Skoki narciarskie. Pięć rzeczy, które wiemy po inauguracji Pucharu Świata w Wiśle

Przemysław Franczak
Przemysław Franczak
Stefan Horngacher kontrakt z PZN ma ważny do końca sezonu. Trwają już rozmowy o nowej, czteroletniej umowie
Stefan Horngacher kontrakt z PZN ma ważny do końca sezonu. Trwają już rozmowy o nowej, czteroletniej umowie Bartek Syta / Polska Press
Nie ma dymu bez ognia. Dla kadry Stefana Hornagchera to będzie udana zima. Wnioski po pierwszych zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich.

Kamil Stoch: tak dobrze jeszcze nie było

Latem wydawało się, że w kadrze hierarchia może się nieco zmienić, ale Kamil Stoch wciąż jest jej liderem i basta. Przywykliśmy do myśli, że tzw. efekt Horngachera najbardziej widoczny jest u pozostałych reprezentantów, ale przypadek dwukrotnego mistrza olimpijskiego też jest dobrym przykładem do opisu zjawiska. Tak udanego początku sezonu Stoch bowiem jeszcze nie miał. Z reguły zaczynał z turbulencjami, zdarzały mu się konkursy bez punktów. Na podium nie stanął nigdy, ba, tylko raz był w pierwszej „10” (w 2011 roku w Kuusamo zajął 4. miejsce). Ciekawe więc, co będzie pokazywał po drugiej lokacie w Wiśle. Gwarancji sukcesów w skokach narciarskich nie ma naturalnie nikt, ale stabilna forma, spokojna głowa i wciąż duże rezerwy to bardzo solidne fundamenty na starcie olimpijskiego sezonu.

Stefan Horngacher, człowiek z planem

Praca, profesjonalizm, pokora. Austriacki trener to mentalny brat-bliźniak Adama Nawałki, selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski. U niego też wszystko musi chodzić jak w zegarku, ale ci, którzy dostosują się do jego metod dostają gwarancję postępu. Czterech Polaków w dziesiątce konkursu w Wiśle to nie przypadek. Równomierny rozwój, maksymalne wykorzystanie potencjału każdego zawodnika to idée fixe Horngachera. Widać, że latem jeszcze swoje pomysły twórczo rozwinął, bo do czwórki drużynowych mistrzów świata (Stoch, Dawid Kubacki, Maciej Kot, Piotr Żyła) doskoczył Stefan Hula. Dziś trudno sobie wyobrazić, że reprezentacja na igrzyska olimpijskie w PjongCzangu może wyglądać inaczej. Choć z drugiej strony spokojnie - do najważniejszej imprezy sezonu zostały niespełna trzy miesiące, w skokach to wieczność. Jednak znając Horngachera, wszystko ma zaplanowane w szczegółach.

Kadra dwóch prędkości

O ile w kadrze A mamy teraz la dolce vita, o tyle na zapleczu sytuacja nie wygląda ciekawie. Nowy trener reprezentacji B Radek Żidek nie ogarnął bałaganu, widać to było również w Wiśle. Do najlepszych miał równać Klemens Murańka, ale nawet nie zakwalifikował się do konkursu. W I serii pokazał się tylko Aleksander Zniszczoł. W PZN próbują ratować sytuację, również dlatego, żeby nie stracić z radaru Andrzeja Stękały, Krzysztofa Bieguna i Bartłomieja Kłuska (dwaj pierwsi wypadli latem ze szkolenia centralnego, trzeci sam zrezygnował). Pracę w kadrze B ma teraz koordynować i nadzorować Maciej Maciusiak, który jednocześnie pozostaje trenerem juniorów.

Stary układ sił

W Wiśle nikt nie rzucił wszystkich kart na stół, ale wszystko wskazuje na to, że grupa trzymająca władzę w poprzednim sezonie rządzić będzie nadal. Na bardzo mocnego, mimo „tylko” 3. lokaty, wygląda obrońca Kryształowej Kuli i dwukrotny mistrz świata z Lahti Austriak Stefan Kraft. Do tego Stoch, Norweg Daniel Andre Tande i Niemiec Andreas Wellinger. Zagadką pozostaje zwycięzca konkursu indywidualnego Japończyk Junshiro Kobayashi. 26-letni przypadkowy bohater czy kandydat na gwiazdę sezonu? Odpowiedź poznamy w kilku najbliższych konkursach.

Polak potrafi

A jednak można zrobić zimę w środku jesieni. Polscy organizatorzy, pod rękę z polską firmą produkującą śnieg, w połowie listopada - najwcześniej w historii - przygotowali takie konkursy, że miejsce w kalendarzu FIS w kolejnym sezonie mają raczej pewne. Walter Hofer, dyrektor PŚ, ceni partnerów, którzy nie boją się trudnych wyzwań, a jednocześnie nie rzucają słów na wiatr. Niektórzy skoczkowie narzekali wprawdzie na przygotowanie zeskoku, ale to drobiazgi. Inauguracja przebiegła niemal bezkolizyjnie, a to w ostatnich latach zdarzało się rzadko, zwłaszcza wtedy, gdy startowano w wietrznym Kuusamo. Rozpoczynające sezon zawody w Wiśle mają więc szansę stać się stałym punktem programu PŚ.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Robert Lewandowski: Potencjały mamy, ale musimy z niego więcej wyciągnąć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie