, tak naprawdę nie do końca się nad tym zastanawiałem. Nic nie traciłem. Po to zdobywałem uprawnienia w szkole trenerów, żeby spróbować. Myślałem, że na początku tej kariery będę może asystentem, a może w ogóle nie będę pracował w takiej roli. Życie tak się potoczyło, że zostałem trenerem w Wieczystej. I będę nim nadal.

Wejście w ten trenerski świat miał pan znakomite, bo już w debiucie jest awans.
Pomogła drużyna i ludzie, jacy są klubie. Dzięki nim jest mi o wiele łatwiej. Wysoką jakość piłkarzy od razu można zauważyć no boisku. Widzisz po drużynie, że ma duży potencjał i da sobie radę. Może być trudny moment w meczu, jakieś przestoje, zawahania czy wytracenie rytmu. Jednak biorąc pod uwagę całość sezonu, to wiedziałem, że mam mocny zespół i powinno być dobrze. Ważni są też ludzie wokół. Mam bardzo dobre relacje z prezesem, to też mi pomaga, dużo mogę robić w klubie, ale też dużo poza nim. A pewnie nie wszędzie byłoby mi to dane.

Gdy kilka lat temu ten projekt "wielkiej" Wieczystej się zaczynał w klasie okręgowej, wówczas z panem w roli piłkarza, wiele było głosów, że rok, może dwa i wszystko tąpnie. A teraz?
Jeszcze się ludzie zdziwią.

Co pan ma na myśli?
No bo nasze cele, aspiracje są większe. Nie jest tak, skoro jesteśmy już w lidze centralnej, to będziemy wyhamowywać. Wręcz przeciwnie - myślę, że dopiero wciskamy czwarty bieg i jedziemy dalej.

No właśnie. Na ostatnim domowym meczu w tym sezonie mieliście koszulki z okazje awansu, a nich napis "Wieczysta Odliczanie: 2 - 1 - ESA". Czyli wyznaczony szlak do ekstraklasy.
To nie było przypadkowe. Nie chodziło tylko o ogłoszenie, że misja została wykonana, że awans jest nasz, ale też o pokazanie całej społeczności piłkarskiej, że my idziemy do ekstraklasy. Celem na następy sezon jest oczywiście awans.

Na pełną realizację tego zadania trzeba jeszcze przynajmniej dwa lata. A stopień trudności będzie rósł.
Oczywiście mamy świadomość, że trzeba trochę rzeczy pozmieniać, dużo ludzi w tym czasie się zmieni. Zdaję sobie sprawę, że jako trener będę musiał zmierzyć się z różnymi sytuacjami, także kryzysowymi, z których będzie trzeba wyjść. Musimy też poprawić grę, na przykład, gdy przeciwnik ma system z trójką obrońców, bo wiem, że wtedy słabo nam szło w trzeciej lidze. Mam teraz czas, żeby trochę pooglądać różnych trenerów, lig, może trochę kogoś się poradzić, popracować nad tym.

Gdy byliście w ligach regionalnych, to pewnie nie było łatwo namówić piłkarza do gry na takim niskim szczeblu samą wysokością kontraktu. Awansowaliście na szczebel centralny, udowadniając też, że ten projekt ma solidne podstawy. Teraz na rynku transferowym pewnie więcej drzwi będzie dla was otwartych.
Sytuacja zmieniała się diametralnie z roku na rok. Coraz więcej piłkarzy jest zainteresowanych, sami dzwonią, że chcą przyjść, być zaangażowanym w Wieczystą. Ale to nie jest tak, że każdego będziemy brać. Oczywiście monitorujemy dużo piłkarzy, na każdej pozycję, na którą jest potrzeba. Skauting pracuje, Rysiu Czerwiec czy Marcin Kuźba, dyrektor Kapka, jeżdżą nie tylko po Polsce, ale też po Europie, byli w Hiszpanii i w Chorwacji. Badamy różne rynki. Oczywiście nie te topowe kluby, głównie mniejsze, wyszukujemy być może jakieś gwiazdy. Tak jak mówię, nazwisk w ostatnim czasie przewija się mnóstwo.

Są już pierwsze nowe twarze w zespole. Patrząc na oczekiwania kibiców i możliwości finansowe klubu, to na razie to "skromne" transfery.
Ale przemyślane. Stoper Daniel Mikołajewski był kapitanem Podbeskidzia. Znam go dobrze z Lechii, byłem tam, gdy wchodził do drużyny, później poszedł do Rakowa. To jest dobry chłopak, może miał słabszy okres w Podbeskidziu, jak cała ta drużyna, ale uważam, że będzie wzmocnieniem. Odchodzi młodzieżowiec Rygiel, więc Daniel będzie czwartym do rywalizacji na środku obrony, z Kasolikiem i Pazdanem. Kolejnym nowym zawodnikiem jest skrzydłowy Daniel Sandoval. Najpierw oglądaliśmy go na wideo, później robiliśmy jakiś wywiad środowiskowy wśród osób, które go znają, była też obserwacja samego zawodnika w meczu. Nie raz, nie dwa zrobił wrażenie, więc podpisaliśmy z nim kontrakt. Następny transfer to bramkarz Oskar Mielcarz. Na tej pozycji potrzebujemy trzech, czterech zawodników, a ma być na niej utrzymany młodzieżowiec. Drugim młodzieżowcem będzie skrzydłowy albo prawy obrońca. Dlatego z Denisem Faworowem kontrakt nie został przedłużony.

Wspomniałem o mniej medialnych transferach, bo krążą plotki o hitowych wzmocnieniach. Carlitos, Kamil Grosicki...
(śmiech) ...Lopez, Pululu. Pewnie można by wymienić całą ekstraklasę.

Jak Pan podchodzi do takich tematów?
W klubie na bieżąco rozmawiamy z prezesem czy z dyrektorem. Wiemy, czego potrzebujemy, z kim już negocjujemy. Nie jest tak, że skoro kogoś byśmy chcieli pozyskać, to on na pewno do nas przyjdzie, albo że spełnimy jego warunki finansowe.

A pan osobiście jest w stanie przekonać takiego niezdecydowanego piłkarza? Na przykład Grosickiego, z którym dobrze się pan zna.
W przypadku zawodników, których znam, to pewnie bym mógł jakąś cegiełkę do tego dołożyć. Często dzwonię do tych, którzy się wahają i tłumaczę, że Wieczysta to nie jest coś, co - jak się mówiło w środowisku - nie potrwa zbyt długo. Wręcz przeciwnie - to jest projekt, który będzie się rozwijać. Różnie reagują. Wiadomo, że ciężko jest namówić 25-latka z ekstraklasy na zejście do drugiej czy wcześniej do trzeciej ligi, nawet jak dostanie lepsze pieniądze. Gdybym był piłkarzem i miał w perspektywie kilka dobrych lata grania na najwyższym szczeblu, to też pewnie bym się na to nie skusił.

A będą teraz jeszcze hity transferowe? Czy to będzie rok na przeczekania, sprawdzenie, czy tym składem uda się coś zdziałać?
Na pewno będą dwa mocne transfery, ofensywnych piłkarzy. Będzie też dwóch bocznych obrońców, bo tutaj musimy się wzmocnić. Jak mówiłem, Faworow odchodzi, na prawej stronie prawdopodobnie będzie młodzieżowiec. Nad tym się zastanawiamy. Z młodzieżowych piłkarzy zostają Kiedrowicz, Krzywiecki i Kot, musimy ściągnąć jeszcze dwóch, trzech dobrych zawodników do zwiększania konkurencji.

Może pan coś więcej powiedzieć o tych najpoważniejszych planowanych wzmocnieniach?
Nie mogę zdradzić nazwisk. Mają być to piłkarze i z ekstraklasy, i z zagranicy.

Będą to tak głośne transfery, jak kilka lat temu Sławomira Peszki i Radosława Majewskiego do grającej w okręgówce Wieczystej?
Tego to jeszcze długo tu nie będzie (śmiech).

Zbliżają się mistrzostwa Europy, więc puśćmy wodze fantazji. Którego piłkarza z kadry wziąłby pan do Wieczystej, gdyby chciał tu przyjść?
Każdego. Może kiedyś przyjdzie czas, że któryś z nich u nas zagra.

Trzech nowych graczy już jest, mówi pan o czterech kolejnych. Ta siódemka wystarczy? Czy będzie tak, że poczekacie na jakieś okazje.
Powiem tak - okienko transferowe będzie długo trwało. Mam nadzieję, że dobrze zaczniemy drugą ligę i nie trzeba będzie reagować już w trakcie sezonu.

Dużo zawodników (aż 20 - przyp.) odchodzi. Na jakie pozycje najbardziej trzeba nowych graczy?
Odchodzą Mak i Żivec, więc potrzebnych jest dwóch skrzydłowych. Jeden już jest, Sandoval. Zostaliśmy z jednym napastnikiem, Fidziukiewiczem, na tę pozycję też musimy kogoś pozyskać. Całą ostatnią rundę graliśmy w zasadzie bez konkurencji dla Rafała Pietrzaka na lewej obronie, to też jest brane pod uwagę. O prawej obronie i bramkarzu już mówiłem. Środek jest bardzo mocny, zwłaszcza po transferze Trąbki i Swędrowskiego w zimie. Mamy jeszcze Pakulskiego, Bargiela, Góralskiego, są Knasmullner, Łysiak, więc tutaj jest okej.

Czego będzie można spodziewać się po was w drugiej lidze?
Myślę, że utrzymania stabilnej, dobrej dyspozycji. Oczywiście biorę też pod uwagę to, że może nie będziemy w każdym meczu aż tak dominować, ale będziemy zwyciężać na wyjeździe, grając "na wynik", tak jak nieraz chciałem już robić. U siebie będzie zupełnie inaczej, bardziej ofensywnie. Liczę, że uda się dobrze zacząć, potem będzie niezła seria, zwycięstw, podtrzymywana od czasu do czasu jakiś remisem. To powinno nam pozwolić utrzymać się w czubie tabeli, a może nawet odskoczyć rywalom. Bo przekonaliśmy się, że drużyny walczące o awans często zabierają sobie punkty, teraz może być podobnie. Gorzej, jeśli ktoś inny też miałby taką serię. W trzeciej lidze rok temu tak było ze Stalą, a teraz Siarką. Plusem drugiej ligi jest jednak to, że awansują trzy drużyny (dwie bezpośrednio, jedna po barażach zespołów z miejsc 3.-6. - przyp.)

W minionym sezonie Stal Stalowa Wola w drugiej lidze i Motor Lublin w pierwszej pokazały, że beniaminek nie jest bez szans, może awansować.
Stal nie miała jakichś super ultra gwiazd, ale stworzyła dobrą drużynę. Z tego co pamiętam, to mieli słabszy początek, byli pod koniec tabeli po chyba sześciu kolejkach, ale wytrzymali ciśnienie i zaczęli wygrywać. Motor już od paru lat pokazuje, że jest dobrym klubem, właściwie prowadzonym. Zasłużenie awansował. Ta ścieżka barażowa jest dobra, bo jest szansą dla tych, którzy mają przestoje. Spójrzmy na Wisłę Kraków. Po spadku z ekstraklasy wszyscy myśleli, że po roku szybko awansuje, a to już będzie jej trzeci sezon w pierwszej lidze. To nie wróży dobrze na przyszłość.

Skoro wywołał pan temat Wisły, to możliwe, że za rok będą derby z nią, jeśli znów się potknie, a Wieczysta awansuje.
Wolałbym te derby w ekstraklasie.

Liczy się pan z tym, że nadal będzie taka presja medialna i wielkie oczekiwania po tej drużynie? I pewnie śmiech kibiców, gdy wam się noga powinie.
No właśnie, ludzie tylko na to czekają. Jak się wygrywa i wygrywa, to nie ma takich reakcji, są dopiero po porażce. Ja i moja drużyna będziemy na to gotowi.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grosicki kończy karierę, Polacy przed Francją czyli STUDIO EURO odc.5

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska