Tatry. Turyści utknęli na Kopie Kondrackiej. Musieli spędzić tam noc. Nie byli do tego przygotowani. Pomoc nadeszła dopiero rano

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Zdjęciu ilustracyjne
Zdjęciu ilustracyjne G.Bargiel / TOPR
Udostępnij:
O dużym szczęściu może mówić trzech turystów, którzy spędzili noc na Kopie Kondrackiej w Tatrach. Mężczyźni nie byli przygotowani do biwakowania zimą w górach. Dopiero w piątek nad ranem TOPR podrzucił im dronem pakiety grzewcze i folie NRC. Przez całą sobotę ratownicy sprowadzali ich na dół.

Mężczyźni w wieku 23 i 24 lata wyruszyli na wyprawę w góry w piątek o godz. 11. Wyruszyli z Kir. Przeszli przez Małołączniak i dotarli na Kopę Kondracką. Tak zastał ich zmrok i bardzo trudne warunki.

Zaalarmowali ratowników. - Na pomoc momentalnie ruszyła grupa 21 ratowników. Jednak wieczorem warunki pogorszyły się. Było bardzo niebezpiecznie. Zaczęły samoistnie schodzić lawiny deskowe. O godz. 22.20 zapadła decyzja o wycofaniu się - mówi Krzysztof Długopolski, ratownik dyżurny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Turyści musieli przetrwać noc w Tatrach. Nie byli jednak do tego przygotowani. Nie mieli przy sobie czołówek, nie mieli sprzętu do biwakowania. Nie mieli przy sobie nawet jedzenia ani ciepłego picia. Tymczasem w Tatrach sypał śnieg i do tego wiał wiatr. Temperatura spadła grubo poniżej zera.

Ok. godz. 5 rano warunki pogodowe pozwoliły na wysłanie drona. Ten podrzucił turystom pakiety grzewczy i folie NRC. Mężczyźni mogli się ogrzać. Warunki jednak nie pozwoliły na uruchomienie śmigłowca ratunkowego. Ruszyła także kolejna grupa ratowników - w sumie 20 osób. Ci dotarli do potrzebujących pomocy o godz. 11.20. Na szczęście mężczyznom udało się na tyle przetrwać noc, że byli w stanie o własnych siłach wracać. Po ogrzaniu turystów, ratownicy rozpoczęli sprowadzanie wędrowców. Do Zakopanego dotarli ok. godz. 16. Wędrowcy trafili do szpitala.

Ratownicy TOPR apelują do turystów, by nie wybierali się teraz w wyższe partie gór. W Tatrach jest obecnie bardzo niebezpiecznie. Obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego. W górach spadło sporo śniegu. Do tego wieje silny wiatr.

- Szlaki przysypane są świeżą warstwą śniegu. Pokrywa śnieżna jest mocno zróżnicowana - szlaki są miejscami przewiane do warstwy lodu, zaś w innych miejscach wiatr utworzył głębokie zaspy śniegu. Wyżej położone szlaki, są nieprzetarte. Dodatkowo wieje tam silny, porywisty wiatr, który utrudnia bądź uniemożliwia poruszanie się. Utrudnieniem również jest niski pułap chmur, który ogranicza widzialność. Poruszanie się w warunkach zimowych, w wyższych partiach Tatr, wymaga dużego doświadczenia w zimowej turystyce górskiej oraz znajomości oceny lokalnego zagrożenia lawinowego i posiadania odpowiedniego sprzętu - raki (nie raczki!), czekan, kask, lawinowe ABC, wraz z umiejętnością posługiwania się nim - ostrzega Tatrzański Park Narodowy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wisła Kraków opuszcza Ekstraklasę

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Czyli polscy kretyni - normalka
G
Gość
To musieli być ci trzej znani z serii „The Three Stooges” -- sądząc po tym, jak „doskonałym” pomysłem jest łażenie w zimie po wysokich skałach przez mieszczuchów.

Jak widać w treści artykułu: nawet „zaprawieni w bojach” ratownicy czasem muszą uznać, że nie da rady iść i trzeba poczekać na lepsze warunki.

Było ich tam zostawić; szukali mocnych wrażeń, to niech mają mocne wrażenia.
G
Gość
Polskie kretyny w akcji - im gorsze warunki tym wychodzą wyżej a później 20 TOPRowców w akcji. Słowacja - w zimie powyżej schronisk nie łazimy. Da się - da. A polaczki jak zawsze kamikadze bo to przecież naród wybrany przez Boga ale li tylko na pośmiewisko
G
Gość
Dopóki takie akcje nie będą odpłatne dopóty janusze turystyki górskiej będą tak się zachowywali.Tylko wychowanie przez kieszeń może przynieść pewne postępy.Ale na to niestety nie zanosi się.
O
Oczy Gór.
Nie wiem co o tym napisać ażeby nie zaklnąć. KIEDY BEZMYŚLNE WYPADY W GÓRY ZACZNĄ BYĆ KARANE??? CZEGO SIĘ BOICIE???PAMIĘTACIE SWOICH KOLEGÓW,KTORZY STRACILI ŻYCIE RATUJĄC BEZMYŚLNYCH TURYSTÓW??? HELIKOPTER,ILE OFIAR??? DUŻO JEST JESZCZE MIEJSCA NA PĘKSOWYM BRZYSKU?????
E
Ewa
Wysoki rachunek powinni dostać za taką akcję! Teraz na kolanach do Częstochowy w podzięce za to że w ogóle przeżyli !!!
Dodaj ogłoszenie