FLESZ - Bezrobocie nadal maleje

W ubiegłym roku z końcem czerwca gradobicie dotknęło mieszkańców dwóch gmin w powiecie krakowskim. Rolnicy, którzy ponieśli straty w uprawach związane z nawałnicą i gradem mogą składać wnioski o udzielenie pomocy do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do końca czerwca 2021 roku.
Gotowe wzory wniosków dla poszkodowanych rolników, żeby mogli ubiegać się o wsparcie, są do pobrania na stronie Urzędu Gminy. Szkody powstały w wielu gospodarstwach, ale część rolników nie będzie miała możliwości ubiegania się o odszkodowania, bo warunki przyznania pieniędzy są wygórowane i wielu ich nie spełni - mówi Stanisław Gorajczyk, wójt gminy Sułoszowa.
Samorządowcy zaznaczają, że niektórzy rolnicy ponieśli szkody, ale na przykład na nieco mniejszym areale niż ten, który kwalifikowałby się do przyznania wsparcia. Niektórym rolnikom żywioł zniszczył doszczętnie uprawy bobu, ziemniaków, truskawek. Potem komisja wojewódzka uznała straty, ale na to rolnicy czekali długo, a pola zarastały chwastami.
Teraz, za plony na polach nieubezpieczonych, rolnicy, którzy spełnią warunki do przyznania odszkodowań mogą liczyć na 500 zł od hektara, a na polach ubezpieczonych na 1000 zł od hektara.
Ubezpieczonych upraw jest niewiele, bo rolnicy mają duże kłopoty, żeby ubezpieczyć swoje plantacje. Ponadto rządowe dopłaty do ubezpieczeń po ich uruchomieniu kończą się w kilka minut - mówi wójt Gorajczyk.
Rolnicy ubezpieczaliby swoje plony, ale jak nam mówią - czasem koszt ubezpieczenia produkcji warzywnej jest wysokości niemal połowy zysków z pola.
A proponowane dopłaty rządowe to loteria, na którą nie sposób się załapać, bo po otwarciu programu pula przeznaczonych na to pieniędzy wyczerpuje się w kilka chwil - mówi jeden z rolników.
Przypomnijmy, że z początkiem lata w 2020 roku gradobicie miało miejsce dwa razy: 26 i 29 czerwca. Pierwsze mocniej dotknęło Gotkowice i Jerzmanowice, a drugie narobiło więcej szkód w Sułoszowej. Padał wówczas grad, który w kilkanaście minut spustoszył pola. Zniszczył wielomiesięczną pracę wielu osób. Ludzie opowiadali nam i pokazywali na zdjęciach, że leciały kule lodu wielkości śliwek.
Zniszczone zostały wówczas pola uprawne, tunele z warzywami, ogródki, samochody. Podtopione zostały także budynki prywatne i szkoła w Jerzmanowicach. Strażacy pompowali wodę z podtopionych obiektów - mówi Tomasz Gwizdała, wójt Jerzmanowice-Przeginia.
Szef gminy mówi, że po uznaniu strat w uprawach tylko połowa rolników może liczyć na odszkodowania. To dlatego, że tylko część ma straty sięgające 30 procent średniej rocznej produkcji.
Wielkie gradobicie w gminie Jerzmanowice-Przeginia. Leciały ...
Liczą straty po nawałnicach i gradobiciu w Sułoszowej. Komis...
- Torty jak marzenie! Cudeńka spod Krakowa robią teściowa z synową
- Powiat krakowski. Dotacja z tarczy antykryzysowej na modernizację zabudowań dworskich
- W Krzeszowicach stanęły sztuczne płuca. Mieszkańcy obserwują, czym oddychają
- Rudno. Agaty w pełnym świetle. Poszukiwacz minerałów stworzył muzeum
- Budowa ostatniego odcinka obwodnicy Skawiny potrwa o kilka miesięcy dłużej
- Skawina. Tysiące nielegalnych papierosów. Policjanci ukrócili "lewy" biznes tytoniowy