Mieszkańcy chcą zakazać krwawych billboardów w Krakowie. Radni poparli uchwałę. "To jest terror"

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Tego typu plakaty antyaborcyjne pojawiają się w wielu miejscach w Krakowie podczas demonstracji środowisk pro-life Konrad Kozlowski/Polska press
Grupa mieszkańców Krakowa, a także organizacje pozarządowe i Partia Razem, przygotowały obywatelski projekt uchwały zakazującej ekspozycji w Krakowie krwawych billboardów z rozerwanymi płodami. Projekt poparli radni i uchwała została przegłosowana. Choć większość radnych pod względem merytorycznym pomysł popierała, to uważali, że pod względem prawnym uchwała zostania uchylona przez sąd. Teraz decyzja u ewentualnym uchyleniu będzie należeć do wojewody. Dopiero potem sprawa może trafić do sądu.

FLESZ - Czy firmy zaczną zwalniać pracowników?

Billboardy z zakrwawionymi płodami najczęściej w Krakowie pojawiają się w rejonie teatru Bagatela, na Rynku Głównym, czy pod szpitalem Narutowicza, gdzie są przeprowadzane legalne aborcje (a przynajmniej były do niedawna). W tym miejscach protestują przedstawiciele organizacji pro-life, gorący przeciwnicy aborcji, na czele ze znanym działaczem pro-life Bawerem Aondo-Akaa.

"Mamy prawo nie oglądać paskudnych manipulacji"

- Lubię nasze miasto, ale nie czuję się w nim bezpiecznie. Nie czuję się swobodnie, gdy widzę rozczłonkowane zwłoki. Czuję się bezsilna, gdy policja umarza sprawę wobec tych kłamliwych treści. Odpowiedzialne są za to organizacje domagające się całkowitego zakazu aborcji. Mają za zadanie terroryzować matki, ojców, lekarzy. To kłamstwa, niemające nic wspólnego z prawdą – tak o działaniach organizacji pro-life i krwawych billboardach antyaborcyjnych mówiła Ewa Owerczuk, która prezentowała radnym projekt uchwały. To pełnomocniczka komitetu, który przygotował uchwałę oraz członkini Razem Kraków.

Jak przekonywała, radni powinni się "jasno opowiedzieć po stronie kobiet, a nie ich oprawców, zwłaszcza teraz". - Czy radni, jako rodzice, chcieliby codziennie przechodzić koło Narutowicza i zasłaniać oczy dzieciom? Bo wielu rodziców robi tak od lat. Czy znają państwa inne miasta, gdzie na ulicach stoją billboardy z martwymi płodami? - pytała się Owerczuk.

- Mamy prawo nie oglądać tego typu paskudnych manipulacji. Mamy prawo do rzetelnej dyskusji o aborcji. Rozmawiajmy, a nie straszmy – apelowała Owerczuk.

Radni popierają zakaz plakatów antyaborcyjnych, ale mają wątpliwości prawne

Następnie o uchwale dyskutowali radni, ze wszystkich klubów (poza PiS). Ci w większości mówili, że gorąco popierają treść merytoryczną uchwały, ale uważają, że jest ona niezgodna z obowiązującym prawem w Polsce i takiego zakazu nie można wprowadzić skutecznie, bo sądy będą uchylać tego typu przepisy.

- Jestem całym sercem za treścią uchwały, ale z drugiej strony ona jest kompletnie niezgodna z naszymi regulacjami prawnymi. Radni apelowali do posłów Lewicy, którzy firmują ten projekt, aby wprowadzić takie zmiany ustawodawcze, żeby nie uchylił go organ nadzorczy. Bo zostanie uchylony z przyczyn prawnych, a nie merytorycznych – mówił Andrzej Hawranek, szef klubu KO. Jak dodawał, nie nie da się aktem niższego rzędu, czyli uchwałą, zmienić aktu wyższego rzędu, jakim są ustawy.

Pojawiły się jednak głosy, żeby mimo wszystko zaryzykować, przyjąć uchwałę, a potem zobaczyć, co zrobią sądy.

- Przepisy są tutaj niejasne, jest miejsce na interpretację. Nie mamy zbyt wielu narzędzi, aby walczyć z takimi plakatami, a to jest po prostu forma terroryzmu społecznego. Co innego możemy zrobić? Może poparcie takiej uchwały będzie wytyczną dla posłów, żeby wprowadzić odpowiednie przepisy. Spróbujmy więc – przekonywał Łukasz Wantuch (Przyjazny Kraków).

Łukasz Gibała (Kraków dla Mieszkańców) również wyraził poparcie dla uchwały i także uznał, że najpewniej zostanie ona uchylona. - Można natomiast nie pozwalać na tego typu zgromadzenia z takimi plakatami i rozwiązywać je, powołując się na przepisy o sianiu zgorszenia i prezentowaniu treści nieprzyzwoitych. Tak dzieje się w innych miastach. Później takie sprawy trafiają do sądów, ale orzecznictwo było różne. Warto więc, żeby Jacek Majchrowski spróbował takiego rozwiązania. Chodzi o balans pomiędzy wolnością słowa i poglądów a zdrowiem psychicznym dzieci – mówił Gibała.

Do tego odniósł się sekretarz miasta Antoni Fryczek, który zwrócił uwagę, że prezydent korzystał już z takich regulacji, głównie w stosunku do furgonetek poruszających się po mieście z komunikatami nagłaśniającymi.

Radni zagłosowali sercem. Uchwała przyjęta

Na koniec głos znów zabrała Ewa Owerczuk. - Nie jest prawdą, że projekt jest niezgodny z prawem, gdyż nie zmienia żadnej ustawy – stwierdziła. Dodała, że obowiązujące przepisy krajowe nie sięgają kwestii krwawych billboardów, więc prawodawstwo lokalne może je uzupełnić. - Jeśli będzie to niezgodne z prawem, to sąd je po prostu uchyli. Stąd apel, żeby podjąć realne kroki, a celem ku temu jest wprowadzenie przepisów porządkowych w tym zakresie – zaznaczyła Owerczuk.

Ostatecznie radni zagłosowali "sercem, a nie rozumem", jak mówił jeden z nich. Obywatelski projekt poparło 25 radnych, przeciw było 15. PiS złożyło votum separatum do głosowania. Teraz o losie uchwały zdecyduje wojewoda małopolski. Jeśli uzna uchwałę za niezgodną z przepisami, na co są bardzo duże szanse, to wtedy rada miasta będzie mogła skierować sprawę do sądu, aby to ten ją rozpatrzył.

Obywatelski projekt przeciwko krwawym plakatom i billboardom

Projekt uchwały został złożony w sierpniu przez członkinie krakowskiego Razem, aktywistki miejskie, a także przedstawicielki i przedstawicieli organizacji pozarządowych: Centrum Praw Kobiet, Federacji Znaki Równości oraz Stowarzyszenia Miasto Wspólne.

Pod projektem uchwały podpisało się 555 osób ‒ mieszkanek i mieszkańców Krakowa, którzy żądają zakazu prezentowania makabrycznych billboardów i banerów w przestrzeni publicznej miasta. Pełnomocniczką Komitetu Uchwałodawczego jest Ewa Owerczuk z Partii Razem, zaś jej zastępczynią jest Natalia Kućma z Centrum Praw Kobiet.

W skład Komitetu inicjatywy uchwałodawczej weszły również: Daria Gosek-Popiołek (Lewica Razem), Weronika Śmigielska (Stowarzyszenie Miasto Wspólne), Żaneta Oczkowska (Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny), Joanna Antonik (aktywistka miejska), Marek Idziak-Sępkowski (Federacja Znaki Równości) oraz Jędrzej Idziak-Sępkowski (Federacja Znaki Równości).

Przypomnijmy, walka między organizacjami pro-life, które umieszczając drastyczne plakaty w miejscach publicznych, a przeciwnikami tego rodzaju manifestacji poglądów, trwa w Krakowie od kilku lat. Konkretne spory swój finał znalazły już w sądzie. W marcu 2018 r. krakowski sąd pierwszej instancji uniewinnił działacza pro life od zarzutu wywołania zgorszenia poprzez wywieszenie plakatu antyaborcyjnego. Przyjął, że Adam K. działał w przekonaniu, że postępuje zgodnie z prawem.

Sprawa dotyczyła billboardu antyaborcyjnego, który zawisł w 2016 r. na ścianie kamienicy przy ul. Monte Cassino w Krakowie. Na billboardzie widniał m.in. napis "Aborcja zabija" oraz zdjęcie martwego płodu we krwi. Zszokowani mieszkańcy złożyli doniesienie na policję. Ostatecznie działacz Fundacji Pro–Prawo do Życia, który rozwiesił antyaborcyjny billboard, Adam K. stanął przed sądem.

Wojna między poglądami na temat drastycznych bilbordów i plakatów otarła się również o środowisko celebrytów. Działacz pro-life Łukasz K. oskarża piosenkarza Macieja Maleńczuka o to, że muzyk pobił go podczas manifestacji antyaborcyjnej w Krakowie. Sprawa toczy się już od prawie czterech lat. Równolegle gwiazdor pozwał 27-latka za publiczne znieważenie. Podczas demonstracji Łukasz K. miał krzyknąć do niego wulgaryzmami. Postępowanie w tej drugiej sprawie zostało umorzone ze względu na niepoczytalność aktywisty.

Czytaj także

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
19 listopada, 12:12, Aborter:

Ewa Owerczuk stwierdzila ze sa to klamliwe tresci? tzn nie łapie o co jej chodzi to abortowane i zabite dziecko tak nie wyglada?

Jestem zwolennikiem aborcji na zyczenie ale uwazam ze trzeba spojrzec prawdzie w oczy skoro zabijamy dzieci w lonie matki to miejmy tez odwage zobaczyc zdjecia i nazwac to po prostu zabojstwem.

I koniecznie w witrynach restsuracji ubijać zwierzęta, których mięso znajduje sie w menu .

A
Aborter

Ewa Owerczuk stwierdzila ze sa to klamliwe tresci? tzn nie łapie o co jej chodzi to abortowane i zabite dziecko tak nie wyglada?

Jestem zwolennikiem aborcji na zyczenie ale uwazam ze trzeba spojrzec prawdzie w oczy skoro zabijamy dzieci w lonie matki to miejmy tez odwage zobaczyc zdjecia i nazwac to po prostu zabojstwem.

G
Gość

człowiek idzie na spacer po starym mieście ,chce się zrelaksować i napotyka na grupę oszołomów z tymi plakatami. to aż odechciewa się tego spaceru. jak będę chciał oglądać takie coś to sobie włączę horror

K
Kot Kaczora

Prawda boli, nie?