Pekin 2022. Polska flaga i medale. Nadzieje Małopolan przed startem na igrzyskach paraolimpijskich

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Przed wylotem do Pekinu paraolimpijczycy zostali przyjęci przez parę prezydencką i złożyli ślubowanie
Przed wylotem do Pekinu paraolimpijczycy zostali przyjęci przez parę prezydencką i złożyli ślubowanie adam jankowski / polska press
Udostępnij:
W igrzyskach paraolimpijskich w Pekinie weźmie udział ośmiu polskich sportowców. Pięcioro z nich będzie reprezentować kluby z Małopolski, a kolejny z zawodników, który będzie rywalizował w barwach Startu-Bielsko Biała, jest krakowianinem. Zawody w Chinach potrwają od 4 do 13 marca, transmisje na żywo przeprowadzi stacja Polsat.

Do Pekinu udaje się ośmioro polskich zawodników: w biegach narciarskich i biathlonie wystąpią Iweta Faron (KS Obidowiec Obidowa), Piotr Garbowski z przewodnikiem Jakubem Twardowskim (Przemyski Klub Podkarpacie), Monika Kukla (AZS AWF Kraków), Krzysztof Plewa (Veloaktiv Kraków) oraz Witold Skupień (KS Obidowiec Obidowa), w narciarstwie alpejskim – krakowianin Igor Sikorski i Andrzej Szczęsny (obaj Start Bielsko-Biała), a w snowboardzie – Wojciech Taraba (AZS AWF Kraków).

Każda z tych osób doświadczyła wiele, by znaleźć się w paraolimpijskiej kadrze. To historie trudne, pełne dramatów i wyrzeczeń. Sport pozwolił im wrócić do mentalnej równowagi po wypadkach. Niektórzy z niepełnosprawnością zmagają się od urodzenia. Są wśród nich zarówno osoby, które można nazwać olimpijskimi weteranami, jak i debiutanci.

Witold Skupień: Igrzyska to wspaniała impreza

Do tych pierwszych z cała pewnością zaliczamy Witolda Skupienia z Obidowej w powiecie nowotarskim. Ze styczniowych mistrzostw świata w Lillehammer wrócił ze srebrnym medalem w paranarciarstwie biegowym na 12,5 km techniką klasyczną. To powtórzenie wyniku z imprezy w 2017 roku, wtedy jednak biegł stylem dowolnym. Ponadto w Norwegii w biegu długim zajął ósme miejsce, a w finale sprintu był piąty. Uznał, że udało mu się wykonać „plan minimum”.

- Był medal, odnalazłem się w stylu klasycznym, który w tym sezonie nie szedł mi najlepiej. Czuję się dobrze, choć nie jest to szczyt formy – ten szykujemy na marzec na igrzyska - wyjaśnił.

Narciarstwo trenuje już prawie 10 lat. - Podczas kursu na prawo jazdy dowiedziałem się, że istnieje sekcja dla biegaczy niepełnosprawnych, a zawsze szukałem jakiejś dyscypliny dla siebie i jak tylko trafiłem na biegi, złapałem bakcyla. Trochę był to więc przypadek – opowiadał w Skupień w wywiadzie dla Polskiej Fundacji Narodowej. - Pamiętam swoje pierwsze zawody, bo złamałem na nich obojczyk, odbyły się przed igrzyskami w Soczi. Z moich najlepszych występów mogę wymienić wicemistrzostwo świata w 2017 roku w sprintach. Byłem tak pewny siebie, że już po kwalifikacjach wiedziałem, że będę w strefie medalowej. Drugie wspomnienie jest mniej przyjemne, gdy w biegu na 20 km klasykiem zająłem czwarte miejsce, tracąc do brązowego medalu 0,2 sekundy. W gruncie rzeczy był to mój najlepszy bieg w życiu, dałem z siebie wszystko.

To zawodnik, którego pasją poza sportem jest piłka nożna i czytanie książek.

- Ale 99 procent życia poświęcam biegom narciarskim – dodaje. Od ośmiu lat bardzo dba o dietę, ma swoją wagę startową, której pilnuje. Od pół roku nie je mięsa, co przełożyło się na wyniki, zaczął je poprawiać. - Nie mam marzeń. Wolę mówić, że mam cele. Igrzyska to wspaniała impreza, nieporównywalna z żadną inną. Gdy jechałem do Soczi, miałem za sobą tylko dwa lata trenowania narciarstwa i byłem po kontuzji. Ale chłonąłem wszystko i niezmiernie zmotywował mnie ten start do udziału w kolejnych igrzyskach.

Iweta Faron: Malutka jestem, ale będę machać flagą jak najmocniej

Z Obidowej jest także inna z naszych reprezentantek, Iweta Faron.

Zachęcona przez mamę, która uprawiała biegi narciarskie, profesjonalne treningi rozpoczęła w 2015 roku, a paraolimpijski debiut zaliczyła trzy lata później w Pjongczangu, gdzie zajęła 8. miejsce w parabiathlonowym biegu średniodystansowym.

- Teraz celuję w medal, to moje wielkie marzenie i uważam, że jestem w stanie o niego powalczyć. Stawałam w tym sezonie na podium biathlonowego Pucharu Świata. Strzelnica jest moją mocną stroną, a biegowo nie odstaję już tak od innych dziewczyn. Po zgrupowaniu w Ptaszkowej mamy bezpośrednie przygotowanie startowe w Szczyrbskim Plesie. Będziemy startować na tych samych trasach i na strzelnicy w Pekinie, co biathloniści podczas igrzysk, więc przyglądałam się ich startom w telewizji, żeby poznać każdy szczegół – opowiadała Iweta Faron na antenie Polsatu Sport.

W Pekinie będzie polską chorążą podczas ceremonii otwarcia.

Duma mnie rozpiera, jestem bardzo zadowolona z tego powodu. Na razie jednak o tym nie myślę, śmieję się, że będę machać kijkiem na treningu, by się przyzwyczaić. Malutka jestem, ale postaram się machać jak najmocniej i najwyżej ze wszystkich – żartuje.

Krzysztof Plewa: Jazda bez trzymanki

Zaledwie 45 kilometrów dzieli Obidową od Sromowców Niżnych, z których pochodzi inny z paraolimpijskich herosów, Krzysztof Plewa. W Pekinie będzie reprezentował klub Veloaktiv Kraków, do tej pory jego specjalnością był handbike.

Zanim doszło do wypadku przez dwadzieścia lat był flisakiem, uwielbiał jazdę na nartach.

- Pracowałem w okolicach Kopenhagi przy ścinaniu drzew. Jedno z nich niefortunnie upadło na moje nogi i zmiażdżyło je. Od tamtej chwili jeżdżę na wózku inwalidzkim – opowiadał w rozmowie z „Faktem”. Namówiony przez żonę kupił specjalistyczny rower i rozpoczął treningi. - Zaczęła się jazda bez trzymanki – wspominał.

Jego trenerami zostali Wiesław Cempa i Marcin Piekiełek. Z mistrzostw Polski w 2018 roku wrócił ze złotym medalem w jeździe indywidualnej na czas oraz ze srebrnym krążkiem w wyścigu zbiorowym. Teraz wrócił do narciarskiej pasji, choć na innych zasadach niż dawniej. Pierwsze szlify w konkurencjach biegowych i biathlonowych zdobył podczas styczniowych mistrzostw świata w Lillehammer.

Monika Kukla: Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

Tam też, na trasach w Norwegii, doświadczenie narciarskie i biathlonowe zdobywała Monika Kukla. Niepołomiczanka to osoba niezwykle aktywna, wymienianie wszystkich dyscyplin, które uprawiała wymagało napisania osobnego tekstu. I takowy właśnie powstał na naszych łamach w grudniu ubiegłego roku piórem red. Jerzego Filipiuka (można przeczytać go tutaj)

Do świata sportów zimowych trafiła trochę przez przypadek. W trakcie obozu wioślarskiego w Zakopanem trener zabrał uczestników na zawody w narciarstwie, by sprawdzili się w innej dyscyplinie. Okazało się, że Monika ma spory potencjał i dostała zaproszenie do udziału w konsultacjach kadry narodowej. Po kilku miesiącach treningów miała w ręku już oficjalne powołanie.

No i przed rokiem w Ptaszkowej okazało się, że wybór był słuszny. Monika Kukla wygrała w swojej kategorii zawody Pucharu Europy (7,5 km i 5,2 km) oraz rozgrywanych jednocześnie mistrzostw Polski (dwukrotnie dystans 5,2 km i bieg na 1,3 km ), co zmotywowało ją do dalszych treningów.

Obecnie jest na drugim roku AWF w Krakowie na Wydziale Wychowania Fizycznego i Sportu na kierunku Kultura Fizyczna Osób Starszych. W Pekinie, w którym ma zapewniony start w narciarstwie biegowym i biathlonie dzięki „dzikiej karcie”,  będzie więc reprezentować klub akademicki.

- Chcę udowodnić, że zawsze warto dążyć do realizacji swoich marzeń - opowiadała na naszych łamach. - Nawet, jeśli zdarzają się gorsze dni. Nigdy nie można się poddawać, choć nie zawsze jest łatwo. Walczę o to, by pokazać innym, że nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. A dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Moje motto życiowe brzmi „Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia”. Usłyszałam te słowa od trenera mentalnego sportowców Jakuba B. Bączka, na którego wykładach byłam parę razy. Przemawia do mnie to, co on mówi, podobnie jak trafiają do mnie słowa innego mówcy motywacyjnego Daniela Janika.

Wojciech Taraba: Igrzyska były totalną abstrakcją

W barwach akademickiego klubu z Krakowa wystąpi w Pekinie także parasnowboardzista Wojciech Taraba.

- Przed wypadkiem najpierw byłem w klubie narciarskim, potem przez siedem lat jeździłem na desce - amatorsko, na dobrym poziomie. Po wypadku miałem osiem lat przerwy. Ale też po amputacji dużo jeździłem na rowerze i starałem się być aktywnym jak to tylko możliwe – opowiadał przed kilku laty na naszych łamach o swoich sportowych początkach. - Moją obecną panią trener Małgorzatę Kelm poznałem, kiedy pisała pracę magisterską na temat sportów ekstremalnych wśród osób niepełnosprawnych i rehabilitacji poprzez właśnie taki sport. Ten kontakt zaowocował później wyjazdem na zgrupowanie polskiej narciarskiej kadry paraolimpijskiej. To wtedy podjąłem pierwsze próby jazdy na desce po wypadku i okazały się one na tyle obiecujące, że naszą współpracę kontynuowaliśmy. Jednak gdy pojawiła się sugestia, by może spróbować się przygotować do igrzysk paraolimpijskich, było to dla mnie totalną abstrakcją.

Zadebiutował w Soczi, zajmując 15. miejsce w grupie 36-osobowej.

- Biorąc pod uwagę to, jak przygotowuje się nasza konkurencja, czyli np. Amerykanie, Kanadyjczycy, którzy spędzają po dwieście dni w roku na śniegu - to sensownie wyglądająca rywalizacja z nimi i zajęcie tego miejsca było ogromnym sukcesem – wyjaśniał zawodnik, który podczas ceremonii zamknięcia igrzysk paraolimpijskich dostąpił zaszczytu niesienia polskiej flagi.

Drugi start nie był tak owocny. W trakcie igrzysk w Pjongczangu podczas treningu doznał kontuzji oczodołu, która wymagała operacji. Pech go nie opuszczał i w marcu 2021 roku w trakcie treningu nabawił się z kolei kontuzji twarzy i nogi. Wciąż się jednak nie poddaje i wierzy, że występ w Pekinie zakończy sukcesem.

Igor Sikorski: Marzy mi się złoto

Jak wspomnieliśmy, w paraolimpijskiej ekipie jest też krakowianin. To Igor Sikorski, który rywalizuje w narciarstwie alpejskim. W grupie jeżdżących w pozycji siedzącej zdobył srebrny medal styczniowych mistrzostw świata w slalomie gigancie (w slalomie zajął 5. miejsce, a w superkombinacji był 6.). Tym samym powtórzył osiągnięcie z mistrzostw w 2017 roku.

Dwa lata później wywalczył brązowy medal, tak jak w 2018 roku, gdy wystartował na monoski w slalomie gigancie na paraolimpiadzie w Pjongczangu.

Srebrny medal MŚ w Lillehammer jest zapowiedzią udanego występu na marcowej paraolimpiadzie w Pekinie.

- Celuję jak najwyżej, marzy mi się oczywiście złoto. Zobaczymy, co uda się wywalczyć. Konkurencja nie śpi, niektórzy rywale mają dużo lepsze możliwości przygotowań. Więcej będzie można powiedzieć po pierwszych pucharowych zawodach. Na pewno jednak ci, którzy byli w poprzednim sezonie w czołówce, teraz też będą mocni - mówił jesienią ubiegłego roku na naszych łamach.

Z całą pewnością cel, jaki postawił sobie krakowianin, jest realny. To właśnie Igor Sikorski należy do największych polskich faworytów igrzysk paraolimpijskich Pekin 2022.

Zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie okiem naszego fotorepo...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Pekin 2022. Polska flaga i medale. Nadzieje Małopolan przed startem na igrzyskach paraolimpijskich - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie