El. MŚ 2018. Polacy igrali z ogniem. Trzy bramki z Kazachstanem, zabrany gol Lewandowskiemu

JCZ, Piotr BernaciakZaktualizowano 
Uff! Było ciężko, ale jest zwycięstwo. Polska pokonała Kazachstan 3:0 i powróciła na fotel lidera grupy E el. MŚ 2018. Reprezentacja Adama Nawałki długo grała nieskutecznie, a po przerwie również nadzwyczaj nerwowo. Rywal parę razy stworzył dogodne okazje. Po jednym ze strzałów piłka wpadła do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Później... nie uznał prawidłowej bramki Roberta Lewandowskiego z rzutu wolnego. Dopiero trafienie Kamila Glika na 2:0 uspokoiło naszą sytuację. Jesteśmy bliżej Mundialu w Rosji, ale mamy też kolejne znaki zapytania. Na Stadionie Narodowym zasiadło 56 963 widzów.

Dzisiejsze spotkanie grupy E pomiędzy Polską a Kazachstanem może być teoretycznie najłatwiejszym starciem w tej grupie, zarazem jednak jednym z trudniejszych - dlaczego? Dlatego, że z jednej strony nasz dzisiejszy przeciwnik jest teoretycznie najsłabszym w naszej grupie, zajmuje najniższe miejsce w rankingu FIFA z drużyn znajdujących się w naszej grupie, jednak z drugiej strony Kazachowie byli jedną z dwóch drużyn, z którymi Polacy stracili punkty. Mecz Kazachstan - Polska odbył się... 4 września 2016 roku, a więc dokładnie rok temu, dziś pojawia się okazja do rewanżu za wstydliwy remis sprzed 12 miesięcy.

Adam Nawałka po porażce w Kopenhadze zdecydował się na zmiany w wyjściowej jedenastce reprezentacji Polski. W miejsce Artura Jędrzejczyka w składzie pojawił się Maciej Rybus, natomiast Jakuba Błaszczykowskiego zastąpił dość niespodziewanie Maciej Makuszewski, który w meczu z Danią dał całkiem niezłą zmianę i pokazał trenerowi, że zasługuje na szansę gry od pierwszej minuty. Skrzydłowy Lecha był wyróżniającą się postacią w meczach Lotto Ekstraklasy, kibiców z pewnością bardzo interesował jego występ w biało-czerwonych barwach. Co do składu Kazachstanu, to trener Aleksandr Borodyuk ustawił swoją drużynę w formacji 5-3-2, która miała płynnie przechodzić w 3-5-2.

O godzinie 18:00 rozpoczął się mecz Armenii z Danią. Goście wygrali 4:1 przez co zrównali się punktami z biało-czerwonymi, z tego powodu wynik meczu Polaków stał się jeszcze ważniejszy. W końcu jeszcze tak niedawno wydawało się, że przewaga wypracowana w dotychczasowych spotkaniach jest bardziej niż bezpieczna, jednak kubeł zimnej wody wylany na głowy Polaków sprawił, że spotkanie z Kazachstanem miało swoją wagę. Deszczowa pogoda w Warszawie była przyczyną zamknięcia dachu na Stadionie Narodowym - mimo początku września nie rozpieszczała także temperatura. Termometry wskazywały zaledwie 13 stopni Celsjusza.

Na kilka minut przed 20:45 oba zespoły zameldowały się na murawie PGE Narodowego. Pierwszy gwizdek arbitra z Łotwy. Andrisa Treimanisa rozpoczął spotkanie. Od samego początku reprezentacja Polski rzucała się do ofensywy - dwie dobre sytuacje zmarnowali Maciej Rybus oraz Kamil Glik. W pierwszych minutach podobać się mogła zwłaszcza gra tego pierwszego, który często podłączał się do akcji ofensywnych i starał się dośrodkować piłkę w pole karne. Dobra gra gospodarzy dała efekt w postaci bramki już w 11. minucie spotkania. Dośrodkowanie w pole karne trafiło na głowę Macieja Makuszewskiego. Zawodnik Lecha Poznań w przytomny sposób odegrał ją bez przyjęcia pod samą bramkę, gdzie akcję precyzyjnym strzałem głową wykończył Arkadiusz Milik. Dośrodkowującym w tej sytuacji był nie kto inny, jak właśnie Maciej Rybus. Strzelec gola dla naszej drużyny narodowej miał okazję podwoić swój dorobek strzelecki po znakomitym strzale z rzutu wolnego z ponad 35 metrów - jego uderzenie z najwyższym trudem ponad poprzeczkę sparował David Loria.

Kazachowie nie bali się ostrej gry, bardzo często popełniali faule w okolicach własnego pola karnego. Szczególnie "wyróżniał się" w tym Viktor Dmitrenko, który za serię brzydkich przewinień został ukarany żółtą kartką. Inicjatywa należała do reprezentacji Polski, która wciąż tworzyła sobie okazje, brakowało jednak nieco dokładności w polu karnym. Najlepszą sytuację zmarnował Arkadiusz Milik, który po świetnym podaniu w pole karne przestrzelił w stuprocentowej sytuacji. Dominacja drużyny Adama Nawałki nie podlegała najmniejszej dyskusji, przydałaby się jednak kolejna bramka, która pomogłaby tę przewagę udowodnić.

Do przerwy Polacy nie zdołali już strzelić bramki. Prowadzenie było w pełni zasłużone, jednak nieco lepszym odzwierciedleniem sytuacji boiskowej byłby wynik 2:0 lub 3:0. Sam Arkadiusz Milik mógł schodzić do szatni z hat-trickiem przy odrobinę lepszej celności. Gra reprezentacji Polski wyglądała znacznie lepiej niż w spotkaniu z Danią. Podobać się mogła dyspozycja Macieja Rybusa, Piotra Zielińskiego, ale również Macieja Makuszewskiego, który posłał kilka niezłych dośrodkowań w pole karne reprezentacji Kazachstanu.

Drugą połowę Polacy rozpoczęli podobnie jak pierwszą - od przyzwoitej gry w ofensywie. W pierwszych minutach po wznowieniu gry swoją szansę miał Arkadiusz Milik. Świetnym rajdem na skrzydle popisał się Kamil Grosicki, ale dogranie piłki przez piłkarza Hull City pod bramkę nie było na tyle dokładne, by napastnik Napoli oddał celny strzał. Kazachowie odpowiedzieli... bramką wyrównującą po niefrasobliwym zachowaniu naszej defensywy w polu karnym, ale na szczęście sędzia nie uznał tego trafienia, dopatrując się pozycji spalonej jednego z gości. Od tego momentu gra naszej drużyny wyglądała nieco gorzej - pojawiło się dziwne rozluźnienie, przez co Kazachowie częściej i dłużej utrzymywali się przy piłce. Na taką grę zdecydowanie nie można sobie pozwolić przy tak skromnym prowadzeniu.

Polacy wciąż mieli korzystny wynik, ale gra z pewnością nie była powodem do zachwytu. Potrzebne były zmiany, co zauważył nasz selekcjoner - na boisku pojawił się Jakub Błaszczykowski, który miał dać świeżą krew naszej ofensywie. Zmienił znacznie mniej widocznego w drugiej połowie Macieja Makuszewskiego. Zmiana była widoczna - zawodnik Wolfsburga wprowadził zamieszanie w szeregach Kazachstanu w polu karnym, po jego akcji bardzo bliski trafienia do pustej bramki był Arkadiusz Milik - podanie byłego kapitana reprezentacji było minimalnie niecelne. Do siatki trafił natomiast Robert Lewandowski, uderzając z rzutu wolnego - piłka odbiła się za linią bramkową, jednak sędzia popełnił olbrzymi błąd i nie uznał bramki. Parę minut później było już 2:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do siatki głową posłał Kamil Glik. Obrońca AS Monaco wykazał się znakomitym refleksem w polu karnym - to właśnie z tego nasz stoper słynie w Ligue 1.

Bramka powiększająca nasze prowadzenie pozwoliła biało-czerwonym nieco odetchnąć. Reprezentacja Kazachstanu próbowała wyprowadzić coś na wzór ataku pozycyjnego, ale wychodziło im to z marnym skutkiem - każda długa piłka trafiała na głowę Kamila Glika lub Michała Pazdana. Polacy za to mogli atakować teraz ze spokojem, bez presji. Na kilka minut przed końcem spotkania w polu karnym Kazachstanu faulowany był Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski w 86. minucie gry pewnym uderzeniem w prawą stronę bramki pokonał Davida Lorię. Napastnik grający w Bayernie Monachium wykonał jedenastkę w swój charakterystyczny, bardzo pewny sposób. W końcówce w biało-czerwonych barwach zadebiutował Jan Bednarek, zmieniając Krzysztofa Mączyńskiego - pewne prowadzenie było dla piłkarza Southampton okazją do pierwszego występu w reprezentacji Polski. Ostatnią zmianą w naszej drużynie było wprowadzenie na boisko Łukasza Teodorczyka, który zastąpił na murawie Kamila Grosickiego. Skrzydłowy zaliczył dość słaby występ, jednak kibice i tak pożegnali go głośną owacją.

Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic godnego uwagi. Polska pokonała Kazachstan 3:0 po bezbarwnym meczu i utrzymała trzypunktową przewagę nad Danią i Czarnogórą w tabeli grupy E eliminacji do mundialu w Rosji.

Piłkarz meczu: Robert Lewandowski
Atrakcyjność meczu: 5,5/10

Polska – Kazachstan i MŚ 2018 w GOL24

Więcej o MŚ 2018 - newsy, wyniki, terminarze, tabele

Partnerki reprezentantów Polski [ZDJĘCIA]

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: El. MŚ 2018. Polacy igrali z ogniem. Trzy bramki z Kazachstanem, zabrany gol Lewandowskiemu - Gol24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

x
x

Nadejdzie taki dzień, że zagramy mecz bez bezpiecznego zapasu pkt tylko o coś. I dostaniemy mega łoty.
Błaszczykowski wprowadził polot w nasz zespół bo pociągnął piłkę od środka na skrzydła. Reszta to słupy. Lewandowski i Grosicki, ew. Milik jeszcze. Reszta średnio obrona dramat.

b
biały

Kopanina , ale szczęśliwie zakończona.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3