FLESZ - Zakaz przerywania ciąży ze względu na wady płodu. Fala protestów
Prokuratura oskarżyła mieszkankę Wieliczki 55-letnią Sabinę J. o to, że w 2011 r. oszukała na kwotę 33 tys. zł i tysiąca dolarów małżonków Alicję i Wiesława K., od Marzeny i Janusza F. wzięła 20 tys. zł, kolejne 20 tys. od Janiny S. i 8 tys. zł od Marii K. Oskarżona dokonała także bardziej wyrafinowanego przestępstwa na szkodę Urszuli D., która udzieliła jej pełnomocnictwa do dysponowania swoją nieruchomością w Przebieczanach pod Krakowem.
Przekonała pokrzywdzoną, że jej nieruchomość będzie jedynie zabezpieczeniem jednej z pożyczek. Faktycznie przed notariuszem Sabina J. dokonała sprzedaży gruntu Urszuli D. i zagarnęła prawie całą sumę z tej transakcji, około 180 tys. zł. Oskarżona nie przyznała się do winy, okazało się, że za podobne czyny miała już wyrok sądu w Wieliczce.
Kobieta ponad 20 lat prowadziła swoją firmę, po rozwodzie nie miała gdzie mieszkać i w 2006 r. wzięła kredyt 600 tys. pod budowę domu. Dwa lata później w nim zamieszkała. Jej firma zajmująca się szyciem firanek dobrze prosperowała, więc kobieta wzięła kolejny kredyt na 600 tys. zł pod wykup lokalu, który wynajmowała pod swoją działalność. W części tego lokalu na Kurdwanowie urządziła kawiarnię. Na wyposażenie pożyczyła od znajomej 100 tys. zł i to był początek jej kłopotów.
Pół roku później została napadnięta koło domu przez uzbrojonych napastników i obrabowana z gotówki, straciła wtedy około 30 tys. euro. Gdy pożyczyła 10 tys. euro od znajomej to kupiła za tę kwotę towar z Turcji, to kolejnego dnia materiał, czyli firanki i obrusy został jej skradziony. Sprawę włamania umorzono i sprawców nie wykryto. O napadzie rabunkowym z bronią nie informowała policji.
Do tych nieszczęść doszły kolejne ze zdrowiem. Raz kobieta złamała nogę, innym razem wybuchł jej w twarz kominek w domu i miała poparzoną rękę i twarz. W 2012 r., gdy przyszły powodzie to woda wdarła się do przyziemia jej domu, gdzie miała materiały do szycia i towar uległ zniszczeniu za 40-50 tys. Dom miała ubezpieczony, ale nie firma, znowu więc poniosła straty i dlatego pożyczała pieniądze od znajomych. Niektórym osobom spłaciła część pożyczki, innym w towarze, jednej oddała spore sumy, bo pożyczająca straszyła ją zięciem bandytą i że przestępcom sprzeda jej dług. W pewnym momencie oskarżona ogłosiła upadłość konsumencką i teraz po zlicytowaniu części jej majątku pieniędzmi dysponuje syndyk masy upadłościowej.
- Można przyjąć, że oskarżona nie zamierzała oddawać tych pożyczek i dopuściła się oszustw na szkodę kilku osób wymienionych w akcie oskarżenia - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Anna Bosak Ziomek. Stąd kara więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz grzywna 4 tys. zł. Sędzia z uwagi na postępowanie upadłościowe nie orzekła w wyroku naprawienia szkody dla konkretnych pokrzywdzonych. Oni o swoje pieniądze muszą się zgłosić do syndyka, który teraz dysponuje majątkiem Sabiny J.
- Rośliny antysmogowe - warto je mieć w swoim domu!
- Jak wyglądały mieszkania w PRL? Zobacz archiwalne zdjęcia
- Koronawirus w Polsce [DANE, MAPY, WYKRESY]
- Kinga Duda niczym Ivanka Trump. MEMY o córce prezydenta
- Spowiedź "Miśka". 10 szokujących fragmentów zeznań byłego lidera gangu kiboli Wisły
- Luksus po krakosku. TOP 15 najdroższych mieszkań
