"Dziadońcyne granie" to przegląd muzyk podhalańskich, jakie odbywa się w Bukowinie Tatrzańskiej. Jego patronką jest Bronisława Dziadoń-Konieczna - pierwsza prymistka Podhala. - Spotkania Muzyk Podhalańskich „Dziadońcyne Granie” to okazja, aby posłuchać różnorodnej interpretacji podhalańskich melodii w wykonaniu „muzyk” w archaicznym trzyosobowym składzie - mówią organizatorzy.
Tegoroczne XVII „Dziadońcyne Granie” rozpoczęło się od mszy świętej w Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bukowinie Tatrzańskiej oraz złożeniem kwiatów na grobie patronki wydarzenia Bronisławy Dziadoń-Koniecznej. W tym roku na deskach bukowiańskiej sceny zaprezentowało się 9 muzyk góralskich w trzyosobowym składzie - prym, sekund i bas. Wystąpili m.in. muzyka Krzysztofa Gocała z Poronina, muzyka Pawła Gacka z Boru, Jakuba Dobrzyńskiego z Ochotnicy Górnej, Przemysława Wesołowskiego z Działu, Katarzyny Lassak "Helios" z Zakopanego, Pawła Majerczyka z Białego Dunajca, Przemysława Niedźwiedzia ze Spytkowic, Krzysztofa Karpiela z Białego Dunajca i Tadeusza Chrobaka z Leśnicy.
W tym roku jury zdecydowało przyznać doroczny Dziadońcyny Smyczek - główną nagrodę przeglądu - Katarzynie Lassak z Zakopanego. Pierwszy raz w historii spotkań nagroda trafiła w ręce kobiety. Katarzyna Lassak to skrzypaczka wielokrotnie nagradzana na rozmaitych przeglądach muzyki góralskiej. Jest także cenioną skrzypaczką w świecie muzyki klasycznej. Ukończyła Uniwersytet Muzyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie i w tym roku obroniła pracę doktorską z zakresu muzyki.
Przegląd muzyk podhalańskich był także okazją do wspominania nieżyjących już muzykantów góralskich, w tym Bronisławy Koniecznej-Dziadońki, muzykantki góralskiej, której imię nosi bukowiański przegląd. To postać owiana wręcz legendą, a jej samorodny talent muzyczny był niczym relikt zbójnickiego świata. W Bukowinie Tatrzańskiej i na całym Podhalu nazywana była "Dziadońką". Swoją grą na skrzypach zyskała sławę nie mniejszą niż Jan Sabała Krzeptowski swoimi opowieściami. Dziadońka urodziła się w 1894 r. w Łysej Polanie. Jej ojciec był tu leśniczym. Wyrosła w chacie, gdzie co wieczór grała góralska muzyka. Na skrzypcach grał jej ojciec, a w domu bywał Bartuś Obrochta. I choć w tamtych czasach gra na gęślach była domeną wyłącznie mężczyzn, mała Broncia po kryjomu grała. Ojciec nie był temu przychylny. Zbił ją nawet za to. Potem według historii zmartwiony zwierzył się hrabiemu Zamoyskiemu ze swego kłopotu. Wtedy ten zamówił w Wiedniu koncertowe skrzypce dla Bronki, a swojemu "leśnemu" zagroził zwolnieniem, gdyby córce zakazywał grać. Na tych skrzypcach "Dziadońka" wygrywała rozmaite nuty, oczarowując swoją muzyką. Za młodu polowała z ojcem na niedźwiedzie. Za jedną cholewką nosiła nóż, za drugą pistolet. Uczestniczyła w weselnych bitkach. Do historii przeszła dzięki nieprzeciętnemu talentowi i muzyce, którą potrafiła wydobyć ze swoich wiedeńskich skrzypiec.
Szczawnica zachwyca. Alternatywa dla Zakopanego? Pienińskie ...
- Na dnie Jeziora Czorsztyńskiego leży zatopiona wieś. Tak kiedyś wyglądało to miejsce
- "Bangladesz" na Siwej Polanie. Buda za budą, pamiątki, kiełbaski i lane piwo
- To był kiedyś legendarny budynek na Krupówkach. Dziś w budynku hula wiatr
- Tatry. Legendarny Mnich - marzenie turystów i taterników [NIESAMOWITE ZDJĘCIA]
- Jak wyglądało Zakopane 30 lat temu i jak wygląda teraz? Miasto bardzo się zmieniło
- Tatry. Remonty szlaków idą pełną parą. To ciężka ręczna robota [ZDJĘCIA]
