3. liga. To już jest seria, trzecia z rzędu porażka Soły Oświęcim, tym razem w Rzeszowie ze Stalą

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Paweł Cygnar (z lewej) i jego koledzy z Soły Oświęcim, nie potrafili do dobrać w Rzeszowie do miejscowej Stali.
Paweł Cygnar (z lewej) i jego koledzy z Soły Oświęcim, nie potrafili do dobrać w Rzeszowie do miejscowej Stali. Fot. Jerzy Zaborski
Po dobrej serii Soła Oświęcim wkroczyła na złą ścieżkę. Wyjazdowa porażka ze Stalą Rzeszów była trzecią z rzędu poniesioną przez podopiecznych Sebastiana Stemplewskiego na finiszu jesieni w grupie południowo-wschodniej III ligi piłkarskiej.

Rzeszowianie zastosowali proste środki. Tuż na początku spotkania Wojciech Reiman huknął zza pola karnego, zdobywając pierwszą bramkę.

W odpowiedzi Mateusz Gleń „zakręcił” miejscowymi obrońcami, lecz jego strzał w długi róg z trudem obronił Adam Wasiluk, wypychając piłkę na rzut rożny.

Chwilę później faulowany był Michał Szymański i sędzia wskazał na „wapno”, które pewnie, płaskim strzałem, na gola zamienił Reiman.

Oświęcimianie nie potrafili się szybko otrząsnąć po takich ciosach. Z kolei po zmianie stron Michał Marczak szukał kolejnego karnego, ale arbiter nie dał się nabrać.

Na strzał z dystansu zdecydował się Krzysztof Hałgas, lecz piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny.

Być może wraz z upływem czasu w szeregi gospodarzy wkradło się rozluźnienie, bo zaczęli popełniać błędy. Paweł Gordijczuk omal nie został autorem „swojaka” (71 min), a z kolei Wasiluk źle wyszedł do dośrodkowania, nie potrafiąc złapać piłki, żaden z gości nie potrafił tego wykorzystać.

Wynik ustalił Maciej Maślany. Jego strzał może był mocny, ale wobec potknięcia Dawida Gargasza piłka znalazła drogę do siatki.

– Po trzech meczach bez wygranej musieliśmy walczyć o pełną pulę, żeby czołówka za bardzo nam nie uciekła i wiosną można było jeszcze o „coś” walczyć. Z pewnością szybkie dwa gole ustawiły mecz, bo pozwoliły nam się przegrupować i zacząć grać z kontry. Stąd w drugiej części wzięła się optyczna przewaga oświęcimian - powiedział Grzegorz Nalepa, trener rzeszowian.

– Na dobrą sprawę mój zespół zaczął dopiero grać po stracie drugiej bramki. Byliśmy wtedy agresywni. Po mianie stron mecz toczył się już pod nasze dyktando. Szkoda straconych szans Dawida Wadasa, czy Arkadiusza Czapli. Gdybyśmy strzelili kontaktową bramkę, to spotkanie można byłoby jeszcze nawet wygrać - ocenił Sebastian Stemplewski, trener Soły.

Stal Rzeszów – Soła Oświęcim 3:0 (2:0)
Bramki:
1:0 Reiman 4, 2:0 Reiman 13 karny, 3:0 Maślany 87.

Stal: Wasiluk – Gil (69 Buszta), Gordijczuk, Kardas, Zięba – Reiman, Szeliga, Ceglarz, Marczak (90 Lisańczuk) – Brocki (87Maślany), Szymański.

Soła: Gargasz – Kasolik, Wadas, Szewczyk, Hałgas – Gleń, Dynarek, Wawoczny, Snadny – Cygnar, Czapla.

Sędziował: Piotr Kozłowski (Lublin). Żółte kartki: Marczak – Wadas, Hałgas. Widzów: 300.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie