Rzeszowianie od startu ruszyli do przodu, ponawiali ataki. I szybko przyniosło to efekt. Wprawdzie analiza VAR trwała dłuższą chwilę, ale sędzia uznał po niej, że Wiktor Kłos został przez Krystiana Palacza sfaulowany – no i w 8 min, po „jedenastce” wykorzystanej przez Bartłomieja Poczobuta, gospodarze objęli prowadzenie.
Stal walczy o miejsce w „szóstce” i udział w barażach o ekstraklasę. Dla piłkarzy Sandecji to był moment jeszcze bardziej przybliżający do spadku. Więc przejęli inicjatywę, Denis Potoma i Palacz wykonali strzały z dystansu, nieudane. A co na to Stal? W 22 min zamknęła sądeczan w polu karnym, Franciszek Polowiec zacentrował przed bramkę. Palacz, chcąc piłkę wybić piłkę, kopnął ją do siatki…
Goście byli oszołomieni. Nie reagowali, gdy w 30 min rzeszowianie szli z atakiem środkiem boiska. Na koniec Kłos ograł Palacza i strzelił na 3:0. Nokaut.
Sześć kolejek przed końcem sezonu nowosądecka ekipa jest 17. w tabeli, do bezpiecznej strefy traci 7 punktów. Wszystko wskazuje na to, że po 14 latach spędzonych na poziomie przynajmniej I ligi (bo był też rok w ekstraklasie), Sandecja z tego towarzystwa wypadnie.
Stal Rzeszów - Sandecja Nowy Sącz 3:0 (3:0)
Bramki: 1:0 Poczobut 8 karny, 2:0 Palacz 22 samob., 3:0 Kłos 30.
Stal: Bąkowski – Polowiec, Góra, Oleksy, Głowacki (86 Marczuk) – Kłos (72 Michalik), Poczobut, Wolski, Sadłocha (62 Mustafajew), Piątek (62 Małecki) – Prokić (72 Olejarka).
Sandecja: Nomm - Pawłowski, Szufryn (71 Słaby), Boczek, Palacz (46 Iskra) – Nawotka, Lusiusz (63 Mas), Potoma (46 Manzorro), Toporkiewicz, Kostal (54 Walski) - Wróbel.
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin). Żółte kartki: Palacz, Szufryn, Wróbel.
