Łobodziński: Nie będę się trzymał Wisły na siłę. Latem może odejdę

Redakcja
Wojciech Łobodziński liczy, że dostanie szansę od trenera
Wojciech Łobodziński liczy, że dostanie szansę od trenera Andrzej Banaś
- Staram się jednak od dłuższego czasu sygnalizować na treningach, że walczę o miejsce. Wiem, że trener to widzi, bo nawet z nim rozmawiałem na ten temat. Myślę zatem, że swoje szanse będę dostawać. - mówi Wojciech Łobodziński, piłkarz Wisły Kraków. Rozmawia Bartosz Karcz.

Pokazał się Pan ostatnio z niezłej strony, wchodząc z ławki w czasie meczu Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Strzelił Pan też dwie efektowne bramki w meczu Młodej Ekstraklasy z Polonią Bytom. Czy to oznacza, że nie zrezygnował Pan jeszcze z walki o miejsce w podstawowym składzie pierwszej drużyny?
Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że o miejsce w podstawowej jedenastce może być w tej chwili ciężko. Nasze skrzydła wyglądają bardzo dobrze i nie sądzę, żeby trener coś zmieniał. Oczywiście chciałbym bardzo grać, ale nie oszukujmy się, to nie jest moment na zmiany, skoro drużynie idzie w takim ustawieniu. Staram się jednak od dłuższego czasu sygnalizować na treningach, że walczę o miejsce. Wiem, że trener to widzi, bo nawet z nim rozmawiałem na ten temat. Myślę zatem, że swoje szanse będę dostawać. Choć raczej mogę liczyć w tej chwili na wejścia z ławki. Jeśli np. mecz nie będzie się nam układał, to wchodząc na boisko, mogę starać się pomóc drużynie odwrócić losy spotkania.

Przykład Tomasza Jirsaka, który jesienią nie mieścił się nawet w niektórych przypadkach w meczowej osiemnastce, a później wskoczył do wyjściowego składu i wykorzystał swoją szansę, pokazuje, że u trenera Roberta Maaskanta wszystko jest możliwe.
To rzeczywiście dobry przykład. Zresztą sam doświadczyłem tego, że nie pojechałem na mecz. Tak się stało w pierwszej wiosennej kolejce, gdy zabrakło dla mnie miejsca w kadrze na spotkanie w Gdyni. Nie będę ukrywał, że było to dla mnie ogromne zaskoczenie, bo uważam, że w okresie przygotowawczym i w sparingach prezentowałem się bardzo dobrze. W pozostałych meczach już siadałem jednak na ławce i wchodziłem z niej na boisko. Wierzę, że tych minut będzie coraz więcej. W tej chwili zarówno Andraż Kirm, jak i Patryk Małecki mają po trzy żółte kartki. Oczywiście nie życzę kolegom, żeby złapali czwartą, ale tak się może zdarzyć i wtedy pewnie to ja będę grał.

Przychodził Pan do Wisły Kraków z Zagłębia Lubin jako jeden z najlepszych bocznych pomocników ekstraklasy. Dlaczego tak się stało, że naprawdę dobre mecze w Pańskim wykonaniu w barwach "Białej Gwiazdy" przytrafiały się przez te trzy lata sporadycznie?

Nie chcę się w to specjalnie zagłębiać. Nie udało mi się w Wiśle z różnych przyczyn i jest mi z tym ciężko. Nie tylko jako piłkarzowi, ale również jako człowiekowi. Nie jest mi łatwo żyć ze świadomością, że liczono na mnie w Krakowie, a ja tych oczekiwań nie spełniłem. Nie mogę się jednak katować. Mam przed sobą jeszcze trochę grania i bardzo chciałbym udowodnić paru osobom, że jednak jakiś potencjał we mnie drzemie.

Nie ma Pan poczucia, że coś Panu wycieka przez palce? Niecałe trzy lata temu grał Pan we wszystkich meczach reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy. Dzisiaj o kadrze może Pan póki co zapomnieć, a i z miejscem w Wiśle jest kłopot.

Naturalnie, że mam takie poczucie. Ostatnio miałem różne myśli na ten temat. Rzeczywiście, kiedyś była reprezentacja, a teraz na początku rundy zastanawiałem się, czy będę w kadrze na mecz ligowy. To przygnębiające, ale takie jest życie piłkarza. Naprawdę ciężko pracuję, staram się zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby grać. Czasami tak jednak jest, że zawodnik może się starać, lecz to nie wystarcza, żeby trener na niego postawił. Wiem, że w innym klubie może miałbym miejsce w podstawowym składzie. Nie chcę jednak grać w drużynie, która walczy o utrzymanie, która stale musi się oglądać za siebie. Chcę grać o najwyższe cele, a że w Wiśle jest teraz tak ogromna rywalizacja, to tylko dobrze dla tego klubu. Ja też chcę grać, też chcę w tym wszystkim uczestniczyć i też chcę zdobyć mistrzostwo Polski.
Może przyczyną Pańskich problemów jest presja, z którą nie potrafi Pan sobie poradzić? Nie jest przecież tajemnicą, że kibice czy dziennikarze wypominają Panu wysoki kontrakt i fakt, że nie gra Pan na miarę równie wysokich oczekiwań?
To nie chodzi o presję. Jestem już na tyle doświadczonym zawodnikiem, że presja nie jest dla mnie problemem. Grałem na wielkich stadionach, przy ogromnej publiczności i radziłem sobie. Dlatego nie to jest problemem. Jest wiele innych przyczyn, m.in. to, że mało gram. Tego najbardziej mi brakuje, żeby osiągnąć wysoką formę. Sam trening nie jest tym samym co mecz. A jak brakuje ogrania, to później człowiek wchodzi na piętnaście minut na boisko i naprawdę ciężko jest się pokazać. Staram się jednak pracować nad tym. Sam zgłaszam się do gry w Młodej Ekstraklasie, żeby być w rytmie meczowym.

Ma Pan jeszcze długi kontrakt z Wisłą, bo aż do końca 2012 roku. Będzie chciał Pan wypełnić umowę do końca czy jednak - jeśli Pańska sytuacja się nie zmieni - będzie Pan rozważał zmianę barw?

Oczywiście że będę rozważał zmianę klubu. Daję sobie czas do czerwca. Gdy skończy się sezon, będzie czas na ostateczną rozmowę. Usiądziemy z trenerem i prezesem i przyjdzie pora na wypracowanie rozwiązania, które zadowoli obie strony. Na siłę na pewno nie będę trzymał się Wisły. Chcę przede wszystkim grać, bo jestem na tyle młodym zawodnikiem, że mogę coś jeszcze w piłce osiągnąć. Teraz, mimo iż trener daje mi nadzieję na częstsze występy, dla mnie jest to ciągle za mało. Zresztą doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że oczekiwania klubu wobec mnie też były większe od tego, co Wiśle dałem. Dlatego jeśli znajdę sobie inny klub w lecie, to myślę, że Wisła mnie puści. Na razie jednak odkładam ten temat do czerwca.

Kilka tygodni temu mówiło się o zainteresowaniu Panem Korony Kielce.

Coś słyszałem, ale nie było konkretów w tej sprawie. Owszem, gdzieś w mediach przewijał się taki temat, ale ani do mnie, ani do Wisły Korona się nie zgłaszała.

Rozmawiał Bartosz Karcz

Stop podwyżkom w MPK! Dołącz do naszego protestu
Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: Kraków: pijany woźnica zabrał życie
Sportowetempo.pl. Najlepszy serwis sportowy

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maraku

Wisła to zbyt wysoki poziom dla tego gracza i tyle.

J
Jakistamktos

Z calym szacunkiem do kolesia ale niech odejdzie w lecie
Za ta kase co bierze powinien zapierniczac jak mala motorowka a nie pierniczyc bzdur ze sie stara.
Na dobra sprawe moze zagral 2-3 dobre mecze za jego kariery w Wisle a to ciut malo
Papa i krzyzyk na droge...
pozdr.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3