FLESZ - Polacy smakoszami czekolady

Sala obrad sądeckiego ratusza wypełniła się już o godzinie 11. Wtedy rozpoczęła się zapowiadana przez ratusz sesja naukowo-obywatelska poświęcona problemowi gospodarki odpadami komunalnymi na terenie Nowego Sącza.
Zjawili się na niej reprezentanci mieszkańców oraz specjaliści zaproszeni przez prezydenta Ludomira Handzla. Janusz Mikuła z Politechniki Krakowskiej, Tadeusz Pająk z AGH, Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej oraz Józef Neterowicz ze Związku Powiatów Polskich w swoich wystąpieniach mówili głównie o korzyściach płynących z wybudowania w mieście spalarni.
Była mowa o nowoczesnych technologiach, podawano przykłady krajów, w których tego typu instalacje funkcjonują oraz o dioksynach, czyli związkach które powstają w wyniku spalania odpadów. Po wystąpieniach mieszkańcy zaczęli zadawać również swoje pytania, jednak sesja musiała zostać zakończona. O 14 rozpocząć miały się bowiem obrady zwołanej w trybie nadzwyczajnym sesji rady miasta.
Przewodnicząca Iwona Mularczyk rozpoczęła obrady ze sporym opóźnieniem. Sesja odbywała się bowiem zdalnie i konieczne było techniczne przygotowanie obrad. W drugiej części sesji wzięli udział mieszkańcy oraz Paweł Głuszyński, ekspert z Towarzystwa na Rzecz Ziemi i Hanna Marlier, dyrektor Green Management Group.
Ich udział w dyskusji zaplanowała przewodnicząca Iwona Mularczyk na wniosek mieszkańców. Do udziału w sesji zaproszono jednak także panelistów z wcześniejszej debaty. Ci z kolei nie spodziewali się, że tyle czasu spędzą na sali obrad.
- Jestem oburzony formą tej sesji i tego z czym się spotkaliśmy w momencie, kiedy pojawiliśmy się w Urzędzie Miasta. Przyjechaliśmy na zaproszenie prezydenta na 11. Miało to być spotkanie z mieszkańcami, a w jego trakcie dowiedzieliśmy się, że jeszcze jest sesja. Na nią żadnego zaproszenia wcześniej nie dostałem. Jestem człowiekiem mocno zajętym i miałem prowadzić teraz wykłady. Tymczasem dwie trzecie czasu zostały zmarnowane na śmieszne kwestie techniczne - mówił Janusz Mikuła.
Był też oburzony faktem, że zgodnie z decyzją radnych, czas wypowiedzi ograniczony został do trzech minut, co jego zdaniem ograniczało ekspertom możliwość rzetelnych odpowiedzi na zadane im pytania.
Burzliwa dyskusja trwała kilka godzin. Wypowiadali się specjaliści, ale również mieszkańcy. Na kilkadziesiąt minut przed godz. 21 jedna z mieszkanek osiedla, gdzie ma powstać spalarnia poprosiła o przerwę w sesji.
- Ze względu na ogromną ilość informacji i pytania, które chcemy jeszcze zadać, chcielibyśmy poprosić o możliwość kontynuowania obrad za tydzień również w formie zdalnej - zawnioskowała Ewa Stasiak z komitetu społecznego „Stop spalarni”.
Przychylając się do jej wniosku prowadzący obrady przewodniczący Michał Kądziołka ogłosił przerwę do 8 marca. Wywołało to oburzenie jednego z radnych.
Leszek Gieniec z sali obrad w której się znajdował przeszedł do pokoju przewodniczącego. Padło z jego strony kilka niecenzuralnych słów, po których transmisja obrad się zakończyła. Radni wrócą do obradowania w najbliższy wtorek.
- TOP 10 najpopularniejszych nazwisk w Nowym Sączu
- W programie "Pytanie na śniadanie" przypomnieli o moście Jana Stacha ze Znamirowic
- Bajkowa zima na Jaworzynie Krynickiej i widoki z platformy 360
- Stadion Sandecji Nowy Sącz coraz większy [ZDJĘCIA]
- Spacerowicze, rowerzyści i turyści oblegają sądeckie szlaki. Widać stąd Tatry