Sylwia Majcher: Wykorzystujmy wszystko - od trzonka do korzonka! Zero waste w kuchni [ROZMOWA]

Magdalena Domańska-Smoleń
Magdalena Domańska-Smoleń
Sylwia Majcher. Edukatorka ekologiczna, dziennikarka, autorka kilku książek, w tym bestsellera „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku”. Jej ostatnia książka to „Mniej mięsa”. Zaangażowana w edukacyjne akcje społeczne.  Prowadzi warsztaty i szkolenia zero waste poświęcone niemarnowaniu jedzenia i ekologii. Ukończyła studia podyplomowe na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW w Warszawie.
Sylwia Majcher. Edukatorka ekologiczna, dziennikarka, autorka kilku książek, w tym bestsellera „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku”. Jej ostatnia książka to „Mniej mięsa”. Zaangażowana w edukacyjne akcje społeczne. Prowadzi warsztaty i szkolenia zero waste poświęcone niemarnowaniu jedzenia i ekologii. Ukończyła studia podyplomowe na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW w Warszawie. Fot. Maciej Dudzik
O tym, czym jest "zero waste" w kuchni, jak nie ma marnować jedzenia i dlaczego warto wykorzystywać resztki, rozmawiamy z Sylwią Majcher, autorką bestsellerowej książki „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku”.

Kiedy ostatnio wyrzuciła Pani do kosza resztki, np. zeschniętego żółtego sera z lodówki, kawałeczek nieświeżej wędliny lub czerstwy chleb? Bo niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nic nie wyrzucił….
W ostatnią sobotę! Przez nieuwagę przypalił mi się sos. Takie rzeczy się przecież w kuchni zdarzają. I przyznam szczerze, że czasami też wyrzucam jakiś zapomniany kawałek sera, który już się do niczego nie nadaje. Staram się jednak tak gospodarować produktami, żeby jak najmniej marnować.

Da się? Zeschnięty ser żółty czy czerstwe pieczywo to nic apetycznego przecież…
Wręcz odwrotnie! Lekko zeschnięty ser żółty wystarczy zetrzeć na tarce, wymieszać z bułką tartą i natką pietruszki. I mamy gotową genialną kruszonkę. Na przykład do sałatek czy makaronu.

Chleb niestety jest najczęściej wyrzucanym produktem - widać to szczególnie po świętach, czy długich weekendach. Kosze na śmieci, w których piętrzą się bochenki to smutny widok.

A przecież chleb można mrozić! Najlepiej nie cały, ale w kawałkach przełożonych papierem do pieczenia. Ze starego chleba można zrobić genialne brownie. W takim cieście chleb z powodzeniem zastąpi nam mąkę. Pieczywo to także doskonały zagęszczacz do zup! Wystarczą chęci, żeby chleb odpowiednio wykorzystać.

Przed świętami kupujemy o wiele za dużo, po świętach część potraw ląduje w koszu. Nieśmiertelnej sałatki jarzynowej nie da się zamrozić, śledzi, ciast - też.
Popularna sałatka jarzynowa, której zawsze robimy za dużo – zawsze zostaje. Kiedyś pytałam na swoim Instagranie, jakie potrawy świąteczne najczęściej wyrzucamy. Sałatka jarzynowa była na pierwszym miejscu, następnie ciasta i śledzie. A taką sałatkę można zrobić „z głową”. Osobno przygotować warzywa oraz sos i dopiero przed samym podaniem wymieszać wszystkie składniki - dać na stół tyle, ile faktycznie potrzebujemy. Gdy nam się sałatka już znudzi – poszczególne składniki możemy wykorzystać do czegoś innego.

Skąd w nas przekonanie, że w święta stoły wręcz muszą uginać się od potraw? Nigdy nie nauczymy się kupować i robić „na miarę”?
Już chyba wszyscy znamy to sławne przedświąteczne: „zostaw, to na święta” i poświąteczne: „jedz, bo się zmarnuje”. A tymczasem wystarczy nauczyć się… liczyć!

Do dwunastu?
W wigilię - tak. 12 tradycyjnych potraw to ogrom jedzenia! Zakładając, że każdy z nas skosztuję tylko po trochę każdej potrawy, to może się okazać, że zjedliśmy po 1,5 kilograma na osobę! Tylko podczas kolacji. A tymczasem normalnie powinniśmy zjeść około 30 do 50 dekagram na jeden posiłek. Jest różnica? Poza tym jesteśmy niewolnikami tradycji, a przecież mniej może znaczyć więcej. Gotujemy potrawy, których nikt nie lubi, ale skoro takie pojawiały się w rodzinnym domu, to i u nas na stole pojawić się muszą. Przez wiele lat na wigilię przygotowywałam kapustę z grochem, bo tak było od zawsze. Na stół dawała ją babcia, a potem mama. U mnie nikt jej nie jadł, a ja musiałam się później głowić, jak ją przerobić. W końcu powiedziałam dość – i na stole pojawiają się potrawy, które lubimy i zjadamy ze smakiem. Twórzmy swoje, domowe tradycje, to i w święta będziemy mniej marnować.

Łatwo powiedzieć – nie marnuj! Trudniej wcielić tę zasadę na co dzień w życie. Bo co zrobić np. z resztkami ziemniaków? Z głąbem z kapusty, zieloną częścią porów, liśćmi z kalafiora… Można wymieniać bez końca. Od czego zacząć „porządki” w kuchni?
Z pozoru może nam się wydawać, że nic nie można zrobić z tych „resztek”. A tymczasem trzeba zmienić punkt widzenia. Zostały ci ziemniaki z obiadu? Nie musisz tym nakarmić czteroosobowej rodziny! Możesz przygotować tylko dla siebie lub tylko dla dzieci smaczne pieczone ziemniaki z rozmarynem na kolację.

A warzywa? Nauczymy się je traktować z większym szacunkiem. Głąb z kapusty czy łodygi z brokuła to wyśmienite produkty!

Z łodygi kalafiora robię świetne carpaccio – kroję cieniutko, polewam octem i oliwą, posypuję orzechami – warto spróbować. Z kapusty wychodzą doskonałe placki, z liści rzodkiewki pyszne pesto, a liście kalarepy usmażone w tempurze lub cieście naleśnikowym to prawdziwy rarytas. Pamiętajmy, że większość warzyw jest jadalna w całości! Od trzonka do korzonka!

No właśnie. Coraz częściej słyszymy: nie wyrzucaj obierek z ziemniaków! Zrób z nich zdrowe czipsy! Biorąc pod uwagę, ile ziemniaków obiera przeciętna polska gospodyni, każda z nich miałaby w domu jakieś niesamowite ilości tych czipsów. Chyba nie możemy popadać ze skrajności w skrajność.
Oczywiście, że nie. Nie należy przerabiać każdego obierka, bo byłby to nonsens. Nauczmy się za to nie marnować całych produktów, które możemy z powodzeniem wykorzystać w całości. Kombinujmy w kuchni. Może się okazać, że z rzeczy – wydawać by się mogło – niejadalnych, powstaną pyszne dania. A wracając do obierków – w mojej książce jest przepis na obierki z ziemniaków mojej babci! Z dumą muszę przyznać, że babcia była „zero waste” zanim to stało się modne.

Oprócz babcinych czipsów z ziemniaków, Pani ulubione danie z resztek to…
To trudne pytanie. Ale gdybym miała wybrać, to z pewnością placki z głąba kapusty i trufle z resztek kokosa.

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy na relację z debaty i warsztaty ZERO WASTE: KLIK

Zobacz też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial 2022. Pierwsza polska restauracja w stolicy Kataru

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie