Czyta się! Samosiejki, czyli początek końca antropocenu. O książce Dominiki Słowik

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
"Samosiejki", Dominika Słowik
"Samosiejki", Dominika Słowik materiały prasowe
Po głośnych powieściach „Atlas: Doppelganger” (za którą autorka otrzymała nominację do Nagrody Literackiej Gdynia) oraz nagrodzonej Paszportem Polityki „Zimowli” krakowska pisarka Dominika Słowik powróciła z kolejną książką. „Samosiejki” to zbiór opowiadań, których motywem przewodnim jest natura.

FLESZ - RPP podniosła stopy procentowe

Trzynaście opowiadań łączy temat natury i jej związku z człowiekiem. Niemal zawsze związek ten naznaczony jest jakąś anomalią.
Tytułowe samosiejki to rośliny, które w jednym z opowiadań wyrosły niepostrzeżenie w wiosce, rozrastając się coraz bardziej. Nowe, nieznane rośliny monitorują ubrani na czarno panowie w lateksowych rękawiczkach, przywodzący na myśl odcinki „Archiwum X”. Z powodu roślin miejscowa ludność woli zamieszkać gdzieś indziej. Czy inni mogą być rośliną?

Bohaterka opowiadania „Śnieżyca”- matka-meteopatka, zasypiająca gdy tylko spadnie śnieg, od trzech lat nie zasnęła. By ją ratować, córka podejmuje próby zbudowania strefy komfortu – maluje śnieg na szybach, taszczy matkę w góry, gdzie leży śnieg, by ta mogła wreszcie zapaść w swój zimowy sen. A co będzie, jeśli śnieg już nigdy nie spadnie?

Albo odwrotnie, co będzie, jeśli śnieg nigdy nie przestanie padać? Kiedy już pierwsze opady sparaliżowały miasto, ze sklepów zniknęły ciepłe swetry i sanki, osiedlowe górki, jak przed laty, oblegają dzieciaki, a przy śmietniku ktoś ulepił bałwana. Pod naporem śniegu zawalił się dach biurowca, pękają rury, a padający od tygodni śnieg, nie ustaje.

Albo, gdy jedna roślina, otrzymana w prezencie, rozrastając się, zamienia ciasną kawalerkę z ogród, zabierając po kawałku przestrzeń cywilizacji? Brzmi jak metafora przyrody, która odżyła, gdy pandemia zamknęła nas w domach.

Natura, a właściwie flora, wymyka się w „Samosiejkach” spod ludzkiej kontroli, a nawet przejmuje kontrolę. Roślinność rozrasta się bujnie jak w opowiadaniach Schulza, dominując świat człowieka. Z literackich nawiązań, warto wspomnieć również o klimacie powieści Olgi Tokarczuk czy Stanisława Lema (zwłaszcza w tytułowych „Samosiejkach” i „Koloniach pozaziemskich”).

Motywem, który łączy opowiadania w spójną całość jest przyroda plus anomalia, które wiodą do tematu katastrofy klimatycznej i jej skutków. Nietypowe zjawiska, które pojawiają się w opowiadaniach, prowokują pytanie o związek człowieka ze światem natury, granice między nimi i wzajemne wpływy.

W baśniowych, nierealnych światach przedstawionych opowiadań Dominiki Słowik, choć tematycznie różnych od poprzednich książek, fani „Zimowli” odnajdą tajemniczy klimat „Miasteczka Twin Peaks”. Zredukowani do minimum bohaterowie ustępują miejsca obserwatorom, a właściwie kronikarzom zaistniałych zmian. Zresztą: „Musimy wreszcie trochę ustąpić” to słowa, które wypowiada bohaterka jednego z opowiadań. Musimy ustąpić, by natura wróciła na swoje miejsce, znów spadł śnieg jaki pamiętamy z dzieciństwa, a samosiejki wyrosły na łące nad rzeką.

A same opowiadania to, jak zapowiada wydawca, literacka odpowiedź na nastroje epoki, zarówno w warstwie tematycznej, jak i formie. Po obszernej opowieści o Cukrówce, niewielkie formy literackie, (kilka ma spory potencjał na dłuższe opowieści), czyta się bardzo dobrze. Sensualny język sprawi, że niemal poczujecie zapach roślin.

Dominika Słowik
„Samosiejki”
Wydawnictwo Literackie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie