Kraków. Ulica Krowoderska: mieszkańcy przegrywają batalię o swoje podwórko, gdzie wciśnięto im blok 23.04.2021

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Po prawej - blok wstawiony w podwórko kamienic Andrzej Banaś
Mieszkańcom domów przy ul. św. Teresy 4 i Krowoderskiej 64 najpierw nie udało się powstrzymać zabudowy małego zielonego podwórka. Żyją już z wepchniętym w nie blokiem, niektórzy jak w studni. Jak dotąd przegrywają również batalię prawną. Próbowali doprowadzić do unieważnienia decyzji prezydenta Krakowa ustalającej warunki zabudowy dla tego budynku. Efekt? Właśnie dostali postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie, które podtrzymało wcześniejszą decyzję - odmowę wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności tej "wuzetki".

FLESZ - Prawa człowieka ograniczane. Pretekstem jest pandemia

W ciasne podwórko na tyłach kamienic na Starym Mieście deweloper wstawił czterokondygnacyjny blok. Sprawa od początku była bulwersująca (opisywaliśmy ją w 2018 roku), mieszkańcy próbowali zatrzymać inwestycję, jednak bezskutecznie. Mają już blok przed oknami i coraz to nowych "sąsiadów", bo lokatorzy w nim się stale zmieniają.

- Nie mogę patrzeć, jak teraz wygląda to miejsce. I mam poczucie, jakby - użyję takiego porównania - ktoś wszedł siłą i coś nam zabrał, a policjant, do którego krzyczałem, przyszedł obronić napastnika - mówi nam jeden z mieszkańców, którzy próbowali wywalczyć zmianę urzędowych decyzji. - Deweloper wygrał wszystko - kwituje gorzko.

Przypomnijmy: budynek wielorodzinny na podwórku przy Krowoderskiej 62 zbudowała firma MPS Investment. Z czterema mieszkaniami, każdym na osobnej kondygnacji. Blok został dostawiony do ślepej ściany oficyny kamienicy przy ul. św. Teresy 6.

- Czternastometrowy blok stanie trzy metry od naszych okien, będziemy żyć w ślepej studni - mówili nam jesienią 2018 r. mieszkańcy. Zwracali również uwagę, że nie widzą na budowie archeologa, nie było żadnych wyprzedzających badań, a przecież to podwórko na Starym Mieście. Ich obawy budziło również odkopanie podczas prac fundamentów oficyny przy ul. św. Teresy 6.

Mieszkańcy ul. Krowoderskiej 64 i ul. św. Teresy 4 protestowali przeciwko zabudowie maleńkiego podwórka. Inwestor prowadził inwestycję, mając pozwolenie na budowę. Sąsiedzi jednak nie zostali uznani za strony w postępowaniu i o wydanym pozwoleniu dowiedzieli się przypadkiem. Złożyli wnioski o wznowienie postępowania, którego efektem było wydanie pozwolenia. Ale krakowski magistrat po rozpatrzeniu wniosków odmówił wznowienia postępowania i nie zmienił decyzji o pozwoleniu na budowę.

Walka z urzędem i zabudową podwórka trwała dalej. Jednak niezmiennie mieszkańcy niczego nie wskórali. Ostatnio otrzymali postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie, które rozpatrzyło wniosek Wspólnoty Mieszkaniowej Teresy 4. Mieszkańcy chcieli, by ponownie rozpatrzono sprawę, w której już raz odmówiono im wszczęcia postępowania zmierzającego do unieważnienia "wuzetki" na oprotestowywany blok. Wskazywali, że wspólnotę mieszkaniową magistrat całkowicie pominął przy wydawaniu tej decyzji. Mieszkańcy domagali się stwierdzenia nieważności decyzji o ustaleniu warunków zabudowy.

Jednak SKO utrzymało w mocy zaskarżone postanowienie. Jak m.in. napisano w uzasadnieniu, w swoim wniosku mieszkańcy zarzucili naruszenie przepisów Prawa budowlanego - tymczasem nie mogły być one naruszone przez urząd przy wydawaniu "wuzetki", ponieważ przepisy Prawa budowlanego nie mają zastosowania w sprawach dotyczących ustalania warunków zabudowy (tylko przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym).

Postanowienie SKO jest ostateczne, natomiast przysługuje na nie skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Mieszkańcy jednak już są zmęczeni tą walką o swoje otoczenie i komfort życia, wahają się, czy prowadzić ją dalej.

Ponadto niektórzy z właścicieli mieszkań - jak nam przekazują - w zaistniałej sytuacji, gdy blok stanął przed ich oknami, po prostu byli zmuszeni się wyprowadzić. Sprzedali swoją własność i przenieśli się w bardziej przyjazne miejsca.

W galerii zdjęć pokazujemy, jak obecnie "prezentuje się" gotowy blok wstawiony w podwórko, a także - jak wyglądała jego budowa.

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Takie czasy

"Działałem zgodnie z przepisami" -- to sposób myślenia .ydowskiego prawnika; chrześcijanie zaś mają do tego jeszcze SUMIENIE, które podpowiada im, co można, a czego nie można. Zwłaszcza, że ŻYJEMY W SPOŁECZEŃSTWIE -- a nie na pustyni.

Kiedyś było takie określenie: "to nie po chrześcijańsku" -- ale czasy na tyle się zmieniły, ze takie określenie dzisiaj u wielu budzi co najwyżej ironiczno-pobłażliwy uśmieszek.

W
Weź się umyj
13 kwietnia, 08:33, grzeg:

Chciałbym jednak dokładnie wiedzieć: do kogo należała ta działka, na której zbudowano ów budynek? Czy do dotychczasowych mieszkańców wcześniejszej kamienicy? Chyba nie.

To tylko część trudnego (przyznaję) problemu, ale zdrowy rozsądek i prawo wymagają, by wziąć to pod uwagę.

Jaka "działka"? Jak w ogóle możesz podwórko kamienicy nazywać "działką budowlaną"?

Jak w ogóle można kupować -- nawet, jeśli niedoskonałe prawo (bo ono NIGDY I NIGDZIE nie jest doskonałe) na to zezwala -- podwórko kamienicy z zamiarem postawienia tam czegokolwiek?

Osobnik, który twierdzi: "on miał prawo przyłożyć im pałą, bo to była jego pała" (ot, "święte prawo wlasności") -- jest dla mnie głupkiem.

g
grzeg
13 kwietnia, 8:33, grzeg:

Chciałbym jednak dokładnie wiedzieć: do kogo należała ta działka, na której zbudowano ów budynek? Czy do dotychczasowych mieszkańców wcześniejszej kamienicy? Chyba nie.

To tylko część trudnego (przyznaję) problemu, ale zdrowy rozsądek i prawo wymagają, by wziąć to pod uwagę.

13 kwietnia, 09:47, Gość:

To może rozwin tę myśl o prawie i zdrowym rozsądku.

Prawo własności (prywatnej własności). Wszystko, co wiem o świecie, podpowiada mi, że jego lekceważenie, łamanie jest bardzo ryzykowne.

G
Gość
13 kwietnia, 8:33, grzeg:

Chciałbym jednak dokładnie wiedzieć: do kogo należała ta działka, na której zbudowano ów budynek? Czy do dotychczasowych mieszkańców wcześniejszej kamienicy? Chyba nie.

To tylko część trudnego (przyznaję) problemu, ale zdrowy rozsądek i prawo wymagają, by wziąć to pod uwagę.

To może rozwin tę myśl o prawie i zdrowym rozsądku.

g
grzeg

Chciałbym jednak dokładnie wiedzieć: do kogo należała ta działka, na której zbudowano ów budynek? Czy do dotychczasowych mieszkańców wcześniejszej kamienicy? Chyba nie.

To tylko część trudnego (przyznaję) problemu, ale zdrowy rozsądek i prawo wymagają, by wziąć to pod uwagę.

G
Gość

Jak wyglądały podwórka kamienic XIX w. Warszawy obrazowo pokazuje ekranizacja Lalki. Jak moze wyglądać podwórko XXI w. Krakowa,stolicy kultury, światowego dziedzictwa UNESCO, pokazują załączone tu zdjęcia.

N
Nie odpuszczajcie!

"Jednak SKO utrzymało w mocy zaskarżone postanowienie. Jak m.in. napisano w uzasadnieniu, w swoim wniosku mieszkańcy zarzucili naruszenie przepisów Prawa budowlanego - tymczasem nie mogły być one naruszone przez urząd przy wydawaniu "wuzetki", ponieważ przepisy Prawa budowlanego nie mają zastosowania w sprawach dotyczących ustalania warunków zabudowy (tylko przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym)."

To jest właśnie mocną przesłanką za domniemaniem, że zatrudniliście "taniego prawnika"; bo jeśli to prawda (sam prawnikiem nie jestem, więc nie wiem) to znaczy, że po prostu nie przyłożył się do swego zadania. To on powinien wiedzieć, że nie można sprawy "atakować" z paragrafu o "wuzetkach", tylko z przepisów ustawy o..." -- a skoro nie wiedział, to po prostu "cienki" jest. Zatrudnijcie do sprawy jakiegoś konkretnego gościa, zrzućcie się na jego wynagrodzenie, w końcu sprawa jest chyba dla was ważna -- a może jeszcze uda się to "odkręcić" i zmusić "dewelopera" do rozbiórki na jego własny koszt. Przecież był ewidentnie wobec was złośliwy, wciskając wam toto na podwórko -- ot, bo miał ochotę sobie zarobić. Bo "on tam mieszkać nie będzie" przecież.

N
Nie odpuszczajcie!

"Mieszkańcy jednak już są zmęczeni tą walką o swoje otoczenie i komfort życia, wahają się, czy prowadzić ją dalej."

Nie poddawajcie się -- tylko zainwestujcie w dobrego prawnika! Bo prawnicy, niestety, też reprezentują rozmaity pozioml sam dość boleśnie o tym się przekonałem.

Wywalczcie rozbiórkę tego czegoś -- i niech "deweloper", dla którego tylko forsa się liczy, zwróci eksmitowanym lokatorom tego pudła ze swojej kieszeni.

m
mysza święta !

No tak. Najpierw się buduje jakieś idiotyczne betonowe pudła, w typie "królikarni", albo pakamery dla napływowej ludności, a później jeszcze te "slumsy" dodatkowo zagęszcza, żeby się tzw. mieszkańcom nie poprzewracało w głowach od tego dobrostanu. Klasyka. W razie czego, jak będą za bardzo narzekać, to im zgraja od majchronia zorganizuje jakie igrzyska. Oczywiście na ich koszt.Najlepiej w rzucaniu grabiami przez płot.

N
Na wszelki wypadek

"budynek wielorodzinny na podwórku przy Krowoderskiej 62 zbudowała firma MPS Investment"

Nie wiem, dlaczego autor podaje niepełne dane. Łatwo wygooglować, że chodzi o:

MPS INVESTMENT PAWEŁ SIEROTOWICZ

Adres:

Lwowska, 218b, Nowy Sącz

Zapamiętajmy to nazwisko i adres.

P.S. Wystarczy także pogooglować na "PAWEŁ SIEROTOWICZ" i spojrzeć na gębę tego pana... wygląda na takiego właśnie, co nie będzie się oglądał na nic, gdy chodzi o zysk.

:/
12 kwietnia, 18:40, :/:

Pisałem i będę pisał: każdy tzw. "deweloper" to "syn sexworkerki", widzący jedynie forsę.

Nawet, jeśli taka decyzja była "zgodna z obowiązującym prawem" -- to w dalszym ciągu jest ona niegodziwością wobec tych mieszkańców. Prawo, mówiąc przykładowo, nie zabrania plucia na dywan -- nie ma takiego przepisu, prawda? -- czy należy zatem sądzić, że taki "deweloper" będąc w gościach spluwa gospodarzom na dywan "bo jest to zgodne z prawem"?

12 kwietnia, 20:21, qwerty:

Nie pochwalam, ale też nie potępiam, nie mniej nie może być tak, że właściciel zgodnie z obowiązującym prawem nie może się budować bo sąsiedzi chcą korzystać z jego działki. Mogli wyłożyć kilka milionów za metr kw. i sadzić tam kwiatki.

No tak, ciągle ta pseudo-argumentacja o "zgodności z obowiązującym prawem".

Ty w ogóle nie zrozumiałeś tego, pod czym się wypowiedziałeś; naucz się może najpierw czytać ZE ZROZUMIENIEM, a potem dopiero zabieraj się do dyskusji gdzieś po forach.

J
Jesteś chyba socjopatą
12 kwietnia, 18:40, :/:

Pisałem i będę pisał: każdy tzw. "deweloper" to "syn sexworkerki", widzący jedynie forsę.

Nawet, jeśli taka decyzja była "zgodna z obowiązującym prawem" -- to w dalszym ciągu jest ona niegodziwością wobec tych mieszkańców. Prawo, mówiąc przykładowo, nie zabrania plucia na dywan -- nie ma takiego przepisu, prawda? -- czy należy zatem sądzić, że taki "deweloper" będąc w gościach spluwa gospodarzom na dywan "bo jest to zgodne z prawem"?

12 kwietnia, 20:21, qwerty:

Nie pochwalam, ale też nie potępiam, nie mniej nie może być tak, że właściciel zgodnie z obowiązującym prawem nie może się budować bo sąsiedzi chcą korzystać z jego działki. Mogli wyłożyć kilka milionów za metr kw. i sadzić tam kwiatki.

Jak "nie może być tak"? Spróbuj NA SWOJEJ działce w UK np. podwyższyć swój dom o jedną kondygnację -- zaraz możesz mieć proces ze strony sąsiadów, którzy stwierdzą, że "teraz to im ten dom widok przesłania" (albo słoneczko).

A może uważasz również, ża "na swoim" spłachetku ziemi możesz sobie uruchomić np. hałaśliwy tartak -- właśnie dlatego, że "jesteś u siebie"? I sąsiadom wara od tego -- a jak im coś nie pasi, to albo niech się wynoszą, albo zaoferują ci "miliony" za twoje parę arów?

Zadam także pytanie pomocnicze: a ten "deweloper", kupując ten kawałek ziemi to nie wiedział, że stanowi od podwórko kamienicy? Czyżby ta kamienica to PÓŹNIEJ powstała, dopiero po tym, jak on kupił? :]

T
Tomasz

Poza tym czym jest Samorządowe Kolegium Odwoławcze? To coś powołane przez UMK i stamtąd opłacane. Czy wydadzą wyrok niezgodny z myślą UMK? Odgryzą łapę dającą kasę? Nigdy, chyba że mogą za to beknąć prawnie. To tak, jak było z wycenami gruntów w użytkowaniu wieczystym.

G
Gość

No i co z tego? Najważniejsze, że PiS nie rządzi :)

q
qwerty

Odnoszę dziwne wrażenie, że mieli podwórko na cudzej działce.

Dodaj ogłoszenie