„Głowa” cieszył się tym bardziej, że jego przyjaciel, Paweł Brożek w ostatniej akcji meczu dał Wiśle remis 1:1 i tym samym pożegnał się z kibicami „Białej Gwiazdy” w niezwykle efektowny sposób. – To jest wielka nagroda dla Pawła za wszystkie lata pracy i za to, co robił dla tego klubu, jak się poświęcał – mówi Głowacki. – Odbieram jednak tę bramkę również jako nagrodę dla mnie. Bardzo się cieszę z tego gola. Byłem bardzo wzruszony…
Zapytany, czy ten wyrównujący gol był dla niego najbardziej wzruszającym momentem meczu Wisły z Lechem, Głowacki dodaje: – Myślę, że ja już w piątek wszystko, co miałem, wypłakałem. Tak naprawdę ten cały weekend dostarczył tak dużo emocji, że jestem już bardzo zmęczony. Ale bardzo szczęśliwy i zadowolony, bo chyba lepiej pożegnać się nie da. Chyba, że tak jak Paweł.
Wisła Kraków. Paweł Brożek i Arkadiusz Głowacki pożegnali si...
O Arkadiuszu Głowackim pamiętał również Lech Poznań, który przygotował dla swojego byłego piłkarza pamiątkową koszulkę. – Tak, dostałem ją od słynnego pana Gienia – mówi piłkarz. – Ten pan, gdy miałem 16 lat, jako pierwszy wydawał mi sprzęt. Ale to by było mało, gdybym tylko tak to podsumował, bo tak naprawdę pan Gienio otoczył mnie opieką. Zawsze mogłem liczyć na jego wsparcie. Drugą taką osobą był Jarek Araszkiewicz, dzisiejszy trener Lecha Poznań, który również traktował mnie bardzo dobrze. Trochę inaczej niż w tych czasach, gdy był podział na „starych” i „młodych”. Była jeszcze jedna taka osoba, Damian Łukasik, który był zawsze moim idolem. I właśnie oni opiekowali się z Jarkiem tymi młodymi w drużynie.