Dojazdy do ośrodków w Jaworzanie, Wolbromiu lub Krakowie, domowe wizyty nauczycieli i fizjoterapeutów - tak obecnie wygląda codzienność niepełnosprawnych dzieci z gminy Trzebinia. Doskonale o tym wie Halina Henc, babcia trzyletniego Marcelka. Jej wnuczek jest wcześniakiem, przeszedł zapalenie opon mózgowych, co doprowadziło do uszkodzenia jego mózgu. Chłopiec nie chodzi, nie mówi.
- Tym dzieciom potrzebna jest pomoc. Dla Marcelka wizyta nauczycielki, nauka śpiewania, mimo że sam nie potrafi mówić, to coś wspaniałego. Uśmiecha się, jest szczęśliwy - mówi Halina Henc.
Dzieci z lekkim stopniem niepełnosprawności fizycznej lub umysłowej mogą skorzystać z pomocy przedszkola lub szkoły integracyjnej. Dla tych poważnie chorych brakuje jednak miejsca, w którym mogłyby się uczyć i być poddawane rehabilitacji.
- To przykre, że dzieci, których los nie oszczędził, muszą dodatkowo się męczyć podczas długich podróży - mówi Grzegorz Żuradzki, pełniący obowiązki burmistrza Trzebini.
Wyboista droga do działania
Marcelek znajduje się pod opieką Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci. Pracuje tam Ewa Morawiec, która jest psychologiem i opiekuje się chłopcem. Prowadzi ona także przedszkole specjalne w Brzesku.
- Podczas rozmowy z panią Ewą narodził się pomysł, by stworzyć taki ośrodek także w Trzebini, by chore dzieci nie musiały daleko dojeżdżać. Pani Ewa od razu się zgodziła - wspomina Halina Henc.
Wybór lokalizacji padł na budynek po byłej przychodni na ul. Grunwaldzkiej. Początkowo ówczesny burmistrz śp. Adam Adamczyk poparł tę inicjatywę, jednak później za namową radnych, którzy uznali, że lepiej sprzedać będący w ruinie obiekt, zmienił decyzję. Pomysł upadł. Wrócono do niego, gdy stery w Trzebini przejął Grzegorz Żuradzki.
- Otrzymałem list podpisany przez 15 matek chorych dzieci, odwiedziłem ośrodek w Brzesku. To, co tam zobaczyłem, chwyta za gardło. Tym dzieciom należy pomóc - dodaje Grzegorz Żuradzki.
Trwa wielki remont
Budynek jest w fatalnym stanie, wymaga gruntownego remontu, co wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. Gmina nie zapłaci za to jednak ani złotówki, a wręcz przeciwnie, zarobi. Budynek wydzierżawiła i to nowy właściciel sfinansuje remont.
Prace ruszyły w lipcu br. Pierwotnie miały potrwać do końca listopada. Wiadomo już jednak, że nie uda się dotrzymać tego terminu, bo roboty jest więcej, niż pierwotnie sądzono.
- Wymieniliśmy tam dosłownie wszystko, trzeba było skuć ściany, podłogi, wymienić całą instalację. Liczę, że spokojnie uda się ruszyć pod koniec stycznia - mówi Ewa Morawiec, właścicielka.
Wokół budynku znajduje się rozległy teren zielony. Na nim w przyszłości ma powstać specjalny plac zabaw.
Chętnych nie zabraknie
Pomimo że budynek ośrodka nie jest jeszcze gotowy, już teraz wielu rodziców m.in. z Trzebini i Chrzanowa dzwoni do Ewy Morawiec z pytaniem o możliwość zapisania dzieci. Przedszkole i szkoła będą mogły pomieścić ok. 60 dzieci, choć w razie dużego zainteresowania niewykluczone, że stworzone zostaną dodatkowe miejsca.
- Przedszkole i szkoła będą bezpłatne. Chcemy pomóc tym dzieciom, robimy to z serca - podkreśla Ewa Morawiec. Będzie utrzymywane z subwencji oświatowej i różnych dotacji.
Dzieci w tym ośrodku będą otoczone opieką specjalistów. Będą rehabilitowane w specjalnych salach m.in. sali doświadczania świata. Prowadzona będzie tam szeroka gama terapii. Dla każdego dziecka zostanie przygotowany ich indywidualny program w zależności od stopnia i rodzaju niepełnosprawności.
Ośrodek dla dzieci mieścić się będzie na parterze. Na piętrze ma natomiast zostać uruchomiony dzienny ośrodek aktywizujący dla osób starszych. Właścicielka chciałaby, aby został otworzony w przyszłym roku. Najpierw jednak trzeba wyremontować pomieszczenia.
TOP 10 najfajniejszych miejsc w Małopolsce zachodniej, gdzie...
KONIECZNIE SPRAWDŹ:
WIDEO: Poważny program
Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto