Zakopane. Tak znikają zabytki. Przebudowa, nadbudowa i gotowe. Jak to możliwe? "Dziwne zapisy w planach"

Aurelia Lupa, ŁB
Willa Monte - po lewej stronie jak wyglądała kiedyś, po prawe stronie - jak wygląda obecnie
Willa Monte - po lewej stronie jak wyglądała kiedyś, po prawe stronie - jak wygląda obecnie Google, Łukasz Bobek
Zakopiańskie plany zagospodarowania pozwalają zmienić niemal zupełnie zabytki. To efekt niefortunnych zapisów sprzed 10 lat. Dają one możliwość inwestorowi nawet zburzyć zabytek i odbudować go, a nawet nadbudować. W efekcie „nowe” zabytki są trzy razy większe niż w pierwotnym kształcie. Pół biedy, gdy zabytek wygląda jak oryginał. Niestety zdarza się, że „nowy” zabytek niemal w niczym nie przypomina budynku chronionego.

FLESZ - Rzeczywistość zmienia się na naszych oczach

Walka o zabytki w Zakopanem trwa już od długich lat. Te są łakomym kąskiem zwłaszcza dla deweloperów. Bo leżą zazwyczaj w centrum miasta - na działkach obecnie bardzo drogich, lukratywnych jeśli chodzi o biznes sprzedaży nowych apartamentów. Niejednokrotnie w Zakopanem zdarzało się, że zabytki w dziwnych okolicznościach płonęły, niektóre nawet kilkukrotnie. Potem okazywało się, że ich stan po pożarze jest tak zły, że budynek trzeba rozebrać. Dla dewelopera oznacza to, że ma potem czystą działkę i hulaj dusza, można stawiać nowy budynek.

Te, które nie spłonęły, zostały przebudowane przez deweloperów. Z takim efektem mamy do czynienia np. przy willi Monte z ulicy Zaruskiego. Stary budynek zniknął schowany w betonowo-szklanej bryle. Do tego zabytek rozrósł się kilkukrotnie. Z ulicy pozostałości po zabytku właściwie nie widać. Z kolei w przypadku willi Mak przy ul. Zamoyskiego inwestor co prawda wiernie odtworzył zabytkowy budynek - z charakterystyczną wieżyczką, czy nawet podziałem okien. Jednak na jego tyłach dobudował sobie drugą, większą część „zabytku”.

Wszystkie te działania są zgodne z prawem, bo dopuszczają do tego plany zagospodarowania przestrzennego. - Zagwarantowano sobie to w pokrętnych zapisach planów miejscowych, wprowadzając terminologię nieznaną w cywilizowanym świecie, m.in. właśnie pojęcie „odbudowy konserwatorskiej”. To wyjątkowo paskudy termin, bo „odbudowa” to przywrócenie czegoś, co było i czego nie ma. Tymczasem w Zakopanem to jest - no więc najpierw zrujnować (…). Ale dla cwanych właścicieli lokalnych nieruchomości sama odbudowa, to za mało, dlatego w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego utworzono takie konstrukcje pojęciowe, jak „odbudowa z nadbudową, przebudową i rozbudową”. Co to oznacza w praktyce? Postawienie w miejscu małej, drewnianej willi wielkiego betonowego kląkra z podziemnym garażem i parkingiem wokół. Na góralską nutę są spadziste dachy i parzenice ze sklejki w oknach - w ostrych słowach ocenia to, co się dzieje w Zakopanem Monika Bogdanowska, była małopolska konserwator zabytków.

I wskazuje tutaj właśnie na willę Mak. Jej właściciel skorzystał nie tylko z dziwnych zapisów co do odbudowy z nadbudową, ale także z zapisu, że dla tej działki i tej willi obowiązuje zapis, że kubatura budynku może wynieść 3000 metrów sześciennych, podczas gdy wszystkie inne działki po sąsiedzku mają ograniczenie do 1500 metrów sześciennych w przypadku budynku jednorodzinnego i do 2500 metrów sześciennych dla budynków z częścią komercyjną.

Jan Karpiel-Bułecka, architekt, który przygotował projekt dla willi Mak, mówi, że właściciel - zanim zgłosił się do niego - dostał pozwolenie na rozbiórkę tego budynku. - Bo był on w złym stanie technicznym. Ja namówiłem właściciela, by zachować willę Mak. Została ona odbudowana i od frontu wygląda tak, jak stary budynek. Zostały zachowane wszystkie elementy pierwotnej willi. Odbudowa była uzgodniona przez miejskiego konserwatora zabytków. Plan jednak dopuszczał powiększenie tego budynku. Inwestor z tego skorzystał. Dobudowa jednak nie dominuje nad odbudowaną willą Mak - mówi Jan Karpiel-Bułecka.

W planie zagospodarowania dla obszaru ul. Zamoyskiego - gdzie znajduje się willa Mak - pojawiło się więcej dziwnych zapisów. M.in. dla działki, na której stała drewniana willa Ros Ami. O ile cały rejon ul. Tuwima przeznaczony był pod zabudowę jednorodzinną, akurat na tej działce dopuszczony został zapis o zabudowie wielorodzinnej. Co więcej, zapis ten pojawił się po tym, jak wojewódzki urząd ochrony zabytków zaopiniował projekt planu. W 2015 roku dr Jan Janczykowski, ówczesny wojewódzki konserwator zabytków - gdy odkrył tę zmianę na ul. Tuwima - wniósł do wojewody małopolskiego o uchylenie tego planu. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego, a potem do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten ostatecznie utrzymał plan. Ten nadal obowiązuje.

- Dziwne zapisy w planach dotyczące zabytków niestety nadal obowiązują. Zamierzamy je zmienić. Choć oznacza to zmianę kilku zdań w tekście, oznacza de facto przeprowadzenie całej procedury związane z tworzeniem planu od początku. A to są koszty i czas - mówi Marta Gratkowska z biura planowania przestrzennego urzędu miasta w Zakopanem.

Urzędniczka dodaje, że w Zakopanem są 33 plany zagospodarowania dla całego miasta. A cała procedura na zmianę jednego planu to 11 miesięcy. Koszty to od kilkunastu do 60 tys. zł za jedne plan.

- Mamy przygotowane jest bardziej konkretne zapisy dotyczące zabytków – mówi Marta Gratkowska. Urząd miasta aktualnie pracuje nad planem dla Harendy, Gubałówki, ulicy Kościeliskiej i dla obszaru wzdłuż zakopianki. Jak dotąd żaden jednak plan w Zakopanem nie ma zmienionych zapisów ws. zabytków.

Nowe zapisy nie mówią już o przebudowie i rozbudowie konserwatorskiej. - Zapis mówi o tzw. odbudowie historycznej, albo roboty budowlane konserwatorskie. Przy odbudowie historycznej będzie zapis, który mówi że jest to odtworzenie wcześniej istniejącego budynku w całości lub w części, w dotychczasowej lokalizacji, o wymiarach obiektu wcześniej istniejącego, uwzględniającą przywrócenia cech stylistycznych tego obiektu w zakresie elewacji, kolorystyki i nachylenia dachu, kąta nachylenia, wysokości kalenicy, podziału stolarki okiennej i drzwiowej i innych charakterystycznych cech architektury. Dopuszczone przy tym zostanie stosowanie innych materiałów budowlanych niż pierwotnych - mówi Marta Gratkowska. Nad całym procesem czuwać na konserwator zabytków.

Pierwszym planem, który będzie miał nowe zapisy dot. zabytków, będzie plan dla ul. Kościeliskiej. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy on wejdzie w życie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
grzeg
"Jak to możliwe?"

Cóż za naiwne pytanie. Przecież to górale!
E
Ehh
W Cikago i niu yorku ani gór ani zabytków ale dulory $$$ sa i tak samo ma byc w Zakopanem-hey.
Dodaj ogłoszenie