Trener Limanovii Paweł Zegarek: Przegraliśmy, ale rywale chwalili nas za walkę [Wywiad]

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Limanovia.net
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Rozmawiamy z trenerem MKS Limanovii Pawłem Zegarkiem. Limanowianie po trzynastu kolejkach w rozgrywkach czwartej ligi grupy małopolskiej wschodniej zajmują czwarte miejsce, mając na koncie 25. punktów.

W weekend przegraliście z liderem, Bruk-Bet II Termalicą w Niecieczy 0:2. Walczyliście, za co zebraliście pochwały, ale rywal i tak triumfował. Wydaje się, że jak na razie jest to zespół poza zasięgiem całej stawki.
Te dwie bramki, które straciliśmy do przerwy, nie były jakimiś wypracowanymi przez przeciwników. Rywal dochodził na dwudziesty, trzydziesty metr posyłając piłkę w nasze pola karne. Termalica grała tak, na ile jej pozwoliliśmy. Poza dwoma sytuacjami, gospodarze właściwie nie mieli więcej okazji. Z kolei my dwukrotnie potrafiliśmy wyjść z groźnymi kontrami, po których powinniśmy zdobyć gole. Kamil Palacz dwa razy znalazł się sam na sam przed bramkarzem z Niecieczy… Była jeszcze jedna sytuacja, gdy golkiper Termalicy próbował się „bawić” pod własną bramką i było blisko rzutu karnego, ale nasz zawodnik jednak nie dał się przewrócić w obrębie „szesnastki”. Arbiter pozostał niewzruszony. W drugiej połowie Paweł Matras trafił w poprzeczkę. Może gdyby udało nam się zdobyć tę kontaktową bramkę, mecz ułożyłby się inaczej. Ale teraz to już tylko gdybanie.

Zatem w starciu z niecieczanami zabrakło Wam głównie szczęścia.
Skuteczności i szczęścia. Sytuacje stwarzane przez rywali wynikały z tego, że mieli dużo dośrodkowań. Zabrakło nam trochę również tego boiskowego cwaniactwa. Rywal dysponował dużą siłą rażenia, miał posiłki z pierwszej ligi. Szczęście, przy nieco większych umiejętnościach niecieczan, było tego dnia po ich stronie.

Wcześniej wygrywaliście mecz za meczem, teraz przegraliście drugi raz z rzędu. Czyżby lekka zadyszka?
Patrząc na grę moich zawodników wydaje mi się, że o ile porażka z Termalicą mogła nam się zdarzyć, o tyle bardziej zabolała domowa przegrana z Wierchami Rabka Zdrój (0:3). Cieszy jednak to, że moi piłkarze chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, wyciągnęli wnioski, walczyli.

Nie zwieszacie głów, ale robicie swoje.
Nadal uczymy się naszego sposobu gry. Miło było słyszeć pochwały od rywali z Niecieczy, że potrafiliśmy im się postawić, jako jedna z niewielu ekip w tej lidze. Miło było tego słuchać, ale jednak to marne pocieszenie, bo nie dało nam nawet punktu.

W niedzielę zagracie u siebie z Glinikiem Gorlice. To zespół, który wygrał dotąd sześć meczów, dwa zremisował i cztery przegrał. Na co liczycie w starciu z tą ekipą?
Chcemy zrehabilitować się za porażkę z Wierchami, gdy za bardzo chcieliśmy wyrównać i wyszło jak wyszło. Celujemy w trzy punkty. Glinik jest blisko nas, traci pięć punktów, a więc można stwierdzić, że jest to spotkanie o sześć pkt. Rywal na pewno się nie położy, będzie walczył, ale przywykliśmy do tego, że w tej lidze nie ma łatwych meczów.

Wciąż macie pięć punktów przewagi nad grupą pościgową, czyli najlepszą drużyną strefy spadkowej. Można to nazwać komfortem?
Może tego komfortu za bardzo nie ma, bo wszystkie drużyny z dołu tabeli ostatnio zapunktowały, zaś nasze dwa ostatnie mecze sprawiły, że tabela uległa spłaszczeniu. Lubań i Stróże mają po 28 punktów. My mamy pięć „oczek” przewagi nad drugą grupą, ale każda kolejka przynosi nowe rozstrzygnięcia, liczy się każdy mecz.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie