Większość z tych historii zaczyna się tak samo. Polecenie przez znajomego, praca w Niemczech i występy w tamtejszym zespole. Właśnie w ten sposób do drużyny trafił Łukasz Cichy obecnie zawodnik Wiślanki Grabie.
- Trafiłem tam przez kolegę, z którym razem graliśmy w Garbarni Kraków. On mi pomógł wyjechać i pracowaliśmy w firmie, której właściciel wykładał pieniądze również na ten zespół – mówi Cichy.
- Wydaje mi się, że to dalej funkcjonuje na podobnej zasadzie. Taka poczta pantoflowa. Jeden z chłopaków, który tam grał, zaczął ściągać kolejnych. „Hej, bo my pracujemy razem, a do tego można pograć jeszcze w piłkę”. Teraz gra tam około 8-9 Polaków, którzy odwalają kawał dobrej roboty – komentuje zawodnik.
Największą wartość zespołowi daje jednak Marcin Bojarski, były zawodnik min. Legii Warszawa czy Cracovii. Wg portalu 90minut.pl w sezonie 2013/14 skrzydłowy strzelił aż 67 goli.
- Nie znałem go wcześniej, ale on bardzo dużo daje tej drużynie. Marcin pograł trochę w ekstraklasie, to był w końcu prawdziwy piłkarz. Teraz również „ciągnie” tę drużynę – komplementuje byłego kolegę z zespołu Cichy.
Kolejny wywalczony awans jest zrealizowaniem celu właściciela klubu, który mierzy jednak jeszcze wyżej. A w tym wyraźnie pomagają Polacy. Tym bardziej, ze jak utrzymuje Cichy, poziom piłkarski jest trochę niższy od polskiej IV ligi.
- Można powiedzieć, że to polska drużyna. Jeżeli chodzi o poziom piłkarski, to w porównaniu do Wiślanki, w której teraz występuję, jest dużo niższy. Bywały tam mecze, że się wychodziło i wygrywało 4 czy 5:0. Podobnie z sędziowaniem, które było dramatyczne. Nawet gorsze niż u nas – śmieje się zawodnik.
Ósma liga niemiecka charakteryzuje się jednak wyższym poziomem infrastruktury sportowej od polskich niższych lig. Stadiony, murawy czy klubowe budynki jakością odbiegają od tych znanych w naszych rozgrywkach.
- Przeciętna wielkość stadionu to około dwa tysiące miejsc. Ale takiej frekwencji nie ma. Ludzi przychodzi dużo mniej, ale zarazem więcej niż w Polsce. Za to największe różnice widać w murawie. Jeśli któryś klub już to robił, to był to już poziom pierwszoligowy. Prawie jak stół – podsumował Cichy.
Follow https://twitter.com/MirekPrzemek