Siatkówka: Kęczanin utrzymał się w Krispol I lidze siatkarzy. Na jak długo?

Jerzy Zaborski
Czy utrzymanie Kęczanina oznacza, że kęccy kibice w kolejnym sezonie będą oglądać u siebie pierwszoligowe spotkania? Dzisiaj nikt nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Czy utrzymanie Kęczanina oznacza, że kęccy kibice w kolejnym sezonie będą oglądać u siebie pierwszoligowe spotkania? Dzisiaj nikt nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. fot. (jz)
Udostępnij:
Kęczanin Kęty pokonał dwa razy w Świdniku miejscową Avię i – tym samym - wygrał całą rywalizację play-out 3:1, a to oznacza, że pozostanie w Krispol I lidze siatkarzy. Taka jest jego sytuacja na dzisiaj. Teraz zawodnicy mają swój wielki dzień i tego nikt im nie odbierze. Odwalili kawał dobrej roboty, pokonując nie tylko rywala, ale i kłopoty organizacyjne.

W kęckim klubie zastanawiano się, czy warto walczyć o utrzymanie. Spadek być może nie byłby taki zły, bo – jeśli Kęczanin nie przystąpi do nowych rozgrywek na zapleczu ekstraklasy, wyląduje w III lidze. Zatem wygranie z Avią może w niedalekiej przyszłości być ukręceniem bata na klub. - Zawodnicy zdecydowali, że walczą o byt, a co będzie, czas pokaże – wyjawia Marek Błasiak. - Żaden z chłopców nie chciał przyłożyć ręki do spadku. Przyszli do Kęt się rozwijać. Myślę, że gdyby od stycznia wszystko funkcjonowało u nas tak, jak w pierwszej fazie rozgrywek, wywalczylibyśmy sobie miejsce w pierwszej ósemce, czyli bilibyśmy się w play-off. Mieliśmy młody zespół, który jednak wiedział o co w siatkówce chodzi. Wierzę, że ten sezon nie był dla nich stracony, bo właśnie umiejętność odnalezienia się w ekstremalnych warunkach jest podłożem do wydania owocu, niekoniecznie w Kęczaninie.

W obu obozach zdawali sobie sprawę z tego, że trzeci mecz serii może być przełomowy dla dalszej rywalizacji. W Świdniku wcale nie czuli się pewniakami do utrzymania tylko dlatego, że wygrali jeden mecz w Kętach. Przeciwnie. Wciąż szanse obu ekip oceniano „pół na pół”.

Premierowy set pierwszego spotkania w Świdniku był bardzo wyrównany. Do stanu 9:9 trwała wymiana ciosów. Potem gospodarze zaczęli gonić wynik, ale mieli kęczan na kontakcie (11:13, 14:16). Tak walczono do samego końca. Emocje sięgnęły zenitu przy stanie 22:23. Potem było 24:25, ale ostatecznie to goście przeciągnęli seta na swoją stronę. - Pierwszy krok zawsze jest bardzo ważny – cieszył się Marek Błasiak, trener kęczan.

Po zmianie stron scenariusz rywalizacji był podobny. Żadna z ekip nie chciała pozwolić odjechać rywalom. Było 10:10, ale potem zrobiło się 10:13 i znowu miejscowi znaleźli się „pod ścianą”. Potem było jeszcze 12:16, ale wśród gospodarzy nadzieja na odwrócenie losów pojedynku zrobiła się przy wyniku 16:18. Goście tego dnia byli jednak konsekwentni.

W trzeciej partii od stanu 3:3 zrobiło się 8:15 i w obu zespołach zaczęto myśleć o kolejnym, czwartym starciu.

Początek jego pierwszego seta był wyrównany (7:8). Potem jednak zrobiło się 9:12 i znowu miejscowi musieli gonić wynik (9:12). Jednak tracili dystans do kęczan (13:18, 17:24). -_ Wydaje mi się, że świdniczanom brakowało świeżości. W naszej hali zagrali znacznie lepiej _– ocenił Marek Błasiak, trener Kęczanina.

Gospodarze nie mogli się dobrać do rywali także w kolejnej odsłonie. O ile jeszcze na początku było 3:6, to szybko zrobiło się 7:11, a potem 10:16. Niebezpiecznie zrobiło się w końcówce (19:21), ale goście po raz kolejny udowodnili, że tego dnia mają chłodne głowy.

Zgodnie z oczekiwaniami, w trzeciej odsłonie, kiedy sytuacja gospodarzy byłą już prawie beznadziejna, nie byli w stanie podjąć walki o przeciągnięcie drugiego spotkania, choćby na początek, ponad minimalną liczbę odsłon. Od stanu 2:5 zrobiło się 4:8, a potem 8:12 i 9:16. Jak gospodarze zbliżyli się na 16:19, to po chwili znowu mieli rywali poza zasięgiem (17:22) i tak już zostało do końca.

Avia Świdnik – Kęczanin Kęty 0:3 (24:26, 20:25, 18:25) i Avia Świdnik – Kęczanin Kęty 0:3 (18:25, 22:25, 21:25)

Kęczanin:
Błasiak, Macionczyk, Pietruczuk, Biegun, Macek, Behrendt, Mariańki (libero) oraz Szpyrka, Ogrodniczuk, Ciupa.

Stan play-out (do 3 zwycięstw): 3:1 dla Kęczanina i on pozostaje w I lidze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

I
Iwona Ł.
Jestem dumna z mojej drużyny. Było mi przykro, gdy w swojej hali w sobotę z trudem wygrali, a niedzielna porażka trochę mnie podłamała. Dziwne myśli mnie "nachodziły" w stylu.. "a może Chłopcy nas nie lubią?, może nie lubią już dla nas w Kętach grać?, może nasz doping ich deprymuje zamiast dodawać skrzydeł?"Nigdy , nawet przez moment nie zwątpiłam w ich możliwości, ambicję, oddanie i zaangażowanie. To dalej dla mnie ukochana drużyna i wierzę, że kolejny sezon to nie będzie, zwłaszcza w końcówce horror a sama radość z gry i zwycięstw. Z serca życzę tego ZAWODNIKOM, TRENEROM, całemu sztabowi szkoleniowemu I NAM KIBICOM. :-) ♥
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie