Hokej: Co roku o tej samej porze, czyli przed walką o medale sędziowie na cenzurowanym

Jerzy Zaborski
Sędziowie muszą być zdecydowani i nie wdawać się w dyskusję z zawodnikami.
Sędziowie muszą być zdecydowani i nie wdawać się w dyskusję z zawodnikami. Fot. Jerzy Zaborski
W hokejowej ekstraklasie przed walką o medale, znowu dużo mówiono o zaproszeniu do Polski sędziów z Czech i Słowacji. Po raz kolejny były to tylko pobożne życzenia trenerów, choć krajowi arbitrzy mogliby się wiele nauczyć. Kibice mówią wprost, że skoro w Małopolsce, w piłkarskich III i IV ligach gwiżdżą Słowacy, na zasadzie wymiany, dlaczego hokejowy światek broni się przed podobnymi sprawdzonymi już modelami, choć w innych dyscyplinach?

Przed rozgrywkami play-off w ekstraklasie tradycyjnie wrócił problem sędziowania. Już pod koniec drugiej części fazy zasadniczej kilku arbitrów było u działaczy na cenzurowanym.

Trenerzy na konferencjach prasowych podkreślali, że zaczyna się gra o zbyt wysoką stawkę, aby błędy sędziowskie niweczyły całoroczny trud pracy nie tylko ich, ale także i sponsorów. W obawie przed sankcjami ze strony krajowej centrali nie chcą się oficjalnie wypowiadać. W przeszłości bywało już tak, że za krytyczne uwagi pod adresem pracy arbitrów musieli publicznie przepraszać. Czy zatem polscy sędziowie to tzw. święte krowy, którym nic nie wolno powiedzieć i mają prawo do bezkarności?

Temat sędziów stał się w tym sezonie szczególnie drażliwy po podniesieniu im ryczałtów. Arbitrzy główni z drugiego końca Polski, którzy regularnie gwiżdżą na południu kraju, bo tutaj głównie skoncentrowany jest hokej, biorą za swój „występ” od 1570 zł do 1620 zł. Liniowi odpowiednio od 997 zł do 1035 zł. Jeśli też z drugiego końca Polski przyjdzie kwalifikator, co zdarza się często, klub musi wysupłać dodatkowo od 1020 do 1070 zł.

W czasach, kiedy brakuje na sprzęt, odżywki, kluby dodatkowo przytłaczane są olbrzymimi opłatami sędziowskimi, „pożerającymi” sporą część budżetu. – Sędziowie muszą zrozumieć, że jak nie będzie klubów, to nie będą mieli gdzie gwizdać – podkreśla Jacek Cahdziński, były arbiter międzynarodowy, a obecnie wiceprezes Polskiego Związku Hoekja na Lodzie, który maj już pewną wizję, by w przyszłości odciążyć kluby. – Chyba nad Wisłą nie chcemy przerabiać modelu z poprzedniej epoki politycznej, obowiązującego w NRD, gdzie funkcjonowały... dwa kluby: Dynamo Berlin i Dynamo Weisswaser.

Chcą Czechów i Słowaków

Klubowi działacze mówią wprost, że polskiemu światkowi sędziowskiemu potrzebna jest sportowa rywalizacja i... zdrowa ekonomia. Dlatego postulują po sięgnięcie po Czechów lub Słowaków. Temat nie jest nowy. Wałkowany był już w poprzednim stuleciu. Minęły lata, ale środowisko sędziowskie nadal broni się przed zaproszeniem do pracy na polskich taflach naszych południowych sąsiadów. Tym bardziej że za południową granicą stawki sędziowskie są nawet o połowę mniejsze od tych obowiązujących w Polsce. W klubach postulowali, żeby na play-off stworzyć międzynarodowe pary arbitrów. To z jednej strony będzie konkurencja dla Polaków, ale też i możliwość podnoszenia przez nich kwalifikacji. Nasi południowi sąsiedzi mogliby też samodzielnie prowadzić zawody, tylko przy polskich liniowych. Możliwości jest sporo. Trzeba tylko chcieć.

Zaproszenie do współpracy sędziów zza południowej granicy na rozpoczynający się play–off nie wchodzi w rachubę, bo temat musiałby zostać uzgodniony także z drugą stroną. Jak przyznaje działacz PZHL, wątek jest rozwojowy, ale... pod kątem przyszłego sezonu. Można rozważyć, żeby w fazie zasadniczej jedno spotkanie w każdej kolejce było obsadzane przez Czechów lub Słowaków. – _Można byłoby nawiązać wymianę. Czy Czesi i Słowacy chcieliby naszych sędziów? Może zapytałbym, czy nasi rozjemcy chcieliby za niższe stawki gwizdać za południową granicą. Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna. Czasem trzeba w siebie zainwestować _– uważa Chadziński.

Skoro nawet Małopolski Okręgowy Związek Piłki Nożnej nawiązał współpracę ze Słowakami, którzy jesienią regularnie prowadzili mecze w trzeciej czy nawet czwartej lidze piłkarskiej, dlaczego hokejowy światek broni się przed podobnym rozwiązaniem?


Nadzieja w Chadzińskim

W klubach spore nadzieje z przełamaniem skostniałego sędziowskiego układu wiążą z Jackiem Chadzińskim, byłym znakomitym arbitrem klasy międzynarodowej, który nie tak dawno uzupełnił skład zarządu hokejowej centrali.

– W klubach czasem demonizują problem sędziowski _– uważa Chadziński. – _Arbiter też popełnia błędy. Jak zaliczy jedną czy dwie wpadki, to nie ma tragedii. Napastnicy czasem seryjnie marnują pozycje strzeleckie i trenerzy nieustannie ich rozgrzeszają, szukając winy sportowych niepowodzeń wśród sędziów. Z drugiej strony mam świadomość pewnych patologii, z którymi trzeba zacząć walczyć.

Skończyć z układami

Wiceprezes PZHL ma już wizję poprawy wizerunku sędziego. Najpierw chce jednak skończyć z kolesiowskimi układami.
– Jeżdżę po kraju i widzę, że niejednokrotnie sędziowska trójka przyjeżdża jednym samochodem z kwalifikatorem, więc jak on potem ma wystawić obiektywną ocenę prowadzącemu zawody? Chodzi głównie o taki model, kiedy przyjeżdża cała ekipa z północy kraju _– zwraca uwagę Chadziński. _– Kwalifikator powinien być w miejscu rozegrania meczu przed sędziami, żeby sprawdzić, czy panowie z gwizdkiem są na obiekcie minimum 90 minut przed rozpoczęciem zawodów, bo tego wymaga regulamin. Będąc jeszcze czynnym sędzią, byłem w hali lodowej ponad dwie godziny przed meczem. Zdążyłem wypić herbatę, wyciszyć się, dobrze się rozgrzać. Sędzia musi się też mentalnie przygotować do zawodów. Tymczasem w tym elemencie rzemiosła obecnym sędziom trochę brakuje.

Chadziński jednak nie podziela opinii, że brak polskiego sędziego głównego w krakowskich MŚ jest wykładnikiem słabego poziomu polskiego sędziowania. – Od wielu lat nie mamy dobrych układów wśród sędziów w Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie. Były lata, kiedy szef sędziów pochodził z kraju niżej sklasyfikowanego od Polski _–zwraca uwagę Chadziński. – _Mojemu pokoleniu szansę zaistnienia na arenie międzynarodowej dał śp. Bogdan Tyszkiewicz. Nie tylko ja, ale inni koledzy, potrafiliśmy ją wykorzystać.

W walce o medale trzeba postawić na najlepszych krajowych arbitrów, wytypowanych przez WS. – Zarząd PZHL jest otwarty na pewne sugestie ze strony niektórych klubów, by unikać przysyłania sędziów, którzy mocno im się narazili. To delikatny temat, w którym trzeba się ostrożnie poruszać – tłumaczy Chadziński.

Gwizdać identycznie

Wszystko będzie w porządku, jeśli wszyscy sędziowie będą gwizdać identycznie. Zawodnicy często narzekają, że podobne zachowania są przez sędziów różnie interpretowane. – Zgadzam się z tym – uważa Chadziński. – Jeśli jest faul, to nie ma znaczenia, czy na początku meczu, czy na końcu. Ma zostać wychwycony. Nie można się tłumaczyć, że pod koniec meczu, kiedy wynik jest otwarty, trzeba być elastycznym. Sędziowie powinni też prawidłowo interpretować wykluczenia. Zawodnicy przy ataku ciałem lubią wystawić łokieć, co jest ewidentnym przewinieniem. Tymczasem z różnych paragrafów odsyłani są na kary, denerwując się, że takie same sytuacje są różnie oceniane.

Skoro poruszony został wątek nerwowości, sędzia powinien być pewny swoich decyzji i nie polemizować o nich z zawodnikami.

– Z przerażeniem oglądam obrazki, kiedy rozwścieczony zawodnik słownie atakuje sędziego, a ten – o zgrozo – odpowiada mu podobnym językiem _– twierdzi Chadziński. – _Rozjemca powinien z daleka pokazać sekretarzowi powód przewinienia i odjechać od „zapalnego” miejsca. W rozpoczynającym się play-off sędziowie muszą być wyczuleni na prowokacje na lodzie, zwłaszcza ze strony obcokrajowców. To mogą być punkty zapalne. Sędzia powinien wychwić, kto jest sprawcą zamieszania, licząc także na pomoc asystentów. Na koniec wrzucę też kamyk do ogródka zawodników. Im wyższy poziom gry, tym łatwiej prowadzi się mecze, a w naszej lidze często mamy do czynienia z „młócką”. W play-off gra idzie jednak o zbyt dużą stawkę, żeby zawodnicy wdawali się w jakieś personalne rozgrywki.

Zapuszczone poletko

Sami sędziowie mają też świadomość, że ich poletko w ostatnich latach zostało mocno zapuszczone. – Przy okazji toruńskiego turnieju EIHC zarząd PZHL spotkał się z sędziami _– zdradza Jacek Chadziński. _– Jeden z arbitrów zwrócił się do mnie z wyrzutem, że w ostatnich latach nic dla nich nie zostało zrobione. Uwaga powinna być skierowana do szefa wydziału sędziowskiego, nie tylko obecnego, także poprzedników.

Zdaniem działacza PZHL, sędziowie powinni dać coś od siebie. – Jak miałem wolne, jeszcze za czasów występów na lodzie, to podglądałem w pracy innych kolegów, zastanawiając się, jak sam zachowałbym się w określonej sytuacji _– tłumaczy Chadziński. – _Uważam też, że sędziowie pracujący na lodzie powinni mieć obowiązek poprowadzenia społecznie określonej liczby spotkań grup młodzieżowych, żeby odciążyć kluby. Uważam, że już od początku przyszłego sezonu mecze powinna prowadzić czwórka sędziów. Jednak będziemy ograniczać wycieczki z przeciwnych stron kraju. Jeśli główni będą z daleka, liniowymi mogą być miejscowi arbitrzy. W dodatku w przyszłym sezonie nie będzie już sędziów bramkowych. Przy zapisie wideo stracili rację bytu. Uważam, że w przyszłości nie na każdym meczu musi być obserwator. Każdy mecz jest nagrywany, więc sporne sytuacje może oceniać komisja sędziów, która zdecyduje, czy prowadzący popełnił błąd, czy może miał rację, a wtedy wytknąć wpadkę klubowi.

Poprawa wizerunku sędziego powinna się odbywać małymi krokami. – Moje pokolenie sędziów, czyli także Krzyśka Rzerzychy, Krzyśka Zawadzkiego czy Leszka Więckowskiego, miało doskonałych nauczycieli. Nie byliśmy kontrowersyjni – wspomina Chadziński. – Byli nimi choćby śp. Bogdan Tyszkiewicz i Andrzej Kapołka. Spotkania dla sędziów odbywały się częściej niż raz do roku, jak to jest obecnie. Teraz młodzi powinni mieć możliwość uczenia się od starszych kolegów, tymczasem z pola widzenia w grupie silniejszej zniknęli dobrze zapowiadający się oświęcimscy sędziowie, jak Michał Baca czy Paweł Pomorzewski. Dlaczego? Wnioski nasuwają się same. Chodzi o kasę.Jak odejdą obecni doświadczeni, to „dziadek” Chadziński i spółka sprzed lat mają wrócić na lód, żeby uczyć młodzież?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Waldek
Panie Chadziński, lubimy Pana, ale aby polski hokej stanął na nogi muszą odejść wszyscy jego obecni działacze, Pan również. To co Pan mówi na temat sędziów i swoich rozwiązań to są bajki dla grzecznych dzieci. Jak ktoś nie umie sędziować, to nich się zajmie czymś innym, a nie uczy się całe życie. Zawsze PZHL i sędziowie żerowali na klubach, i Pan też tego chce niestety.
A
Alferek
Nagminnie Unia dostaje sędziów z Torunia i Gdańska. Chyba Wydział Sędziowski uwziął się na Unię i celowo posyła nam sędziów, którym trzeba wypłacać sowite kilometrówki. Z drugiej strony przypominam sobie nazwiska z pokolenia p. Jacka Chadzińskiego, takie "sławy" jak Szot czy Zarodkiewicz i dobrze, że ich on sam nie przypomniał, bo kibice nie wspominają ich dobrze.
Dodaj ogłoszenie