Piękna twarz koszykówki

Redakcja
Która kobieta nie lubi róż, szczególnie tych czerwonych...
Która kobieta nie lubi róż, szczególnie tych czerwonych... Wojciech Matusik
Andja Jelavić, koszykarka z "najwyższej półki", znała już trochę Kraków, gdy dostała propozycję gry w Wiśle Can-Pack. I szansa zamieszkania na dłużej w tym mieście okazała się silnym magnesem - pisze Wojciech Batko.

Urodziła się w Bośni i Hercegowinie, w mieście Tomislav-grad, ale jest Chorwatką ze wszystkimi - jak mówi - konsekwencjami wynikającymi z pochodzenia. Ujmuje uśmiechem, delikatnością i życzliwością. Ale też potrafi "bić się" o swoje, co szczególnie jest widoczne, kiedy pracuje.

A jej praca to gra w koszykówkę. Andja Jelavić od września jest zawodniczką Wisły Can-Pack. Jej transfer był niespodzianką. "Biała Gwiazda" sięgnęła bowiem po zawodniczkę z najwyższej europejskiej półki. 30-letnia Chorwatka, rozgrywająca, to przecież najlepsza asystująca Euroligi w minionym sezonie. Takich sukcesów nie odnosi się przez przypadek.

A jednak Kraków!

Jej osiągnięcia w Eurolidze nie mogły przejść bez echa. Filigranową (171 cm wzrostu) koszykarką zainteresowały się kluby tureckie, francuskie, włoskie. Wisła przebiła jednak wszystkich!

Zobacz także: Kraków: dyrektor do baleriny: Proszę pomyśleć, czy chce pani wrócić...

- Oczywiście oferta z Krakowa była atrakcyjna. Ale nie tylko ona zadecydowała, że wybrałam Polskę - mówi Andja, z którą spacerujemy po zimowym krakowskim Rynku Głównym. - Wcześniej, przy okazji meczów z Wisłą, w barwach rodzimych Jolly Sibenik i Croatii Gospić, udało mi się na tyle poznać Kraków, że okazja do dłuższego zamieszkania w tym mieście była bardzo silnym magnesem. Poza tym od różnych koszykarek, nie tylko Polek, oraz od trenera Elmedina Omanicia (Bośniak, były szkoleniowiec krakowskiej drużyny, obecnie w Enerdze Toruń - przyp. red.) słyszałam same superlatywy o Wiśle i atmosferze towarzyszącej jej występom.

Pokusa była silna. W Chorwacji zdobyła już wszystko, co było do wygrania, kolejne wyzwanie po prostu nęciło.

- Poza tym ofertę złożył mi klub, który w kwietniu wystąpił w Final Four Euroligi... Nie mogłam odmówić!

Nie jest sama

Od września koszykarka jest rzadkim gościem w swoim krakowskim domu. Kalendarz meczów - w polskiej ekstraklasie i Eurolidze jest bardzo napięty. Wiedziała jednak, podpisując kontrakt, na co się decyduje i nie narzeka na nadmiar zajęć. Zwłaszcza że pod Wawelem może często być z mężem Hrvoje, który przy okazji stał się gorącym fanem "Białej Gwiazdy".

Naturalnie nie cały czas, bo mąż ma swoje obowiązki zawodowe w Chorwacji, jest bowiem wziętym fotoreporterem. Ale każdą wolną chwilę może poświęcać na wypady do Krakowa. I przyjeżdża tu tak często jak tylko może.

- Kiedy jest w Krakowie, powroty do domu są radośniejsze. We dwoje przyjemniej też poznaje się nam miasto - śmieje się Andja. - Frapuje nas fakt, że w zasadzie za każdym razem można w Krakowie odkrywać coś nowego. Ale i tak w Rynku Głównym po prostu nie wypada nie być...
Chorwatka lubi czytać, oglądać filmy. To przyjemności jakim oddaje się w nielicznych wolnych chwilach. Andja ma też inne pasje:

- Realizuję się w kuchni. Po prostu to lubię! Nie mam z tym najmniejszych problemów. Niezależnie od dań. Teraz poznaję polskie. A jeśli chodzi o mięsne preferencje, to oboje z mężem bardzo lubimy baraninę, co w dużym stopniu wynika z tradycji kuchni bałkańskiej.

Święta wyjątkowe

Po ponad trzech miesiącach ciągłych treningów, meczów i podróży, niespełna dwa tygodnie wolnego - związane ze zbliżającym się Bożym Narodzeniem - będą wyjątkowo smakować.

Andja i Hrvoje spędzą ten czas tradycyjnie, czyli w gronie rodzinnym w Zapresicu koło Zagrzebia oraz w Sibeniku.

- Z rodzicami oraz z siostrami. Rodzina się rozrasta, a widzimy się tak rzadko, że przynajmniej tę świąteczną atmosferę wypada pielęgnować i podtrzymywać. Wyciszenie się też jest wskazane. Szczególnie kiedy zawodowe obowiązki powodują, że jest się w ciągłym biegu i rozjazdach - opowiada.

Dla ducha i dla ciała

Zobacz także: Kraków: dyrektor do baleriny: Proszę pomyśleć, czy chce pani wrócić...

W Chorwacji bożonarodzeniowe tradycje są podobne do polskich. Ale przykładowo w Wigilię nie ma "naszej" wieczerzy. Natomiast pości się tak samo. Dzień pracy kończy się z wybiciem pierwszych wieczornych dzwonów. Wtedy rozpoczyna sie przygotowywanie potraw i słodkości - spożywanych jednak dopiero w Boże Narodzenie. Natomiast do północy w dzień wigilijny odbywa się czuwanie, po którym idziemy do kościoła na uroczystą mszę, rozpoczynającą świąteczny czas.

Muszą być: słoma na stole przykryta obrusem, co symbolizuje Jezusa, oraz świece jako przejaw nowego życia. Naturalnie godne miejsce zajmują w domach choinki. Nie brakuje też kolęd i prezentów.

Nacisk kładziony jest jednak na przeżycia duchowe. Najważniejsza jest kolacja w dzień Bożego Narodzenia. Ten posiłek jest najbardziej uroczysty i potrafi być wyjątkowo obfity.

- Menu jest różnorodne, bo też czas jest szczególny. Od ryb, poprzez wołowinę czy baraninę do najróżniejszych ciast. I wypada wszystkiego popróbować... Natomiast na deser może być wino. Ja najbardziej lubię białe, koniecznie delikatne. Najważniejsze jednak, że możemy być wtedy razem. A po świętach wracam do Krakowa!

Wybierz małopolską miss internetu. Zobacz zdjęcia pięknych dziewczyn!
Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: Rzucił się z nożem na kolegę przy grillu
Najciekawsze świąteczne prezenty, wigilijne przepisy, pomysły na sylwestra - wszystko w serwisie świątecznym**swieta24.pl**

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie