Adolf Weltschek: uczę dzieci jak sobie radzić w wilczym świecie dorosłych

Redakcja
Adolf Weltschek, szef teatru groteska w Krakowie
Adolf Weltschek, szef teatru groteska w Krakowie Andrzej Banaś
Za co właściwie przyznali mu ten Order Uśmiechu, skoro w pracy zdarza mu się strasznie krzyczeć i kląć? Dlaczego dzieciom wiedza o tym, co to dziewica, nie jest niezbędna? Czy wystarczy wiedzieć, jak zrobić smoka na paradę? Pytania zadaje Marta Paluch, a odpowiada Adolf Weltschek

Czytaj także: Alicja Bachleda-Curuś. Znana góralka opowiada o życiu w USA

Mam dla Pana prezent. To będzie test.
Cytryna? I mam ją zjeść?

Oczywiście. I jako kawaler Orderu Uśmiechu posłać mi potem szeroki uśmiech.
Czy jestem jego godzien, tak? (zajada cytrynę)

Tequili niestety nie mam. O! Nawet się Pan nie skrzywił. Na wręczeniu orderu dostanie Pan całą szklankę soku z cytryny.
A wie pani, że ostatnio ćwiczyłem picie soku z cytryny. Jest bardzo zdrowy na zgagę. Bo mimo że jest kwaśny, ma odczyn zasadowy.

Na kaca dobry?
Może tego kaca pomińmy, bo o dzieciach rozmawiamy.

To prawda, że o nominacji dowiedział się Pan ostatni, z notatki agencyjnej?
Tak było. Wiedziałem, że wcześniej Jacek Kuroń dostał. Ogromnie się ucieszyłem.

Papież też dostał.
To naprawdę nobilitujące mnie towarzystwo. Cieszę się, że dzieci doceniły mnie i moich współpracowników. Ekipa, która trwa na posterunku naszego teatru, jest niezwykła. Są tu panie, które pracują po 40 lat! I dlatego robimy różne szalone rzeczy, łącznie z Paradą Smoków.

Tłumaczy Pan dzieciakom, co jadł smok i co to jest ta dziewica?
Kieruję się zdrowym rozsądkiem. Nie wydaje mi się, że najważniejszą sprawą w ich życiu jest...

...kwestia posiłku smoka?
Otóż to. Najważniejsze, by wyposażyć dzieci w odpowiednią ilość fantazji i wyobraźni. Bo to zdecyduje, czy potem będą marzyć o wielkich celach, odkryciach. U nas w teatrze dzieci dostają dużo bodźców, by ta wyobraźnia mogła kiełkować. Nie sądzę, żeby wyjaśnianie kwestii dziewic w tym pomogło.

Myślę, że one i tak wiedzą.
Może, niech sobie wiedzą, ale nie ode mnie. Ja chcę w nich przez nasze spektakle zaszczepić determinację i wiarę w siebie. Również w to, że warto być dobrym i robić dobre rzeczy. Po to, żeby mogły potem spokojnie wejść w wilczy świat dorosłych.

Z dziećmi jest Pan poważny, czy bez przerwy żartuje?
Ja w ogóle jestem dość poważnym facetem... jeśli chodzi o poważne rzeczy. A robienie teatru jest niezwykle poważną rzeczą, tak samo dla dorosłych jak dla dzieci.

Nie ma śmichów-chichów?
Mogą być, ale trzeba to robić śmiertelnie poważnie. Z pełną odpowiedzialnością.

Dzieciaki na jakiejś głupocie Pana przyłapały?
To by trzeba dzieciaki zapytać. Choć wydaje mi się, że żaden mnie publicznie nie skompromitował. To znaczy nie wstydzę się tego, co robię, a robię to, co myślę. Więc na razie powodu nie ma. Choć mam świadomość, że dzieci są bardzo przenikliwe. Potrafią w dość bezpośredni, bezkompromisowy sposób manifestować swoje niezadowolenie. Na szczęście nam na spektaklach zdarza się to bardzo rzadko.

Podpowiadają bohaterom?
Rozwijają bajki po swojemu. Zdarzało się, że opowiadały np. co zrobiłyby z wilkiem z bajki o Czerwonym Kapturku.

Czyli to, co go spotkało, to jeszcze pikuś?
Na to wychodzi. Ale na tym przykładzie widać, jak pobudzana jest ich wyobraźnia.

A Kapturka im żal?
Ostatnio najwięcej emocji budzą postaci Calineczki oraz dziewczynki - przyjaciółki Wielkomiluda. To taki duży, niezgrabny brzydal z naszego spektaklu. Widzę, że na widowni dzieci drżą o losy małych dziewczynek - laleczek w świecie olbrzymów.

Krzyczą, płaczą?
Wszystko robią. Jeśli wciągną się w historię, próbują ingerować w przebieg akcji. Krzyczą "uważaj!" albo wyrażają dezaprobatę wobec złych bohaterów.

Na przykład?
Nie będę tu używał słów...

... powszechnie uznanych za obraźliwe?
Zdecydowanych.

Ja sama chciałam na spektaklu schować pod fotelem królewnę Śnieżkę.
Bo natura nas tak zakodowała, że bronimy słabszych. Mamy naturalne pokłady dobra.

A nadal strasznie Pan krzyczy i klnie w pracy?
Tylko od święta. Gdy nie mogę zrozumieć irracjonalnych zachowań. Każdemu daję prawo do trzech błędów. Ale gdy sytuacja się powtarza po raz czwarty, wyzwalają się we mnie pokłady... niecodziennej energii. I wtedy rzeczywiście potrafię być straszny.

Z orderem już wyzwalać Panu nie wypada.
Ależ ja w stosunku do dzieci mam niewyczerpaną cierpliwość. Tylko dla dorosłych ta granica istnieje.

Wybierz najpopularniejszego wójta i burmistrza Małopolski! Trwa głosowanie!

Wybieramy najpiękniejszy rynek w Małopolsce! Weź udział w plebiscycie i oddaj głos!

Wielka galeria! Zobacz archiwalne zdjęcia strojów Wisły Kraków z ostatnich stu lat!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie