Ryszard Terlecki o następcy Kaczyńskiego, wyborach i zmianach w programie "Rodzina 500 plus"

Lidia Lemaniak
Lidia Lemaniak
Adam Jankowski/Polska Press
Udostępnij:
Wydaje mi się, że taka jest kolej rzeczy, że minister obrony narodowej, który ma wiele różnych zasług, przejmie funkcję wicepremiera - mówi w rozmowie z polskatimes.pl wicemarszałek Sejmu, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Ryszard Terlecki. Odpowiada także m.in. na pytania o ewentualne przyspieszenie wyborów parlamentarnych, koalicjantów i zmiany w programach socjalnych.

Lidia Lemaniak: „Jesteśmy zdecydowani zaproponować ustawę, która przesunie termin wyborów samorządowych o pół roku” – powiedział Pan w jednym z ostatnich wywiadów. Czy prace nad tą ustawą już trwają?

Ryszard Terlecki: Ustawa jest już gotowa, lada chwila trafi do Sejmu. Prawdopodobnie będziemy ją przyjmować jako projekt poselski.

Jakie są powody tego, że chcecie przesunąć wybory samorządowe na wiosnę 2024 roku?

Pierwszy problem, nawet chyba nie najważniejszy – bardzo trudno jest organizować dwie potężne wyborcze operacje w krótkim czasie naraz, nawet gdyby je przedzielić kilkoma tygodniami. Po drugie – kampanie się na siebie nałożą. Jest bardzo ściśle opisane, jak mają być finansowane. Jeżeli zbiegłaby się kampania parlamentarna z samorządową, wobec których są stawiane inne wymagania finansowania, bardzo trudno byłoby je więc potem rozliczyć. Poza tym mogłoby dojść do rozmaitych błędów, które potem obciążałyby komitety wyborcze. Nie wspomnę już o tym, że mogłoby dojść po prostu do rozmaitych szwindli.

Powiedział Pan, że ustawa lada chwila trafi do Sejmu. Czyli kiedy?

Myślę, że jeszcze w czerwcu.

PiS ma większość w Sejmie, aby przenieść wybory samorządowe? Rozmawialiście na ten temat z Pawłem Kukizem?

Wydaje nam się, że to jest pomysł, który nie powinien budzić kontrowersji. Kontrowersje wzbudza natomiast podejrzenie, że za tym pomysłem o rozdzieleniu wyborów, kryje się nasz plan zmiany ordynacji wyborczej. Uważam, że projekt przesunięcia wyborów samorządowych jest na tyle racjonalny, że opozycja powinna go poprzeć, bo przesunięcie tych wyborów jest także w interesie opozycji.

Właśnie, pojawiały się informacje, że sondujecie zmianę ordynacji. To nieprawda?

Na razie takich przymiarek nie ma.

Pewniakiem miała być zmiana ordynacji wyborczej do Senatu, aby nie było jednomandatowych okręgów wyborczych, tylko proporcjonalne, czyli 2-3 mandatowe. Tak, jak to było do wyborów w 2007 roku.

Tak, rzeczywiście się o tym się mówiło. Jasne jest, że partie, które mają większość, myślą o tym, żeby zmienić ordynację pod swój interes, ale my takiego interesu nie mamy. Nie jest wcale powiedziane, że zmiana ordynacji wyborczej do Senatu pomogłaby nam wygrać. Nie przywiązujemy się do tej myśli, choć różni eksperci mówią, że to dawałoby większe szanse wyborcom. Zobaczymy, ale zapewniam panią i czytelników, że w tej chwili takich prac nie ma.

Zapytałam wcześniej o Pawła Kukiza, ponieważ powiedział niedawno, że dalsze głosowanie z Prawem i Sprawiedliwością uzależnia od tego, czy PiS maksymalnie do końca tego roku uchwali ustawę o sędziach pokoju i ustawę o broni i amunicji. Przyjmiecie te ustawy w terminie, o którym mówił lider Kukiz’15?

Czyli mamy trochę czasu. Z tego, co słyszę, projekt o dostępie do broni będzie procedowany od początku nowego sezonu, czyli od września. Jest wstępny plan, jak to zrobić. Są oczywiście jeszcze pewne różnice zdań dotyczące szczegółów, ale generalnie jest na to zgoda. Natomiast co do sędziów pokoju zgoda była już wcześniej, prace trwają i myślę, że w tym wypadku nie będzie żadnych przeszkód, żeby w tym roku projekt przyjąć.

Wróćmy jeszcze do wyborów samorządowych. Przecież to PiS przedłużył kadencje samorządowcom o rok, czyli do pięciu lat, a teraz jeszcze chcecie ich kadencje wydłużyć, przekładając wybory. Po co?

Stało się. Wtedy mieliśmy szerszy plan – nie tylko przedłużenia kadencji. Pozostała część naszego planu nie nie zyskała akceptacji i został ten fragmencik, który sprawił, że wydłużyliśmy kadencje samorządowcom. Ostatecznie okazało się to trochę bez sensu, wobec tego, że z projektu zostało tylko to. Sprawa była łączona z tym, że samorządowcem będzie można być tylko dwie kadencje, więc przedłużeniem miało być prezentem dla tych, którzy nie będą mogli kolejny raz kandydować. Okazało się po czasie, że to nie było potrzebne.

Dwie kadencje samorządowców zapewne upadną, gdy sprawą zajmie się Trybunał Konstytucyjny. Takie głosy słyszę od różnych polityków.

Nie wiem jaka będzie decyzja Trybunału. Musimy poczekać na rozstrzygnięcie.

A nie chodzi przypadkiem o czynnik psychologiczny? Przegrywacie wybory samorządowe w wielkich miastach, więc automatycznie działa to na ludzką psychikę i przekłada się na gorszy wynik w wyborach parlamentarnych?

Nie do końca. Niekoniecznie najpierw musiałby by się odbyć wybory samorządowe. Jest jeszcze jeden argument, który powinien zainteresować wszystkie partie.

Czyli?

Kandydaci w wyborach samorządowych, żeby się sprawdzić, biorą udział w wyborach, pracują na rzecz kandydatów w wyborach parlamentarnych. I wtedy wiemy, kto się angażuje, na kogo można liczyć, kto jest pracowity. Ci, którzy się wykażą, startują potem w wyborach samorządowych. To logiczne. Jest jeszcze drugi argument, który od dawna był podnoszony od – wydaje mi się 20 lat – mianowicie, że jeżeli wybory samorządowe są jesienią, to rady miast, powiatów czy województw dostają gotowy budżet, z którym już niewiele mogą zrobić. Jeżeli wybory samorządowe odbywają się wiosną, to nowe rady przygotowują nowy budżet.

Porozmawiajmy teraz o tym, co według niektórych mediów miało się stać, a się nie stało. Mianowicie przed konwencją PiS niektóre media uparcie twierdziły, że prezes Jarosław Kaczyński ogłosi „waloryzację” świadczenia „Rodzina 500 plus”. Nic takiego się nie wydarzyło. Taki pomysł jest w ogóle rozważany w partii?

Nie nazywamy tego „waloryzacją”, a pewną zmianą, oczywiście na korzyść tych, którzy otrzymują to świadczenie. Z pewnością coś takiego nastąpi. Jeszcze nie w tej chwili, ponieważ nie nadszedł na to moment.

Będzie zmiana na „700 plus”?

Nie jest to wcale przesądzone.

Zmiany w innych programach społecznych, które wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość, także przewidujecie?

Rozważamy. Będziemy komunikować, kiedy będą one oficjalnie wchodzić w agendę naszych działań.

Może 14. emerytura na stałe?

Być może.

Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło zmiany w strukturze, które polegają na utworzeniu 94 okręgach partyjnych, które będą obejmowały swoim zasięgiem okręgi senackie, poza kilkoma wyjątkami. Jak idą prace dotyczące szefów tych okręgów?

Umówiliśmy się, że do 15 czerwca decyzje zapadną. Ogłosimy je zaraz po Bożym Ciele.

To będzie oficjalna informacja?

Tak. Szefowie nowych okręgów muszą zostać zatwierdzeni przez Prezydium Komitetu Politycznego, co pewnie nastąpi na dniach. Następnie zmiany wejdą w życie. Idea jest taka, że nasi działacze, którzy są ministrami i wiceministrami oraz członkami prezydium Sejmu i Senatu, nie mają czasu na to, żeby zajmować się okręgami, więc stracą taką możliwość. Ci, którzy obecnie takie funkcje pełnią, będą musieli je oddać.

Na tę chwilę, na którą rozmawiamy, nazwiska szefów ilu okręgów Pan zna?

O nazwiskach nie chcę mówić, ale znana jest już większość. W pewnych miejscach jest jeszcze pole do namysłu, ale w zdecydowanej większości okręgów, decyzje co do ich szefów, zapadły.

Ma Pan wiedzę, kiedy prezes Jarosław Kaczyński odejdzie z rządu? Zapowiedział to w środę w Sochaczewie, że zbliża się ten moment.

Nie będę mówić o konkretnej dacie, ją ogłosi prezes. Rzeczywiście, Jarosław Kaczyński planuje intensywny udział w pracach partii, intensywniejszy niż w czasie, gdy pracował w rządzie. Uważamy to za właściwe rozwiązanie, ponieważ jasne jest, że zamierzamy wygrać wybory, więc większa partyjna aktywność prezesa jest niezbędna. Jest też plan objazdu Polski, który realizujemy przed każdymi wyborami. Właśnie go rozpoczęliśmy. Premier Mateusz Morawiecki w dniu konwencji w Markach, otworzył w Olkuszu sezon spotkań z Polakami. Wszyscy jeździmy, spotykamy się, rozmawiamy z wyborcami. Będzie szczegółowy harmonogram dla wszystkich tych polityków, którzy zostali wytypowani do podróżowania po całym kraju. Każdy nas poseł i senator będzie mieć obowiązek raportowania ze spotkań z obywatelami w swoich okręgach.

Myśli Pan, a może ma Pan wiedzę, czy jeszcze w czerwcu Jarosław Kaczyński opuści Radę Ministrów?

Nie chcę tego rozstrzygać, poinformuje o tym prezes. Mogę powiedzieć, że rozstrzygające były okoliczności związane z wojną na Ukrainie. Komitet Bezpieczeństwa jest niezwykle ważną instytucją, którą kierował Jarosław Kaczyński. Planował już wcześniej opuścić rząd, ale w związku z agresją Rosji na Ukrainę, tego nie zrobił, właśnie ze względu na obowiązki związane z funkcjonowaniem Komitetu Bezpieczeństwa.

Głównym powodem odejścia Jarosława Kaczyńskiego z rządu jest to, że musi się skupić na pracy w partii, czy są też jakieś inne czynniki?

To jedyny i najważniejszy czynnik.

Po opuszczeniu przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego Rady Ministrów zwolni się funkcja wicepremiera. To prawda, że minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak jest jedynym kandydatem na to stanowisko?

Mariusz Błaszczak jest naturalnym kandydatem na to stanowisko. Wydaje mi się, że taka jest kolej rzeczy, że minister obrony narodowej, który ma wiele różnych zasług, przejmie funkcję wicepremiera. Przede wszystkim chodzi o nasze zaangażowanie w pomoc Ukrainie, ale także gigantyczną pracę na rzecz rozbudowy i uzbrojenia Wojska Polskiego.

A czy jednocześnie minister Mariusz Błaszczak zostanie także szefem komitetu ds. bezpieczeństwa?

To jest pytanie, na które odpowie prezes Jarosław Kaczyński w momencie, kiedy taka decyzja zapadnie.

Przy okazji odejścia prezesa Prawa i Sprawiedliwości z rządu szykuje się większa rekonstrukcja?

Nie zanosi się na to.

Rozmawialiśmy wcześniej o wyborach samorządowych, więc teraz porozmawiajmy o wyborach parlamentarnych. Odbędą się w konstytucyjnym terminie?

Wszystko na to wskazuje. Napięcia, które miały miejsce wiosną, minęły. Nie ma żadnych powodów, żeby przyspieszać wybory parlamentarne.

Na pewno nie we wrześniu tego roku? Pytam, ponieważ w sierpniu wypłacona zostanie 14. emerytura i niektórzy uważają, że to może oznaczać przedterminowe wybory właśnie we wrześniu.

Nie, nie szykujemy przedterminowych wyborów parlamentarnych we wrześniu.

Do wyborów parlamentarnych pójdziecie z Solidarną Polską i innymi koalicjantami na listach?

Jak pani dobrze wie są na ten temat pewne kontrowersje w naszej partii, czy też w kierownictwie partii. Ale na razie nie rozstrzygamy tego. Nie ma oficjalnej wykładni, że wszyscy, którzy są dziś dziś w parlamencie będą kandydować w przyszłości. Zostawmy to na czas, kiedy będzie ruszała kampania wyborcza.

A Paweł Kukiz i dwójka jego posłów, znajdą się na listach PiS?

Jeżeli zechcą i uznają, że to jest dla nich właściwe, to nie widzę przeszkód.

Gdyby to od Pana zależało, to do wyborów szlibyście razem z koalicjantami czy niekoniecznie?

W tej sprawie są dwie zasadnicze kwestie. Pierwszy argument – żeby wygrać jak najwyżej. Gdyby nasi koalicjanci poszli osobno, to można się spodziewać, że zdobyliby ten 1 czy 1,5 proc., które zabrakłoby nam do rządzenia, więc to jest argument za tym, żeby iść razem. Ale jest i drugi argument – że po wyborach będziemy mieć wewnętrznych, silniejszych koalicjantów, niż mamy w tej chwili. Więc między tymi dwiema opcjami będzie trzeba dokonać wyboru.

Czyli na tę chwilę, w której rozmawiamy, między PiS a Solidarną Polską nie ma konfliktów?

Nie.

Ale nie jestem pewna, czy nie szykuje się kolejny. Słyszałam od posłów Zbigniewa Ziobry, że zaraz może być nieporozumienie dotyczące „kamieni milowych” Krajowego Planu Odbudowy, którzy niektórzy posłowie Solidarnej Polski nazywają „kamieniami u szyi”.

To jest oczywiście przesada. Premier Mateusz Morawiecki w czwartek wyjaśnił w Sejmie, na czym polega ten problem i wydaje mi się, że jest dużo przesady u tych, którzy krytykują efekt negocjacji z Komisją Europejską.

Najogólniej rzecz biorąc – „kamienie milowe”, których jest bardzo wiele – nie są problematyczne dla Polski?

Opozycja wiele nakłamała, twierdząc np., że będzie podatek dla samochodów spalinowych albo, że będziemy podnosić wiek emerytalny. To są oczywiście kłamstwa. Na nic takiego się nie zgodzimy. Zapewniam, że jesteśmy bardzo przywiązani do suwerenności i nie ustąpimy w żadnej sprawie, która miałaby rzeczywiście ograniczyć naszą polską wolność.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Ryszard Terlecki o następcy Kaczyńskiego, wyborach i zmianach w programie "Rodzina 500 plus" - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie