Tatry. Chodzili po linie nad przepaścią. Mrożąca krew w żyłach akcja na Mnichu

Aurelia Lupa, ŁB
J.Merena, CC BY 3.0/ Ireneusz Grzegolec
Jedni się wspinają, inni łażą po jaskiniach, a inni... spacerują na linie nad przepaścią. Taką akcję nad Morskim Okiem zaobserwował jeden z turystów. Uchwycił śmiałka, który spacerował nad przepaścią na linie rozwieszonej w rejonie Mnicha.

Tatry. Spacer na linie na Mnichu

Spacer na linie zdarzył się w ostatni weekend. Na zdjęciu zrobionym przez Ireneusza Grzegolca widać Mnicha i Mniszka, a między szczytami postać. Po zbliżeniu widać, że ów człowiek stoi na linie.

To najpewniej miłośnicy tzw. dyscypliny nazywanej slackline, czyli chodzenia na linie. Do tego typu aktywności wykorzystywana jest specjalna lina o szerokości kilkudziesięciu milimetrów. Lina jest napięta. Śmiałkowie spacerują po niej z zabezpieczeniem.

- W przypadku tak eksponowanego terenu mówimy raczej o highline. Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego po polskiej stronie tego typu aktywność jest zabroniona, dlatego miłośnicy highlinu wybierają Tatry Słowackie, gdzie jest to dopuszczone - mówi nam jeden z slacklinerów z Zakopanego, który chce pozostać anonimowy.

Slackline na Mnichu nie jest nowością. - Zdarzyło się to trzy razy. Po raz pierwszy w 2011 roku linę rozwiesiła grupa ze Stanów Zjednoczonych, kilka lat później powtórzyli to Polacy. No i teraz ta trzecia grupa, ale nie wiem co to za ludzie - mówi slackliner.

Dodaje on, że chodzenie na linie na Mnichu to ekstremalne doświadczenie. - Przede wszystkim dla psychiki. To teren mocno eksponowany, przepaścisty. Trzeba mieć naprawdę nerwy ze stali - kwituje.

Tatrzański Park Narodowy nie dostał wcześniej żadnego zgłoszenia o zamiarze tego typu działalności. - Ale i tak by zgody nie było. Tego typu działalność nie jest dozwolona. Rodzaj udostępniania danego miejsca w Tatrach regulują zarządzenia, w tym na przykład Zarządzenie Dyrektora TPN w sprawie uprawiania taternictwa i narciarstwa ekstremalnego na terenie tatrzańskiego Parku Narodowego - wyjaśnia Paulina Kołodziejska z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

TPN dodaje, że za tego typu zachowanie grozi mandat minimum 500 zł, ale wysokość kary zależy od tego, czy montowano kotwy do liny, po której następnie chodzono. Kotwienie do slackline'u jest inne niż do wspinaczki.

- Jeśli otrzymamy więcej informacji czy zdjęć pozwalających na identyfikację osób, to podejmiemy działania. Sprawdzimy również przy najbliższej okazji miejsca widoczne na zdjęciach pod kątem ewentualnego montażu kotew - dodaje Paulina Kołodziejska.

Mnich to szczyt o wysokości o wysokości 2068 m powyżej południowo-zachodniego brzegu Morskiego Oka. Jest to słynne miejsce wspinaczkowe. Nie prowadzi tam żaden znakowany szlak turystyczny, a jedynie drogi taternickie.

Tatry Wysokie. Mnich to szczyt legenda. Trudno dostępne marz...

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie