Podhale. Jest prawomocny wyrok dla fiakrów z Morskiego Oka w Tatrach

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Zdjęcie poglądowe
Zdjęcie poglądowe Wojciech Matusik
Udostępnij:
Jest prawomocny wyrok dla fiakrów powożących na szlaku do Morskiego Oka w Tatrach. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Chodzi o wydarzenia z zimy 2016 roku.

FLESZ - Czym jest długi COVID-19?

Sprawa fiakrów Wojciecha Ch. i Jana W. trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Zakopanem niejako przez przypadek. Postawione mężczyznom zarzuty dotyczyły wykorzystywania do pracy chorego konia z pękniętym kopytem oraz trzykrotnego pokonania trasy przez tę samą parę koni, bez zapewnienia im odpoczynku. Ponadto konie jechały kłusem na odcinku objętym zakazem kłusowania. W wyniku tego jeden z koni przewrócił się na trasie i nie mógł wstać i samodzielnie wrócić na dolny parking na Palenicy Białczańskiej.

Sąd Rejonowy w Zakopanem uznał obu mężczyzn za winnych znęcania się nad końmi, a w wyniku apelacji sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. – Sąd w Nowym Sączy utrzymał wyrok w mocy w całości – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!, która zajmuje się obroną praw zwierząt. – W uzasadnieniu ustnym Sąd przyznał rację oskarżycielowi posiłkowemu, którym była Fundacja Viva! i argumentował, że wiodącym zamiarem skazanych mężczyzn był zarobek, a wynikające z tego zachowania były bezsprzecznie związane z bólem i cierpieniem u wykorzystywanych do pracy koni – tłumaczy.

– Mieliśmy tu do czynienia z ewidentnym złamaniem przepisów ustawy, a wszystkie dowody zgromadzone w aktach postępowania, w tym zeznania pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego, to potwierdzały – mówi mecenas Katarzyna Topczewska, reprezentująca Vivę! w tej sprawie.

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu nie dał wiary argumentacji obrońcy Jana W., że ten nie wiedział o pękniętym kopycie i o bólu, jakie to pęknięcie może powodować. W tym zakresie również przyznał rację oskarżycielom posiłkowym, że osoby wykonujące transport konny do Morskiego Oka od lat kreują się na znawców koni, ich hodowli i pracy z nimi, a więc powinni posiadać podstawową wiedzę o ich chorobach i użytkowaniu.

– W toku postępowania Wojciech Ch. twierdził, że konie samodzielnie zmieniły tempo pracy ze stępa na kłus na stromym odcinku trasy, i że nie było w tym jego winy – mówi Beata Czerska, prezeska Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami – Tymczasem to powożący powinien zareagować i uspokoić tempo jazdy. W wyniku takiej zmiany tempa ze stępa do kłusa przeciążenia, jakim poddawane są konie, wzrastają wielokrotnie.

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu utrzymał w mocy również wymiar kary, zasądzony w pierwszej instancji. Każdy ze skazanych musi zapłacić 1600 zł grzywny oraz 1500 zł nawiązki. Wcześniej w wyniku działań Tatrzańskiego Parku Narodowego fiakrzy utracili też możliwość zarabiania na tym transporcie, a dziś żaden z nich nie świadczy już tych usług.

– Choć domagaliśmy się wyższej kary i tak jesteśmy zadowoleni, że do skazania doszło – mówi Anna Plaszczyk. – To pierwszy w historii prawomocny wyrok skazujący za znęcanie się nad końmi z Morskiego Oka. Mam nadzieję, że nie ostatni, bo w toku jest śledztwo Prokuratury Okręgowej w Kielcach w sprawie systemowego znęcania się nad końmi na trasie. I to właśnie ta sprawa może doprowadzić do ostatecznej likwidacji tej anachronicznej „rozrywki” dla turystów – dodaje.

Tatry. Górskie schroniska w zimowej scenerii. Nie przypomina...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie