Kilka dni temu pyłomierze Krakowskiego Alarmu Smogowego wskazały tam niemal 1000 mikrogramów pyłu zawieszonego PM10 na metr sześcienny (dopuszczalna norma to 50 µg/m3). - To dramat, nie chcemy być notorycznie zatruwani. Nie zgadzamy się na to, aby Skała była Pekinem Europy! - mówią zgodnie mieszkańcy gminy Skała. To niejednokrotnie w podkrakowskich miejscowościach stężenie pyłów zawieszonych jest kilkukrotnie większe niż w samym Krakowie.
Niestety, w małych miejscowościach nie ma oficjalnych stacji pomiarowych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, dlatego nie ma możliwości ogłoszenia alarmu smogowego. Tymczasem jakość powietrza w Skale jest dramatyczna.
Zobacz więcej:
Kraków i okoliczne miejscowości w smogu. Rekord padł w Skale
To, że Skała ma znacznie większy problem ze smogiem niż okoliczne miejscowości, potwierdziły badania naukowców z AGH, opublikowane we wrześniu tego roku. W Skale odnotowano wtedy rekordowe stężenie aż 2000 mikrogramów na metr sześcienny. - Powinien tam zostać zostać wprowadzony stan klęski ekologicznej. Alarmu nie ogłoszą, bo nie ma stacji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska - mówi Andrzej Guła z Krakowskiego Alarmu Smogowego.
- Organizujemy happening w Skale, ponieważ tutaj mieszkamy, żyjemy, pracujemy. Powietrze w sezonie zimowym jest nie do zniesienia - nie da się otworzyć okna, wyjść na spacer czy na zakupy. Cierpliwość mieszkańców się wyczerpała - mówi Krzysztof Wójtowicz, prezes Stowarzyszenia "Moja Polska". - Chcemy zwrócić uwagę mediów, społeczeństwa i władz na dramatyczną sytuację ludzi - podkreśla Wójtowicz.
Organizatorzy liczą, że po przeprowadzonej akcji będą mogli spokojnie porozmawiać z politykami o propozycjach pomocy dla Skały. Demonstracja odbędzie się w najbliższą środę, 21 grudnia w godzinach 7-9.