Kraków. Walka o bary mleczne. "Nie tylko ministerstwo ma prawo do pieprzenia"

Katarzyna Kojzar, Marta Paluch
Miłośnicy i pracownicy barów mlecznych w całej Polsce protestują. Sprzeciwiają się ograniczeniom, wprowadzonym przez Ministerstwo Finansów, które postanowiło, że kucharki i kucharze nie mogą używać innych przypraw niż sól.

WIDEO: Kraków. Walka o bary mleczne

Autor: Katarzyna Kojzar/Gazeta Krakowska

Jajecznica 2,20 zł, placki z pieczarkami 3,31 zł, gołąbki z ryżem i mięsem 5,46 zł - takie ceny widnieją na tablicy w barze mlecznym "Bieńczyce" na osiedlu Kazimierzowskim. Jednak nowelizacja Ministerstwa Finansów dotycząca dotacji dla jadłodajni może to zmienić.

Ustalono, że refundacja zostanie odebrana, jeśli do przygotowania potraw użyje się innej przyprawy niż sól oraz "pieprz surowy z rodzaju piper" (trudny do dostania i droższy od zwykłego, czarnego). - Ten zamach w postaci ograniczenia przypraw jest zamachem na polską kuchnię i zdrowy rozsądek - mówi Waldemar Domański, zaangażowany w inicjatywę Narodowy Bar Mleczny. - Zarządzenie ministra jest pułapką dla jadłodajni i próbą odebrania im pieniędzy - dodaje.

Z tą opinią zgadza się Zofia Kostecka, kierowniczka baru "Bieńczyce". - Jeśli ministerstwo się nie wycofa, będziemy musieli podnieść ceny. A nie chcemy tego robić, bo stołują się u nas ludzie, których na wyższe ceny nie stać - tłumaczy.

Stali bywalcy baru "Bieńczyce" nie wyobrażają sobie wprowadzenia zmian. - Bez pieprzu? Przecież to by było niejadalne - dziwi się pani Jadwiga.

Duża część krakowskich barów mlecznych już rok temu zrezygnowała z dopłat. Ale nie dlatego, żeby mieli zbyt dużo pieniędzy. Jak tłumaczą pracownicy barów, warunki narzucone przez ministerstwo są praktycznie nie do spełnienia.

Pierwszy ministerialny pomysł wszedł w życie w 2014 r. - Do tej pory artykuły refundowane - mąka, mleko, warzywa - mogliśmy rozliczać osobno. Od 2014 r., zaczęto nas rozliczać nie z produktów, a z dań. Obrazowo mówiąc: robiąc kotlety mielone, musiałabym przyrządzić je bez jajek i tartej bułki, żeby uzyskać refundację - denerwuje się pracownica jednego z krakowskich barów.

Z refundacji zrezygnował m.in. bar ,, Żaczek" na miasteczku AGH. Aby przetrwać, musiał podnieść ceny. Teraz porcja ruskich zamiast 4,80 zł kosztuje 5,95 zł. A studenci odpływają w stronę innych jadłodajni, np. budek z kebabami. Natomiast bar "Pod Filarkami", który też zrezygnował z refundacji, cen nie podnióśł, ale ciężko mu związać koniec z końcem.

- Z barami mlecznymi jest trochę tak, jak z Pałacem Kultury i Nauki - nie są najpiękniejsze, ale nie wyobrażamy sobie Polski bez nich - mówi satyryk, Krzysztof Piasecki. - Jeśli tak dalej pójdzie, zakazana zostanie też sól, bo to bary mleczne, a nie solne. Przecież to czysty idiotyzm! - podsumowuje.

Ministerstwo Finansów stara się załagodzić sprawę. Rozpoczęły się negocjacje z przedstawicielami barów mlecznych - na dziś zaplanowano kolejne spotkanie. - Chcemy jak najszybciej doprowadzić do modyfikacji przepisów w taki sposób, aby zmiany były korzystne zarówno dla przedstawicieli barów, jak i skarbu państwa. Istotne jest, aby nowe zapisy nie budziły wątpliwości w kwestii ich interpretacji i stosowania - informuje MF.

Większość barów chciałaby wrócić do dotacji, ale na zdrowych zasadach. Ich przedstawiciele podkreślają, że piętrzenie problemów to wpychanie Polaków w ramiona fast foodów, podczas gdy w barach mlecznych wszystko robione jest ze świeżych produktów, na miejscu, a więc zdrowo. - Miejmy nadzieję, że podczas rozmów znajdzie się złoty środek - mówi Domański. - Wydaje mi się, że my mamy większe prawo do pieprzenia w barach niż ministerstwo.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mik

jeszcze raz pokazała sie buta władzy.władzy oderwanej od społeczeństwa.musimy wybrać takich,co będą mysleli też o biednych...ludzie,obudżcie się!

K
Krakus

Niestety,nasi urzednicy ze skarbowki musza na czyms oszczedzac,poniewaz sa tak beznadziejne niedouczeni I nie znaja sie na przepisach podatkowych to cwansi podatnicy roluja te skarbowke na miliardy zl,no a panstwo trzeba utrzymac,wiec po niewydajacych kwitkow fiskalnych babciach klozetowych,sprzedajacych obwarzanki I pietruszke,wzieli sie za Bary Mleczne dla emerytow,tyle to potrafia

d
dr Wiktor Wektor

Jejuuu jak ja chciałbym poznać osobiście tego DEBILA z ministerstwa finansów który wymyślił coś tak durnego i stanąć z nim twarzą w twarz i...lutnąć mu splaszcza w ten g***** poniemiecki łe. Szanowna redakcjo, możecie podać dane personalne tego kretyna??

D
Dan

ręce precz od barów mlecznych

p
pieprz

To chory kraj

m
mag

Pieprzcie z pod lady ;-)

t
takaja

I love milky bar :D

J
Jan Śmigły

Sami jedzą obiadki po 300 zł w najdroższych lokalach . A ludzi traktuje jak "hołote" żałuje im tanich "leniwych i ruskich" , chcą żeby ludzie jedli chińskie zupki

j
jony

Tylko Kebaby jedli

Dodaj ogłoszenie