Na ławie oskarżonych zasiadła była dyrektor COS Zakopane

Halina Kraczyńska
Była dyrektor COS Wanda Ch. (na zdjęciu) jest oskarżona o fikcyjny przetarg na stachę paliwową
Była dyrektor COS Wanda Ch. (na zdjęciu) jest oskarżona o fikcyjny przetarg na stachę paliwową Halina Kraczyńska
Udostępnij:
Fikcyjne przetargi, awantury, groźby, sprawy w sądach, kontrole z Ministerstwa Sportu, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego... Takie rewelacje przyniósł pierwszy dzień procesu, jaki wczoraj rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Zakopanem. Na ławie oskarżonych zasiadła Wanda Ch., dyrektorka Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem w latach 2005-2007. W sprawę mogą być zamieszani wysoko postawieni w tym okresie urzędnicy COS w Warszawie.

Prokurator Małgorzata Ciężkowska-Gabryś w akcie oskarżenia zarzuciła Wandzie Ch., że jako dyrektor COS w Zakopanem zataiła informacje o przetargu na dzierżawę stacji paliwowej znajdującej się na terenie COS (przy ul. Żeromskiego), weszła w porozumienie z jedną z firm dostarczających olej opałowy na terenie całego Podhala, przez co działała na szkodę Skarbu Państwa.

Wanda Ch. na wczorajszej rozprawie nie chciała zeznawać, odmówiła też odpowiadania na pytania stron (obok prokuratora jest 3 oskarżycieli posiłkowych - COS, spółka "Pod Skocznią" i poszkodowany Józef M.). We wcześniejszych zeznaniach stwierdziła, że wykonywała polecenia COS w Warszawie, a procedury przetargowe zostały przeprowadzone zgodnie z prawem.

Jednym z przesłuchiwanych był Józef M., występujący w charakterze poszkodowanego. Według niego, na skutek nieprawidłowości przy przetargu stracił ok. 700 tys. zł. Józef M. dostarczał paliwo do stacji na terenie COS, dzierżawionej do lipca 2006 r. przez Krystynę P. (później przez utworzoną m.in. przez jej córkę-spółkę "Pod skocznią"). - Krystyna P. nie płaciła za paliwo. Była mi winna ponad 300 tys. zł, więc wystąpiłem o licytację komorniczą urządzeń na stacji - przypomina Józef M.

- Przed licytacją rozmawiałem z dyrektor Ch., pytając, czy jeżeli kupię te urządzenia, to będę mógł dostać umowę na stację. Usłyszałem, że nie ma problemu, ale że przyjedzie z Warszawy radca Marek G. i z nim poo tym rozmawiam. Po kolejnych spotkaniach z Wandą Ch. i radcą otrzymałem zapewnienie, że jeżeli kupię urządzenia, to sprawa będzie otwarta.

Józef M. kupił urządzenia 7 września 2006 r. Jakież było jego zdziwienie, gdy w październiku otrzymał pismo od radcy Marka G., że... w wyniku przetargu przeprowadzonego w Warszawie (według zeznań Wandy Ch. rozstrzygnięcie nastąpiło w Zakopanem) wyłoniono dzierżawcę stacji. - Nikt wcześniej o przetargu nie mówił. Sprawdzaliśmy codziennie, czy nie ma stosownego ogłoszenia w COS - opowiada świadek. Józef M. złożył protest w COS w Warszawie. Sprawą zajęli się ABW, a także minister sportu Tomasz L. (aresztowany w październiku 2007 r. m.in. pod zarzutem korupcji w związku z działalnością COS), który wysłał kontrolerów do Zakopanego. Jak zeznał jeden z nich, nikt nie widział ogłoszenia o przetargu i nikt o nim nie wiedział.

Potwierdził to także zastępca Wandy Ch. - Piotr A., który zeznał, że pod umową dzierżawy z wyłonioną w fikcyjnym przetargu firmą podpisał się naczelny dyrektor COS w Warszawie Andrzej P., który został miesiąc wcześniej zdymisjonowany.

Mimo wyłonienia dzierżawcy, gróźb z jego strony, awantur na stacji i innych prób pozbycia się dawnych najemców Józef M. oraz spółka "Pod skocznią" (w której ma udziały) do dziś zawiadują stacją. Józef M. nie zapłacił też 2 mln zł odszkodowania, którego domaga się nowy dzierżawca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie