Hokej. Unia Oświęcim musi na nowo obudzić ducha walki

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Kibice chcieliby jak najczęściej oglądać radość swoich pupili po strzelonych golach.
Kibice chcieliby jak najczęściej oglądać radość swoich pupili po strzelonych golach. Fot. Jerzy Zaborski
Przed Unią Oświęcim trudny weekend w hokejowej ekstraklasie i podjęcie próby odzyskania miejsca w elistarnej „:szóstce”. Najpierw, piątek (27 października) zagra w Katowicach przeciwko miejscowemu Tauronowi natomiast w niedzielę podejmie Automatykę Gdańsk (godz. 17). Oba spotkania będą miały podwójną stawkę, bo są to rywale z pogranicza stref bezpiecznej i zagrożonej.

Celem oświęcimian jest przerwanie pasma porażek, a mają ich na koncie już trzy. Nic dziwnego, że w tabeli spadli aż na 8. pozycję.

Wciąż nie znaleziono następcy Josefa Dobosza, któremu zarząd w poniedziałek podziękował za pracę. Tymczasowo opiekę nad zespołem przejął Witold Magiera, na co dzień pracujący z grupami młodzieżowymi w oświęcimskim klubie. - Nikt w krótkim czasie nie odmieni zespołu niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zwraca uwagę pełniący obowiązki szkoleniowca Magiera. - Do meczowego weekendu przygotowywaliśmy się normalnym cyklem. Może więcej trzeba było popracować nad mentalnością zawodników. Mam świadomość tego, że w głowach odkładają się porażki. Złą serię zapoczątkowała porażka w Nowym Targu z Podhalem 3:4, dość pechowa zresztą. Potem zespół zaprezentował inne oblicze w potyczkach u siebie przeciwko Orlikowi i Jastrzębiu. W sporcie każda seria ma swój początek i koniec. Trzeba przede wszystkim podjąć walkę w Katowicach. Musimy sobie stopniować zadanie. Najpierw zagrajmy korzystnie pierwszą tercję. Potem kolejną i tak do końcowej syreny.

Oświęcimianie mają złe wspomnienia z potyczki z Katowicami we własnej hali, bo przegrali 1:6. Jednak wtedy w ciągu kilku minut drugiej tercji dali sobie strzelić cztery gole, które przesądziły losach spotkania.

W Unii podkreślają, że nie zamierzają zadręczać się wspomnieniami z przeszłości. - Każdy mecz jest inny – przypomina trener Magiera.

Być może teraz katowiczanie są w lekkim kryzysie, bo mają na konie dwie porażki, co tylko potwierdza opinię, że same nazwiska nie grają, choć w Tauronie występuje przecież sześciu reprezentantów Polski.

Trener Magiera, wzorem swojego poprzednika, nie będzie miał kadrowego komfortu pracy. Kontuzje wyłączyły z gry obrońcę Lubomira Vosatkę i napastnika Patryka Malickiego. Być może gotowy do gry będzie inny obrońca, Peter Bezuszka. - Podobno jak nie można być na lodzie lwem, to trzeba być lisem. Można to trochę zmodyfikować. Lisi spryt musi być jeszcze poparty gorącym sercem do walki – tłumaczy tymczasowy szkoleniowiec Unii.

A co słychać w sprawie następcy Josefa Dobosza? Jak zapewniają działacze, w ten weekend drużyna nie pozna jeszcze jego nazwiska. Jednak rozmowy prowadzone są z konkretnymi kandydatami.

KOD:

#TOPSportowy24 - SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie