Kto rozbił obóz w Zdyni? Mieszkańcy: Obcokrajowcy zbierają grzyby na przemysłową skalę, bez pozwolenia

Agnieszka Nigbor-Chmura
Agnieszka Nigbor-Chmura
Obcokrajowcy rozbili obóz na prywatnym terenie w Zdyni i bez zgody Lasów Państwowych zbierali grzyby na skalę przemysłową. Sprawą zajęła się policja i straż graniczna
Obcokrajowcy rozbili obóz na prywatnym terenie w Zdyni i bez zgody Lasów Państwowych zbierali grzyby na skalę przemysłową. Sprawą zajęła się policja i straż graniczna archiwum KOSG
7 rano. Nad polaną naprzeciw wjazdu na teren, gdzie odbywa się łemkowska Watra, unosi się dym z ogniska. Bliżej widać już około 30 osób przy namiotach, samochodach typu bus i osobowych, ale też pod grillową, drewnianą wiatą. To obcokrajowcy, którzy mają zbierać grzyby na skalę przemysłową - nielegalnie, bo w Polsce trzeba mieć na to zgodę.

FLESZ - Bon turystyczny obejmie przyszłe wakacje

O tym, że ktoś założył tutaj obóz, świadczą choćby rozbite namioty i wyprana odzież, susząca się na elementach ogrodzenia pastwisk dla bydła. Wokół wiaty leżą złożone jedne na drugich opakowania ze sklejki. Jest ich dużo, na pewno kilkadziesiąt. Już po godzinie 9 aut nie ma, a pod wiatą przy garnkach krzątają się głównie kobiety, są tu też dzieci.

Mieszkańcy Zdyni do lasu nie chodzą od czasu, gdy rozbito tu obozowisko. Zwyczajnie boją się obcych. Mówią tylko, że to Rumuni, którzy zbierają w okolicznych lasach grzyby. Nielegalnie, bo na skalę przemysłową.

Jak jest naprawdę i kto założył obozowisko nie wiadomo, bo jak poinformowała nas mjr SG Dorota Kądziołka, rzecznik prasowy, komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu, straż graniczna i policja rozpoczęły dopiero działania dotyczące kontroli legalności pobytu tych osób w kraju i przestrzegania procedur epidemiologicznych związanych z wjazdem do Polski, czyli kontroli paszportów covidowych lub zaświadczeń o wykonanych testach.

Lasy w Polsce są ogólnie dostępne i można w nich również zbierać grzyby. Jest jednak jedno zastrzeżenie, nie można tego robić w sposób i na skalę przemysłową bez specjalnej umowy z administracją leśną, czyli Lasami Państwowymi.

Do takiego procederu dochodzi tymczasem w Zdyni, ale też w innych okolicznych lasach - Smerekowcu, na Magurze. W lasach grzybiarze - obcokrajowcy parkują w niedozwolonych miejscach, po czym przemieszczają się tyralierą, głośno się przy tym nawołując. Wzbudzają przy tym zaniepokojenie, a nawet strach miejscowych, którzy spotkają się z nimi na grzybobraniu. Nie bez znaczenia dla miejscowych jest też przecież fakt, że są dla nich zwyczajną konkurencją. Niejeden mieszkaniec przygranicznych wsi Gorlickiego żyje przecież właśnie ze zbiorów grzybów.

- Nikt nie występował do nas z wnioskiem dotyczącym ewentualnego podpisania takiej umowy - mówi Konrad Barczyk, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Gorlice. - Trudno jednak w tym przypadku o dowód na przemysłowy zbiór. Ci ludzie robią to w sposób indywidualny, dokładnie tak samo jak polscy grzybiarze. Niestety w kodeksie nie ma sankcji za brak umowy dotyczącej przemysłowego zbioru, więc nie ma nawet jak ukarać za ten proceder - dodaje.

Leśnik podkreśla jednak, że choćby straż leśna może nakładać mandaty za szkodnictwo leśne.

- To na przykład uszkadzania drzew i krzewów, zaśmiecania lasu - relacjonuje. - W grę wchodzi też wjazd do lasu w sposób nieuprawniony pojazdami mechanicznymi. Ale to tak naprawdę wszystko, co możemy zgodnie z prawem zrobić - podkreśla.

Konrad Barczyk zasugerował też, że może rozsądniejsze byłoby zainteresowanie się odpowiednich organów choćby tymi, którzy organizują odbiór grzybów i ich dalszy transport.

Istotne może też być to, czy grzybiarze z innych państw przebywają w Polsce w sposób zgodny z obostrzeniami dotyczącymi Covid-19.

To obszar, w którym mogłaby się wykazać Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gorlicach.

- My musimy mieć jakieś zgłoszenie - stwierdza Jadwiga Wójtowicz, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny. - Bez tego tak naprawdę nic nie możemy zrobić. Potrzebna nam jest wiedza kim są ci ludzie, i wtedy możemy sprawdzić, czy mogą u nas swobodnie przebywać, czy też powinni znaleźć się na kwarantannie - dodaje.

Zapytana o sposób transportu zebranych grzybów poza teren naszego powiatu również wskazuje na konieczny w tym przypadku sygnał z zewnątrz. Skup grzybów też podlega nadzorowi sanitarnemu, choć ta instytucja nie wydaje zezwoleń na taką działalność.

- Możemy w naszych bazach sprawdzić, czy konkretny pojazd ma wszystkie zezwolenia i certyfikaty dotyczące transportu żywności - opowiada Jadwiga Wójtowicz. - Brak takich dokumentów to powód do wyeliminowania pojazdu z pracy przy transporcie żywności, a takie status mają przecież grzyby - podkreśla.

Zdaniem mieszkańców Zdyni zbiory z naszych lasów trafiają na Zachód, bo tam zysk liczony jest w euro, a nie w złotówkach jak choćby u Jakuba Hyziaka w Ropicy Polskiej.

- Żaden obcokrajowiec u mnie w skupie nie był, ani w tym roku ani wcześniej - mówi Hyziak.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karol
To nie żadni Rumuni tylko Cyganie. Po takim przekazie medialnym, uciera się stereotyp, że Rumuni, Bułgarzy to Cyganie. Nasze władze będą szukać tysiace wymowek aby nie być posadzonym o prześladowanie śniadocerych potomków nierobów wypędzonych przed stuleciami z Indii. W Niemczech grzybów nie zbierają, bo boją się tamtejszych stróżów prawa i wysokich kar.

Gdzie tzw. macierowszczycy zwani oficjalnie Obroną Terytorialną Kraju ?
G
Gość
8 września, 16:36, Gość:

No jak zwykle komuś nie chce się pracować. W interesie Polski jest ukrócenie procederu a nie kombinowanie i tłumaczenie się, że się nie da. Grupę można sprawdzić na wszystko od covidowych restrykcji po nielegalny handel, niszczenie lasów, jak im się przypieprzy karę, że się im nie opłaci drugi raz nie przyjadą. 3 kolejne grupy skasowane grzywnami i mamy spokój. A u nas wygodniej posiedzieć za biurkiem i powiedzieć że się nie da. Skoro straż leśna tak pięknie radzi sobie z zielonymi chroniącymi lasy to dlaczego nie może sobie poradzić z Rumunami niszczącymi lasy.

Można się tylko dziwić, że taki bez ambicji ten leśniczy i tak mu obojętne, iż na jego terenie jakieś przybłędy z Rumunii grasują, gdzie i jak chcą.

G
Gość
No jak zwykle komuś nie chce się pracować. W interesie Polski jest ukrócenie procederu a nie kombinowanie i tłumaczenie się, że się nie da. Grupę można sprawdzić na wszystko od covidowych restrykcji po nielegalny handel, niszczenie lasów, jak im się przypieprzy karę, że się im nie opłaci drugi raz nie przyjadą. 3 kolejne grupy skasowane grzywnami i mamy spokój. A u nas wygodniej posiedzieć za biurkiem i powiedzieć że się nie da. Skoro straż leśna tak pięknie radzi sobie z zielonymi chroniącymi lasy to dlaczego nie może sobie poradzić z Rumunami niszczącymi lasy.
P
Podpowiadam
"Trudno jednak w tym przypadku o dowód na przemysłowy zbiór. Ci ludzie robią to w sposób indywidualny, dokładnie tak samo jak polscy grzybiarze"

Może ilość zebranych grzybów mogłaby być dowodem? Np. 50 kg w bagażniku takiego samochodu -- zamiast, powiedzmy, pięciu -- chyba MOŻE być dowodem na "przemysłowy" charakter zbioru?

"Niestety w kodeksie nie ma sankcji za brak umowy dotyczącej przemysłowego zbioru, więc nie ma nawet jak ukarać za ten proceder"

To może warto wykazać się inicjatywą i skontaktować się z którymś z posłów?
G
Gość
"Trudno jednak w tym przypadku o dowód na przemysłowy zbiór. Ci ludzie robią to w sposób indywidualny, dokładnie tak samo jak polscy grzybiarze. Niestety w kodeksie nie ma sankcji za brak umowy dotyczącej przemysłowego zbioru, więc nie ma nawet jak ukarać za ten proceder - dodaje."

...no, to wymyślcie coś -- bo nie może być tak, że Polak boi się pójść do lasu na grzybyu w obawie, że go cygańska banda z Rumunii gazem łzawiącym spryska (bywały takie przypadki).
:]
"Mówią tylko, że to Rumuni, którzy zbierają w okolicznych lasach grzyby"

Rumuńscy Cyganie, mówiąc ściślej.

Podobnież handlują tymi grzybami na bazarach we Włoszech.
Dodaj ogłoszenie