Powiat krakowski: sprawa zalania u prokuratora

Barbara Ciryt
Mieszkańcy Jeziorzan proponują zasypanie wyrobiska
Mieszkańcy Jeziorzan proponują zasypanie wyrobiska Barbara Ciryt
Mieszkańcy Jeziorzan (gm. Liszki) za zalanie wioski przed trzema tygodniami obwiniają żwirownię w Wołowicach. Mają też żal do wójta swojej gminy Wacława Kuli, że podczas powodzi zabrakło rzetelnej informacji.

Zwołali zebranie wiejskie. Było gorąco. Grupa oskarżających, reprezentowana przez Piotra Gdulę żądała wyjaśnień. Sołtys Danuta Janas wykrzykiwała z kolei, że rezygnuje z funkcji. Uspokajali ich goście - Marian Paszcza z powiatu krakowskiego i wójt sąsiedniej gminy Czernichów Szymon Łytek, którzy przyjechali rozmawiać o problemie zalanej wioski.

Jeziorzanie chcą się dowiedzieć przede wszystkim, czy przez żwirownię, która jest zbyt głęboko podkopana, wydostawała się woda z Wisły do ich wioski. - Czy pan nas nie zalał? Niech pan rozwieje wątpliwości? - domagał się odpowiedzi od wójta Czernichowa Tomasz Skrobarek. - Ta żwirowna to koń trojański - ubolewał.

Wójt Czernichowa tłumaczył, że jego gmina ze żwirownią ma tylko tyle wspólnego, że wyrobisko znajduje się na jej terenie. - Właścicielem żwirowni jest Skarb Państwa, a zarządza nim starostwo powiatowe - mówił. Kontrolę nad wydobyciem i jego zgodnością z koncesją sprawuje Wyższy Urząd Górniczy.

Wójt Łytek zaznaczył, że Wołowice, które leżą powyżej Jeziorzan, też były zalane. Piotr Gdula dopytywał się, czy wójt złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie zbyt głęboko podkopanej żwirowni. - Nie wiem, czy żwirownia zalewała - stwierdził Łytek. Jeziorzanie zadecydowali więc, że sami pójdą do prokuratury.

Marian Paszcza, dyr. wydziału bezpieczeństwa w powiecie zauważył, że przez żwirownię przepływała Stracha. Gdy Wisła nie przyjmowała wody z rzeki, ta płynęła do Jeziorzan. Mieszkańcy zobowiązali władze gminy Liszki do wyjaśnienia sprawy żwirowni.

Krakowski oddział Urzędu Górniczego sprawdzi w dokumentach, czy wydobycie było zgodne z koncesją. - Zrobimy to na wniosek gminy lub powiatu - zaznacza Zbigniew Bielewicz, wicedyrektor Urzędu Górniczego w Krakowie. - Zmierzymy skarpę, ale nie wiem, jak sprawdzić, czy tam podchodziła woda z Wisły. Moglibyśmy wynająć łódź i nurka, który dotarłby do dna wyrobiska - zastanawia się.

Marian Paszcza i wójt Łytek postanowili wspólne ubiegać się o budowę przepompowni przy ujściu rzeki Strachy do Wisły. Podczas powodzi przerzucałaby wodę za wały do Wisły. - To drogie i długotrwale przedsięwzięcie, ale mogłoby w przyszłości ratować przed zalaniem - mówi Paszcza.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie