Tatry. Na szlak do Morskiego Oka wyjechał wóz hybrydowy. "Konie mniej ciągną, idą spokojniej"- mówią fiakrzy

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Udostępnij:
Na szlak do Morskiego Oka w Tatrach wyjechał wóz hybrydowy. Jest on ciągnięty przez konie, ale także wspomagany silnikiem elektrycznym. - To nadal jest test tego wozu. Jednak chcemy testować go już w trakcie przewożenia turystów - mówi Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

FLESZ - Kierowco uważaj na kałuże!

Wóz hybrydowy to urządzenie, które ma wspomóc pracę koni na tym górskim szlaku. Prototyp został stworzony na zlecenie TPN przez polską firmę z Poznania. Jest to odpowiedź na zarzuty organizacji prozwierzęcych, które twierdzą, że konie na tym szlaku pracują zbyt ciężko. Dlatego wóz hybrydowy został wyposażony w silnik elektryczny, który ma wspomagać konie w czasie pracy.

- To jest kolejny test tego wozu. To druga wersja tego prototypu. Pierwsza uległa spaleniu w 2018 roku. Jest on wyposażony w silnik elektryczny, który wspomaga konie w czasie pracy. Dotyczy to zwłaszcza podjazdów pod górę. Z kolei w czasie jazdy w dół, 90-95 proc. energii udaje się odzyskać. Wtedy akumulatory się ładują - mówi Zbigniew Kowalski.

Nowy wóz ma wspomagać konie niezależnie od decyzji fiakrów. Działa on automatycznie. Woźnica ma do dyspozycji pulpit sterujący, jednak nie będzie w stanie odłączyć wspomagania. Wóz został wyposażony ponadto w dwa pedały do hamowania, a także kierunkowskazy. Ładowany może być w czasie zjazdu, jak również w czasie postoju – poprzez podłączenie do gniazdka.

- Na razie testowaliśmy go czterokrotnie. 90-95 proc. energii udaje się odzyskać. Jest jednak jeden problem, że gdy konie jadą za szybko w dół, produkowane jest zbyt dużo energii, czego nie wytrzymują bezpieczniki. Dlatego na razie trzeba to kontrolować. Firma, która stworzyła ten prototyp, będzie musiała to poprawić – mówi pracownik TPN.

Jak dodaje, po dotychczasowych testach widać, że konie są mniej zmęczone po pokonaniu trasy z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy - ok. 7 kilometrów.

Stanisław Chowaniec, prezes Stowarzyszenia Przewoźników na Drodze do Morskiego Oka, dwukrotnie miał okazję przejechać się nowym wozem. - Był kłopot z tym ładowaniem z góry, za mocno ładował. Ale poza tym jeżeli konie idą szybszym tempem, wóz automatycznie zwiększa prędkość, jeżeli idą wolniej, wóz spowalnia. Nie ma zrywów, popychania konia, że musi iść szybciej – ocenia szef fiakrów.

Jak dodaje Chowaniec, można zauważyć, że koniom jest lżej. Mimo, że wóz hybrydowy jest cięższy od przeciętnego wozu – o ok. pół tony.

Wojciech Budzki, fiakier, który w poniedziałek testował nowy wóz, ocenia, że nowy wóz w trakcie jazdy jest głośniejszy. - Słychać pracującą baterię i ten silnik. Ale generalnie powozi się jak na razie dobrze. Czuć, że konie mniej ciągną, idą sobie spokojniej – mówi woźnica.

- To jest jednak na razie test. Zobaczymy jak to się zakończy. Moim zdaniem jednak nie było to potrzebne. Jednak jak już park poszedł w kierunku, by wspomóc konie, uczestniczymy w testach. Zobaczymy jak one ostatecznie wypadną – kwituje Stanisław Chowaniec. Za prototyp wozu TPN zapłacił 129 tys. zł.

- W najbliższych tygodniach wóz będzie regularnie woził turystów na szlaku z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy. Gdy testy się zakończą pozytywnie, jesienią podejmiemy decyzję o produkcji kolejnych takich wozów - mówi Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN.

Jak dodaje, gdy zapadnie taka decyzja, wówczas każdy z fiakrów, który będzie chciał pracował na szlaku, będzie musiał wyposażyć się w taki wóz. Wówczas jednak za wozy hybrydowe będą musieli zapłacić sami fiakrzy.

- Za 120 tys. zł nie kupiłbym takiego wozu. Jest za drogi. Za 60 tys. zł to już coś innego. Normalny wóz kosztuje ok. 15 tys. zł. Różnica jest więc spora. Dlatego jeśli zapadnie decyzja o wymianie wozów, wówczas musielibyśmy szukać źródeł dofinansowania w Unii Europejskiej na innowacyjne rozwiązania - kwituje Stanisław Chowaniec.

Tatry mają swojego Titanica. To wrak łodzi Syrena [ZDJĘCIA]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Smakosz

Dzięki innowacjom konie będzie można wysłać do rzeźni i przerobić na końskie kabanosy.

M
Maria Wilk

W dobie aut elektrycznych koń jest zbędny. Na wybrzeżu działają melexy i wszyscy zadowoleni.

M
Melon Pusk

Wszystko super, do momentu gdy baterie będą naładowane, w innym wypadku konie będą miały jeszcze gorzej a stanie się to dosyć szybko.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie