Wybory prezesa PZPN
Piątkowe wybory w dużej mierze rozstrzygną, w którym kierunku zmierzać będzie piłka nożna w naszym kraju. Z jednej strony mamy byłego znakomitego piłkarza, który jest szanowany w kręgach światowej piłki i bez wątpienia jego mijającą kadencję można uznać za sukces. Z drugiej strony mamy kandydata, o którym wiemy, że ma bardzo dużo pieniędzy, a jego okres prezesury w Polonii Warszawa zakończył się dla tego klubu fatalnie. Zbigniew Boniek jest zadowolony z okresu swoich 4-letnich rządów - W aspekcie zarządzania polską piłką to były dobre cztery lata. Uważam, że przez te lata zmieniliśmy ją bardzo mocno. I wierzę, że delegaci będą chcieli przez kolejne cztery iść w tą samą stronę. Chcę dodać, że tych zmian nie dokonywałem sam; byli ze mną ludzie, których dobrałem. Efekty naszej wspólnej pracy trzeba rozpatrywać na kilku polach - organizacyjnym i sportowym. Dodałbym nawet, że i dyplomatycznym. Udało się przecież pozyskać dla Polski organizację finału Ligi w 2015 roku. W przyszłym nasz kraj, w tym Bydgoszcz, będzie z kolei gospodarzem finałów młodzieżowego EURO U-21 - chwali swoje dokonania Boniek.
Wybory prezesa PZPN. Wojciechowski kontratakuje
Jego opinii nie podziela Józef Wojciechowski. - Co takiego, jako prezes, Boniek zrobił dla polskiej piłki? Rewolucji tam nie zrobił. Ani ewolucji nawet. Nie zauważyłem jakichś znaczących zmian, nowego sposobu zarządzania związkiem. Nie widziałem, by jakieś nowe rzeczy wprowadził, które pozwoliłyby naszej piłce ruszyć do przodu i nie wlec się w ogonie Europy - zarzuca Wojciechowski. Dyskusja pomiędzy obydwoma kandydatami dotyczy nawet wyniku meczu tenisowego między oboma Panami, o którym zarówno Boniek i Wojciechowski mówią, że go wygrali. W kuluarach mówi się o pewnym zwycięstwie Zbigniewa Bońka, ale o tym przekonamy się dopiero po podliczeniu ostatnich głosów.