Czarny Dunajec. Dlaczego górale nie chcą się szczepić przeciw COVID-19

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Nie chcą się szczepić, ale każdy z nich ma testy na przeciwciała. - Mieszkańcy są święcie przekonani, że jak jesienią przechorowali COVID-19, są już całkowicie odporni. I nie chcą się szczepić – mówi Marcin Ratułowski, wójt gminy Czarny Dunajec, która jest drugą gminą w Polsce, gdzie najmniej mieszkańców zdecydowało się przyjąć szczepionkę przeciw COVID-19. Lekarze podają, że górale paniczne boją się… zakrzepicy.

Czarny Dunajec to podtatrzańska gmina, która leży na pograniczu Podhala i Orawy. Wielu mieszkańców gminy pracuje za granicą. Dawniej emigrowali do USA – i wielu tak zostało, a obecnie celem ich wyjazdów jest Austria, głównie Wiedeń.

Obecnie jednak gmina zasłynęło jedna z tego, że… jej mieszkańcy nie chcą się szczepić. Według rządowych danych, zaledwie 11 proc. mieszkańców dotychczas przyjęło pełną dawkę szczepionki.

Wierzą w przeciwciała

- Mnie to zupełnie nie dziwi – mówi wprost Marcin Ratułowski, wójt gminy, który akurat sam się zaszczepił. - Wielu naszych mieszkańców przeszło COVID-19 jesienią, sporo zmarło w trakcie choroby. Ci co przeżyli są teraz święcie przekonani, że mają przeciwciała i są zupełnie bezpiecznie. Nie docierają do nich argumenty, że to przebycie COVID-19 nie chroni przed kolejnym zachorowaniem.

Teresa Anna Pasich, lekarka z ośrodka zdrowia w Czarnym Dunajcu, która także zajmuje się szczepieniami, dodaje, że testy na przeciwciała to w gminie ma bardzo wielu mieszkańców. Tak jakby chcieli udowodnić sobie i innym, że rzeczywiście nie muszą się szczepić.

- Na pytanie dlaczego jednak nie chcą się zaszczepić, słychać najczęściej odpowiedzi „nie, bo nie” - dodaje lekarka, która każdego pacjenta w przychodni pyta i namawia, by się zaszczepił.

Strach przed zakrzepicą

- Wielu z nich boi się zakrzepicy. Po tym, jak w mediach pojawiły się informacje o zakrzepicy i szczepionce AstraZeneca, tak mocno utkwiło im to w głowach, że są przekonani, że dostaną zakrzepu i umrą, niezależnie jaką szczepionką byliby szczepienia – mówi doktorka.

Dodaje, że gdy ktoś tylko ma żylaki, jest przekonany, że szczepionka spowoduje u niego zakrzepicę. - Dzwonią, pytają. Ale nawet gdy okazuje się, że nigdy nie mieli zakrzepicy, nigdy żylaki im nie doskwierały, są przekonani, że po szczepionce będą mieli problem – dodaje lekarka.

Jej zdaniem ta niechęć do szczepienia, to efekt niedostatecznej edukacji ws. szczepionek. - Pacjenci nie są do końca poinformowani o tym, że ta szczepionka jest bezpieczna – mówi lekarka. I dodaje, że nie brakuje też takich, którzy w ogóle nie wierzą w koronawiursa, którzy uznają cała pandemię za zorganizowaną akcję, by zniszczyć biznesy ludzi.

Góralska upartość

Marcin Ratułowski dodaje, że w grę wchodzi tutaj też taka zwykła upartość góralska. - Góralski upór jest w Czarnym Dunajcu. Są tu zresztą takie silne pokłady historyczne. Była walka z każdą niemal władzą, choćby słynne nasze powstanie Chochołowskie, czy walka z okupantem w czasie II wojny światowej. Wielokrotnie było tak, że temu co mówi władza, górale z Czarnego Dunajca są przeciw. Ale z drugiej strony potrafią się także jednoczyć, gdy przychodzi zagrożenie. I wtedy dokonują wielkiej rzeczy – mówi Marcin Ratułowski.

Dodaje, że mieszkańców Czarnego Dunajca w ogóle do czegokolwiek jest ciężko przekonać. Ale jak widzą, że coś działa, sąsiad sąsiadowi przekaże, że coś jest dobrego, wtedy przyjmują to. - Myślę, że i naszą gminę czeka w końcu wielkie zainteresowanie szczepieniami. Będziemy mieć falę szczepień, tak że nie będziemy mogli się wyrobić w pozyskiwaniu szczepionek – przewiduje wójt.

Co na to sami mieszkańcy?

Górale z Czarnego Dunajca z mediami chętnie rozmawiają o szczepionkach, ale tylko ci którzy się zaszczepili. Ci co są przeciwni, ucinają krótko rozmowę.

- Szczepienia? Ja nie potrzebują. Chorowałem na to w listopadzie. Już to przeszedłem, nie muszę się szczepić – mówi krótko mężczyzna, którego spotkaliśmy na czarnodunajeckim rynku.

- Ja się nie szczepię, bo nie chcę. Nie wiadomo co to oni tak ludziom wstrzykują. Poczekam, zobaczę – mówi inna pani.

Większość jednak unika tematu – tak jakby się wstydzili faktu, że nie chcą się szczepić.

- Panie, tu ludzie różne historie mówili. Że oślepną od szczepionki, że im coś wyrośnie. Różne głupoty słyszałem. Ja się zaszczepiłem. Druga dawka szczepionki była dla mnie trochę gorsza. Ale uważam, że trzeba. Bo to dla wszystkich ważne – dodaje starszy pan, którego spotkaliśmy siedzącego na ławce w rynku.

- Niektórzy nie chcą się szczepić, bo jest zamieszanie informacyjne z tym co dają szczepionki. Raz było, że wystarczy się zaszczepić i będzie można podróżować. Potem pojawiły się informacje z różnych krajów, że mimo szczepionki i tam trzeba testy robić – dodaje inna mieszkanka Czarnego Dunajca.

Szczepią się ci, którym COVID-19 kogoś zabrał

Mimo, że w Czarnym Dunajcu jest mały odsetek zaszczepionych, są jednak ludzie, którzy uwierzyli i przyjęli szczepionkę.

- Jeżeli ktoś bardzo ciężko przechorował COVID-19, to się szczepi mimo wszystko. Jeżeli u kogoś w domu covid zabił bliską osobę, wtedy szczepi się cała rodzina, nawet nastolatki. A ci, którzy nie widzieli człowieka cierpiącego i umierającego na COVID-19, nie dadzą się przekonać – mówi Teresa Anna Pasich. Dotyczy to zarówno starszych, ale i młodych – ludzi, którzy są po szkołach, czy uniwersytetach.

Przedostatnia gmina w Polsce?

Według raportu rządowego, Czarny Dunajec jest na przedostatnim miejscu w Polsce jeśli chodzi o liczbę zaszczepionych mieszkańców. Wójt Ratułowski dodaje jednak, że te statystyki nie do końca mogą być poprawne.

- W naszej miejscowości, według dokumentów mamy 22,5 tys. mieszkańców. Faktycznie jednak mieszka tu 16,1 tys. osób. Wiemy to dokładnie na podstawie deklaracji śmieciowych, jakie zbieraliśmy od mieszkańców – zaznacza wójt.

Brakujące dusze to ludzie, którzy wyjechali dawno tego do USA – część z nich już nie żyje, ale nigdy nie zostali wyrejestrowani w polskich urzędzie. Druga grupa to ludzie, którzy na co dzień pracują w Wiedniu, a w Czarnym Dunajcu pojawiają się na weekendy. - Ludzi ci niejednokrotnie zostali zaszczepieni za granicę, ale nie zostali wykazani w polskich statystykach. Sam mam przykład takich osób w mojej rodzinie, którzy pracują i mieszkają w Wiedniu – zaznacza wójt.

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

:]
5 lipca, 07:35, Gość:

Bo oprócz tego, że są chciwi , wredni i świętojebliwi na pokaz to jeszcze głupi?

Jak ktoś nie jest Covidianinem i nie daje sobie wstrzykiwać grafenu do krwioobiegu -- to według ciebie "głupi", tak?

G
Gość

Bo oprócz tego, że są chciwi , wredni i świętojebliwi na pokaz to jeszcze głupi?

G
Głupie pytanie

"Dlaczego górale nie chcą się szczepić przeciw covid-19?"

A po co? Ten "Covid-19" nie jest bardziej śmiertelny -- ani bardziej trudny do wyleczenia -- niż "zwykła" grypa (bo zapewne nią właśnie jest). Więc po co forsowanie tych "szczepień", skoro taki np. dr Bodnar wielokrotnie udowodnił, że w razie czego łatwo to wyleczyć Amantadyną?

G
Gość

niechże ktoś poprawi składnie lub orty w tym artykule, bo oczy bolą. Nie wiem czy to składnia, orty czy co - nigdy nie byłem polonistą, ale jak to widzę to musi być baaardzo źle. Mamy ten język polski - no kto jak to, ale gazety powinny świecić przykładem żeby ludzie jakoś umięli się nim dobrze posługiwać :/

B
Bierzmy przykład

Górale zawsze "swój rozum mieli". Zdaje się, że nawet w obecnych czasach telewizja nie rządzi nimi aż tak bardzo, jak "ceprami".

Dodaj ogłoszenie