18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Wrocław chętnie przyjmuje obcych

Marta Paluch
MAREK GROTOWSKI
Ewa Michnik, była dyrektor krakowskiej opery, wyniosła się z Krakowa do Wrocławia, gdzie szefuje wrocławskiej operze i wystawia wielkie widowiska plenerowe. - We Wrocławiu nowych wita się z otwartymi ramionami, łatwiej o sponsorów i lepiej się żyje z władzami. W Krakowie środowisko artystyczne i naukowe jest hermetyczne - opowiada Marcie Paluch

Przeniosła się Pani z Krakowa do Wrocławia. Czym to miasto przebija Kraków?
W Krakowie pracowałam w operze 15 lat, a wcześniej spędziłam tu okres nauki w szkole średniej i studiów muzycznych. We Wrocławiu w tym roku minie 15 lat mojej pracy w Operze Wrocławskiej. Wrocław to piękne miasto, ma ogromną dynamikę rozwoju, jest przyjazne i otwarte i nie bez powodu nazywa się je "miastem spotkań". Ludzie są niezwykle serdeczni. Dla przybysza takiego jak ja to bardzo miłe zaskoczenie, że jest się akceptowanym.

Była Pani we Wrocławiu zupełnie obca?
Pamiętała mnie publiczność z koncertów filharmonicznych i prawykonania spektaklu operowego "Tetyda na Skyros" D. Scarlattiego. Kraków wydaje mi się bardziej hermetyczny, mniej życzliwy niż Wrocław i z większym dystansem do akceptacji "rzeczy niemożliwych". Wrocław jest miastem, w którym po wojnie wszyscy byli "nowi" - przyjechali z różnych stron, głównie kresowiacy ze Lwowa i Wilna. Dlatego tak chętnie do dziś przyjmują przyjezdnych - pamiętając swoje własne losy i trudne początki. We Wrocławiu jest też wspaniałe środowisko naukowe i artystyczne otwarte na współpracę.

Jak to? A w Krakowie nie?
Obecnie tego nie wiem. We Wrocławiu realizujemy wspólne projekty nie tylko z Akademią Muzyczną, ale również z Uniwersytetem, Akademią Wychowania Fizycznego, Politechniką.

Co w operze robią sportowcy?
Występują w wielu spektaklach jako wysportowani, sprawni fizycznie statyści. W naszej kolejnej, przygotowywanej właśnie superprodukcji open air wystąpi 180 statystów. Porozumieliśmy się z rektorem AWF, który tak ułożył plan czerwcowych zajęć dla studentów, aby mogli uczestniczyć w próbach i naszych spektaklach. To niezwykła życzliwość. Współpracujemy ściśle również z Uniwersytetem Wrocławskim - chóry uczelniane występują razem z naszymi artystami w spektaklach, organizujemy wspólne sesje naukowe.

W Krakowie takiej współpracy nie było?
W okresie mojej pracy w Operze Krakowskiej w latach 1980 -1995 - nie. We Wrocławiu moja współpraca z kolejnymi prezydentami, wojewodami, marszałkami, a także radnymi miasta i województwa układa się wspaniale. To miasto od dawna ma wyjątkowe szczęście do władz, które wspierają kulturę. Mam wrażenie, że tu również łatwiej jest pozyskiwać sponsorów. Wspierają nas banki, koncerny energetyczne, inne duże firmy. I nawet w kryzysie możemy na nich liczyć, wystawiać duże widowiska operowe.

Ile kosztują takie spektakle?
Sfinansowanie takiego projektu jest bardzo kosztowne. W czerwcu wystawimy na Stadionie Olimpijskim "Turandot" Pucciniego. W tej realizacji na wielkiej scenie wystąpi ponad 500 wykonawców, udało się nam zaprosić do głównych ról gwiazdy scen światowych. Ten projekt przygotowujemy przy wsparciu finansowym funduszy europejskich, urzędu marszałkowskiego i pięciu sponsorów. Nie angażujemy środków z budżetu naszego teatru.

To ile będzie kosztowała realizacja?
Dużo. Ale kwot pani nie podam, wynika to między innymi z umów sponsorskich. Chcemy na trzy przedstawienia sprzedać 40 tys. biletów w cenie od 10 złotych do 100 złotych. Mam nadzieję, że wpływy będą na poziomie około 1,8 mln zł i pokryją nam 60 procent kosztów.
10 zł za bilet? Strasznie mało.
To cena wejściówek dla młodzieży, uczniów i studentów. Ceny biletów na spektakle wystawiane w plenerze są niższe niż w budynku teatru. W naszej operze najdroższe bilety VIP na premierę "z gwiazdą" kosztują 250 zł.

Czy w Operze Krakowskiej realizowała Pani plenerowe spektakle?
Oczywiście. Występowaliśmy na dziedzińcu Muzeum Architektury, w zamku w Baranowie, na dziedzińcu wawelskim, w Pieskowej Skale, w kopalni w Wieliczce, ale nie były to superprodukcje. W 1995 roku, gdy odchodziłam z Opery Krakowskiej, sponsoring kultury nie był jeszcze tak rozwinięty. Pamiętam jak dziś, że jeden ze sponsorów z branży samochodowej zaproponował wsparcie finansowe opery w wysokości... tysiąca złotych.

Złośliwi twierdzą, że Kraków nie lubi wielkich widowisk, bo to są zwykłe masówki, sztuka dla pospólstwa. Czy rzeczywiście takie jest u nas myślenie?
Nie wiem. Wielkie spektakle operowe open air od lat wystawiane są w kilkudziesięciu miejscach Europy. Wspomnę słynne festiwale w Bregenz nad Jeziorem Bodeńskim w Austrii, w opera di Verona, we Włoszech, Xanten w Niemczech które cieszą się ogromnym zainteresowaniem publiczności. Oglądają je co roku setki tysięcy widzów, występują w nich znakomite zespoły i wielkie gwiazdy. I trudno tę publiczność określać mianem pospólstwa. Co więcej, do Wrocławia na nasze wielkie realizacje operowe ("Borys Godunow", "Otello", "Napój miłosny") i na Wagnerowską tetralogię "Pierścień Nibelunga" w Hali Stulecia przyjeżdżały duże grupy mieszkańców także z Krakowa. Już teraz napływają z Krakowa zamówienia na bilety na czerwcowe spektakle "Turandot" na Stadionie Olimpijskim.

Preisner obraził się na Kraków, Pendereccy też. A Pani?
Nie można się obrażać na tak piękne miasto, ale w jego murach żyją i działają różni ludzie…

Z czego wynikają te problemy? Czy urzędnicy rzeczywiście blokują w Krakowie rozwój kultury?
Na to pytanie musicie państwo sami sobie odpowiedzieć.

Może Pani źle wspomina nasze miasto, bo zbuntowała się Pani załoga? Zarzucali Pani m.in. mordercze trasy zagraniczne.
Kraków jest miastem mojej młodości i studiów. Natomiast zamkniętym rozdziałem jest okres mojej pracy w Operze Krakowskiej i do niego nie wracam.

Przyjeżdża Pani do Krakowa na premiery operowe, śledzi jej rozwój?
Nie

Dlaczego?
Wszystkie siły i czas poświęcam pracy w Operze Wrocławskiej.

Czy kiedykolwiek myślała Pani, żeby wrócić do Krakowa?
W Krakowie jestem każdego tygodnia, od lat związana jestem z Akademią Muzyczną, gdzie jako profesor zwyczajny prowadzę zajęcia ze studentami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie