Zakopane: wybór gospodarza mistrzostw to też mistrzostwa. W lobbingu

Przemysław Franczak
Adam Małysz z żoną Izą wspierali Zakopane też cztery i dwa lata temu. Wierzą, że teraz się uda
Adam Małysz z żoną Izą wspierali Zakopane też cztery i dwa lata temu. Wierzą, że teraz się uda grzegorz mikuła/pzn
Udostępnij:
Co przekona członków Rady Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), żeby powierzyli Zakopanemu organizację mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 2015 roku? Uśmiech Justyny Kowalczyk? Renoma Adama Małysza? Kwaśnica ugotowana przez Karola Okrasę? Raczej żadna z tych rzeczy. W tym świecie ważniejszy od ładnie opakowanej oferty i wspierających ją gwiazd jest dobry lobbing.

Górale o nim nie zapomnieli i teraz wierzą w szczęśliwy dla siebie finał. W czwartek dowiemy się, czy wyprzedzili konkurencję. Decyzja zostanie podjęta z dala od śniegu i zimna, bo na tureckiej riwierze. Kongres FIS w Antalyi zaczyna się dzisiaj.

Ostatnie dni przed wyborem to taki konkurs piękności, mizdrzenie się przed jurorami. Rywalizujące miasta - obok Zakopanego to szwedzkie Falun, niemiecki Oberstdorf i fińskie Lahti - czeka kilka prezentacji, a dodatkowe punkty spróbują zbić na swoich stoiskach promocyjnych. To tu delegaci będą mogli spotkać m.in. Kowalczyk i Małysza, spróbować regionalnej góralskiej kuchni przygotowanej przez znanego z telewizji Okrasę (pal sześć, że pochodzi z Białej Podlaskiej) i pokosztować darmowych alkoholi.

Niektórzy twierdzą jednak, że to tylko kongresowy folklor i nawet najlepsza nalewka, najsmaczniejszy oscypek czy najbardziej kolorowy folder nie będą mieć wpływu na werdykt Rady FIS. Według nich główne karty rozdano już wcześniej.

Trudno zweryfikować te opinie, ale jedno jest pewne: nauczeni doświadczeniem zakopiańczycy długo prowadzili cichą kampanię w swojej sprawie. W lobbing na rzecz ich kandydatury zaangażowani byli Andrzej "Ałuś" Bachleda, wybitny polski alpejczyk, który ma sporo znajomych wśród członków Rady FIS, oraz śp. Piotr Nurowski, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jedna z ofiar smoleńskiej katastrofy.
Ich udział w tym przedsięwzięciu tajemnicą jednak nie był.
Niewiele osób wie za to, że na rzecz Zakopanego niezależnie od tej dwójki pracował też niejaki Kurt Matz, Austriak mający świetne kontakty w narciarskim światku i prowadzący własną firmę konsultingową (w ubiegłym roku Czesi zatrudnili go, żeby im pomógł zorganizować mistrzostwa w Libercu). I to jego działania i znajomości mogą być języczkiem u wagi.

Dla Matza FIS to środowisko naturalne. Czuje się w nim jak ryba w wodzie i dla kandydatury Zakopanego może być tym, kim Hryhorij Surkis, prezes Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej, był dla Euro 2012. To przecież głównie dzięki diablo skutecznemu lobbingowi Ukraińca nasze kraje otrzymały prawo organizacji piłkarskich mistrzostw Europy.

- Nie przesadzałbym z tym porównaniem - waży słowa Andrzej Kozak, prezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, który wpadł na pomysł zatrudnienia Matza. - Zwłaszcza że Surkis był członkiem władz UEFA, a Kurt nie ma takiej pozycji w FIS-ie. Jego pomoc jest oczywiście istotna, ale nasza podstawowa siła to świetnie przygotowana oferta.
Kozak zarzeka się, że nie jest to tylko czcze gadanie.

- Podbudował mnie szef Austriackiego Związku Narciarskiego Peter Schroecknadel, który niedawno przyjechał do nas z wizytą. Poprosiliśmy go, żeby ocenił naszą kandydaturę. Stwierdził, że wypadamy nieźle. W jego ustach to wielki komplement - opowiada.
Członkowie Rady FIS (15 osób plus prezydent organizacji Gian--Franco Kasper) też już na pewno mają wyrobione zdanie na temat wszystkich kandydatów. Na dobrą sprawę więc prezentacje w Antalyi to tylko walka o podtrzymanie dobrego wrażenia, ewentualnie ostatnia próba przekonania do siebie niezdecydowanych. Zakopiańczycy dobrze przygotowali się do tej batalii.

- W delegacji jest 30 osób. To moc, która ma przekonać FIS, że warto nam zaufać - z pasją mówi szefowa komitetu organizacyjnego Zofia Kiełpińska, która przez ostatnie dni miała prawdziwe urwanie głowy. Niemal bez przerwy wisiała na telefonie, wysyłając jednocześnie samochody z rzeczami na nasze stoisko. - Będzie wytworne i eleganckie, ale więcej nie zdradzę, żeby nie psuć niespodzianki - uśmiecha się.

Zakopiańczycy jadą do Turcji uzbrojeni po zęby. Nie tylko w Kowalczyk, Małysza, szczegółowe plany i efektowne wizualizacje, lecz przede wszystkim w rządowe gwarancje. Podpisane przez premiera dokumenty dotarły w ostatniej chwili, ale najważniejsze, że są. Nikt nie zaczerwieni się teraz przy pytaniach o pieniądze na przebudowę Średniej Krokwi i przygotowanie spełniających międzynarodowe wymogi tras biegowych.
Konkurenci takich problemów na głowie nie mają.

- Żartuję czasem, że w Oberstdorfie i Lahti wystarczy włożyć wtyczkę do kontaktu i można robić mistrzostwa - śmieje się Kozak.
To jednak wcale nie stawia Zakopanego na przegranej pozycji, choć tak po prawdzie trudno szacować jego szanse. Werdykt jest nie do przewidzenia.
- Tu nie istnieje coś takiego jak przecieki. Cztery lata temu, kiedy Zakopane starało się o mistrzostwa po raz pierwszy, słyszeliśmy obietnice, że będziemy mieć kilka głosów. Nie dostaliśmy żadnego - przypomina sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego Grzegorz Mikuła.
- To jest po prostu polityka - kwituje Kozak.

Zapewne to ona powoduje, że w wyborach FIS czasem brak logiki. Inaczej nie sposób wytłumaczyć, dlaczego włoskie Val di Fiemme zorganizuje mistrzostwa dwukrotnie na przestrzeni 10 lat (2003 i 2013 r.).
- Też tego nie rozumiem. Wprawdzie wspomnienia stamtąd mam dobre, bo zdobyłem dwa złote medale, ale jednak takie imprezy powinny organizować miasta, w których na zawody przyjdą tysiące ludzi. Tam były pustki - dziwi się Małysz, który już po raz trzeci promuje Zakopane. - Może się w końcu uda.
Zasłużyliśmy - wzdycha.
Długie starania rzeczywiście mogą być atutem Zakopanego.

- W FIS trzeba postać w kolejce, a Zakopane stoi już dość długo - zauważa Mikuła. - Poza tym przez ostatnie lata staliśmy się silniejsi sportowo. No i oferta jest świetnie zrobiona, choć jak już wiemy, nie tylko merytoryczne przygotowanie ma znaczenie. Taki wybór ma wiele płaszczyzn - dodaje tajemniczo.
Dziś rano Polacy otworzą swoje stoisko. Jutro o 15.20 czeka ich najważniejsza prezentacja - przed Radą FIS.

Kozak: - Co ma być, to będzie. Po poprzednich bataliach wyleczyłem się z przeczuć.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie