FLESZ - Zmiana pracy, a pandemia

Zabójstwo Pyjasa to jest kłamstwo historyczne - mówi Pani i powołuje się na swoje dochodzenie. Z kolei część przyjaciół i środowiska krakowskiej opozycji oraz autorka wystawy, której pokłosiem jest Pani publikacja, nazywają kłamstwem historycznym tezę, którą Pani w tej sprawie zaprezentowała. Stowarzyszenie Maj 77 i Dorota Nieznalska wydali oświadczenia w związku z książką "Wokół sprawy Pyjasa" pod Pani redakcją. Włożyła Pani kij w mrowisko, czy liczyła się Pani z taką reakcją na tę książkę?
Frazy „kłamstwo historyczne” używam jedynie wobec inskrypcji na pomniku i tablicy (chodzi o informację, że Stanisław Pyjas został zamordowany przez komunistów - przyp. red.). Ponieważ w żadnym procesie nie udowodniono, że zabójstwa Pyjasa dokonało SB, więc taki zapis jest, niestety, kłamstwem historycznym. Z wieloma poglądami „tamtej strony” się nie zgadzam, ale nie nazywam ich kłamstwem. Spodziewałam się po swojej książce jakiejś rozmowy. Na pewno nie oburzenia, jakie pojawia się w sytuacji „obrazy uczuć religijnych”.
Skąd właściwie pomysł na taką książkę? Nie jest pani historykiem – to też argument, który pojawia się w komentarzach dotyczących publikacji.
A cóż ma do tego historyk? Ta książka nie jest opracowaniem historycznym, tylko humanistycznym. Postanowiłam się przyglądnąć jak w konfrontacji z faktami broni się mit. W zamieszczonych w publikacji tekstach Bogusława Sonika i Liliany Batko bronił się „ładnie”. W reakcjach pojawiających się obecnie broni się „brzydko”. Nie pojawiają się argumenty, tylko próby obrzydzania mojej osoby. Zaskakujące, bo podobną metodę zastosowała esbecja, szkalując Pyjasa w podrzucanych anonimach.
Kilkoro współautorów publikacji przyznało, że czują się wykorzystani tą książką – jej kształtem i dominacją tekstu Pani autorstwa oraz wykorzystaniem wystawy do przeforsowania własnej tezy na temat śmierci Stanisława Pyjasa. Bogusław Sonik mówił, że Pani „wykorzystuje artystyczną wystawę po to, żeby skierować to wydarzenie na tory polityczne”, w podobnym tonie wypowiada się Dorota Nieznalska, mówiąc o zawłaszczeniu jej wystawy.
Absurdalne zarzuty. Każdy mógł się dowiedzieć, jaki będzie układ książki, kto w niej bierze udział itp. Dwóch autorów odmówiło, co podobno poradził im Bronisław Wildstein. Dorota Nieznalska od początku wiedziała, że piszę długi tekst, bo traktuję tę publikację jako własne podsumowanie. Wiedziała, że będzie tam tekst Lesława Maleszki i Adama Szostkiewicza. Znała również moje sceptyczne podejście do radykalnych przekonań „tamtej strony”. Dokumentacja jej wystawy jest tylko jednym z tekstów tej publikacji, a nie jej ośrodkiem. Nie wiem czy, mówiąc o zawłaszczeniu, nie miała na myśli raczej tego, że wersję jej wystawy zakupiłam do Kolekcji Bunkra.
„Nikt z nas nie przypomina jej sobie z tamtych czasów” - czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenia Maj 77. "Nikt nie słyszał by w jakikolwiek sposób angażowała się w działania opozycji demokratycznej” - mówił w jednym z wywiadów Bogusław Sonik. Czy skomentuje Pani te słowa?
Czy „bycie” w pamięci Sonika to warunek konieczny do analizowania wydarzeń z tamtych czasów? W takim razie coraz mniej ludzi ma na to szanse. Należy przypomnieć, że w Krakowie nie było żadnej opozycji demokratycznej sensu stricto. Powstała dopiero razem z SKS-em. To był rok 1977! Natomiast ja od 1972 roku prowadziłam w swoim mieszkaniu pierwszą prywatną instytucję kultury – Galerię Pi. To było prawdziwe forum walki o niezależną kulturę. I miejsce spotkań opozycyjnych literatów i twórców. Opozycja ma różne twarze.
Padają także głosy, że dyskredytuje Pani środowisko krakowskich opozycjonistów. Roman Graczyk mówi o relatywizowaniu historii śmierci Stanisława Pyjasa oraz jego przyjaciół - Maleszka staje się bohaterem tragicznym, złożonym, a Wildsteina dezawuuje to, co zrobił później. Nieznalska z kolei mówi o manipulacji. Jak Pani skomentuje takie odczytanie publikacji?
Każdy czyta jak chce. W pani pytaniu poraża mnie zakres przypisywanych mi możliwości! Mam inne poglądy niż oni i tyle, i nikogo nie zamierzam dyskredytować. Natomiast Dorota Nieznalska w całej tej dyskusji chyba sama siebie zmanipulowała i to jest dla mnie strasznie przykre. Dobra artystka, potwornie „przeczołgana” przez konserwatystów w związku z pracą „Pasja”, której jedynym z elementów jest krzyż z widocznym penisem, nagle przeszła na stronę dawnych gnębicieli. I nawet przejęła ich retorykę. To jest w tej sprawie najstraszniejsze.
- Na dnie Jeziora Czorsztyńskiego leży zatopiona wieś. Tak kiedyś wyglądało to miejsce
- W tych znakach zodiaku łatwo się zakochać
- Mistrzostwa Europy w piłce nożnej EURO 2020
- Oto finalistki Miss Małopolski i Miss Małopolski Nastolatek
- Drapacze chmur i 100 tysięcy mieszkańców. Tak ma wyglądać nowa dzielnica Krakowa
- Kraków. Najlepsi z najlepszych mistrzów parkowania. Przeszli samych siebie!