Gdy opadnie wyborcza piana

Tadeusz Pieronek
Udostępnij:
W miarę opadania piany wyborczej, w której głównymi składnikami są obietnice, szyte grubymi nićmi i mniejsze lub większe kłamstewka, coraz lepiej rysują się ludzkie twarze, odsłaniają się zamysły serca, prawda jak oliwa wychodzi na wierzch.

4 lipca 2010 r. Polacy wybrali w wolnym głosowaniu nowego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Został nim Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu, pełniący obowiązki prezydenta po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego. Zwyciężył rywala, Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego partii "Prawo i Sprawiedliwość", ale zaledwie różnicą 6 procent głosów. To prawda, że walcząc o pierwszeństwo, w każdej dziedzinie życia, można zostawić przeciwnika daleko w tyle i daje to podwójną satysfakcję, ale jednak minimalne wyprzedzenie jest sto razy lepsze od minimalnej przegranej i gdyby to było możliwe, każdy w ten sposób pozbawiony lauru chętnie zmieniłby swoją niewielką klęskę za niewielkie, ale jednak prawdziwe zwycięstwo.

Mamy teraz sytuację przejściową, swego rodzaju bezkrólewie. Prezydent elekt nie może podjąć obowiązków, zanim Sąd Najwyższy nie rozpatrzy protestów wyborczych, a ma na to cały miesiąc, nie może też tylko pełnić obowiązków prezydenta, bo jest już prawdziwym prezydentem. Zgodnie z konstytucją, obowiązki prezydenta pełni marszałek Sejmu, ale w tym momencie będzie zmiana na tym stanowisku, bo dotychczasowy marszałek został prezydentem. Parlament powoła więc nowego marszałka i jemu przyjdzie pełnić obowiązki prezydenta do chwili objęcia urzędu przez prezydenta elekta. Jest to nieco skomplikowany manewr, ale przewidziany w konstytucji i nie powinien spowodować poważniejszego zamieszania, choć, biorąc pod uwagę wymianę urzędników kancelarii prezydenta i prawdopodobnie dość poważną jej reformę, zapanowanie nad sytuacją nie będzie łatwe. Prezydent elekt otrzymał już potwierdzenie wyboru od Państwowej Komisji Wyborczej, zapowiedział, że zrezygnuje z mandatu poselskiego i członkostwa w Platformie Obywatelskiej, z tym, że zostawi w niej swoje serce. Chce być otwarty na współpracę z wszystkimi partiami, wzywa do zgody, która buduje, bo Polska jest najważniejsza. Tak dość pojednawczo i sielankowo wygląda perspektywa polskiej polityki, widziana z góry, przez tych, którzy wybory wygrali.

Ale sielanka chyba na tym się kończy. Wyboru dokonano, trzeba więc zdjąć przyłbice i pokazać swoje prawdziwe oblicze. Okazuje się, że jest ono dokładnie takie samo jak przed wyborami. Zakopany na kilka tygodni topór wojenny został już odkopany i wyostrzony, wracamy do tego, czego mieliśmy nadzieję pozbyć się, wrzucając kartkę wyborczą do urny. Ale czy naprawdę nic się nie zmieniło? No nie! Zmieniło się dużo. Pokazali się inni ludzie na kluczowych stanowiskach, inny jest układ sił, przynajmniej patrząc na elektorat, który się podzielił na dwie, prawie równe części, nie licząc lewicowego ogonka opowiadającego się za prawicą, ale powstał także inny układ sił politycznych, który powinien otworzyć łatwiejszą drogę do przeprowadzenia koniecznych, a blokowanych dotąd reform.

Społeczeństwo usłyszało wiele uroczystych i oczywiście bardzo szczerych deklaracji. Najbardziej nieprawdopodobna, wygłoszona na samym wstępie kampanii, dotyczyła zmiany osobowości jednego z kandydatów, inna, którą słyszymy któryś już raz w kolejnej kampanii, pozwala wyobrazić sobie Polskę poprzecinaną wspaniałymi autostradami, z których skorzystają zwłaszcza pewne grupy obywateli obdarzone wkrótce znacznymi podwyżkami.

Niestety, po specyficznej, nietypowej potyczce przedwyborczej, po dniu ciszy, politycy napinają mięśnie i wracają do walki o fotele w samorządach i w przyszłym składzie parlamentu. A myśmy się spodziewali, że zajmą się Polską, że zatroszczą się o nas! A może trzeba na to spojrzeć podobnie jak Jan z Czarnolasu, opisujący sytuację młodzieży, która przez wieki ma zawsze te same problemy. Niech puentą tych rozważań będzie trawestacja jego fraszki "Na młodość": "Jakoby też rok bez wiosny mieć chcieli, którzy chcą, żeby młodzi (czytaj "politycy") nie szaleli".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie