Zakopane. Walka o Bachledzki Wierch. Czy na terenach zielonych powstanie kolejna samowola budowlana?

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Zgromadzone deski na Bachledzkim wierchu i wiata nad nimi mogą sugerować, że w tym miejscu ktoś chce coś zbudować Towarzystwo Opieki nad Zabytkami
Czy Bachledzki Wierch w Zakopanem zostanie zabudowany? Tego obawiają się okoliczni mieszkańcy, Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, a także urząd miasta. Wszystko po tym, jak jeden z mieszkańców zaczął zwoził deski i kantówki w ten rejon. A że ma on już na swoim koncie jedną samowolę budowlaną, jest obawa, że i na Bachledzkim Wierchu będzie robił co chce.

Ten rejon Zakopanego to obszar zielony, gdzie mieszkańcy chodzą na spacery. Jest to urokliwe miejsce, skąd rozpościera się widok na panoramę Tatr. To jedno z niewielu niezabudowanych zielonych miejsc pod Giewontem. W planie zagospodarowania teren ten jest oznaczony jako obszar zielony. Nie można tam nic budować. Dodatkowo jest objęty parkiem kulturowym Kotliny Zakopiańskiej, gdzie m.in. chronione są tzw. otwarcie widokowe. To oznacza, że na Bachledzkim nie można nic postawić, co zasłaniałoby górski krajobraz.

W ubiegłym roku na Bachledzkim Wierchu, w rejonie tzw. drogi homolackiej, pojawiła się wiata przykrywająca płazy, kantówki i inne deski. Wiata jest wysoka na kilka metrów. Stanęła centralnie na szczycie, tak że znacznie wyróżnia się w krajobrazie Bachledzkiego.

Wiata z deskami wzbudziła obawy lokalnych mieszkańców, a także Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Zakopanem.

- Strata tego miejsca poprzez zabudowanie nawet czymś małym byłaby czymś strasznym – mówi Agata Nowakowska-Wolak, mieszkanka sąsiedzkiej Antałówki i szefowa TOnZ. - Dlatego przeraziło mnie, gdy zobaczyłam, co tam zostało ustawione. Najpierw stanęła wiata, pod nią zostały złożone płazy, belki. Początkowo myślałam, że właściciel sobie tylko gromadzi materiał, suszy drewno. Ale już to był sygnał, że może tam coś stanąć. Wtedy jeszcze niedużego. Z czasem jednak to zaczęło obrastać taką ilością materiału, że można by z tego zbudować coś dużego.

I jak dodaje szefowa TOnZ, ponieważ właściciel znany jest z tego, że wybudował już bez pozwolenia sześciokondygnacyjny budynek w Zakopanem, przestraszyła się, że za nic będzie miał przepisy na Bachledzkim Wierchu. - Obok dużej samowoli ma on wyciąg narciarski, a te deski zaczął składować przy górnej stacji wyciągu. Wygląda to tak, jakby przygotowywał się do budowy karczmy w tym rejonie – mówi Nowakowska-Wolak.

Towarzystwo już wiosną ubiegłego roku zgłosił sprawę do zakopiańskiego nadzoru budowlanego, a także do urzędu miasta.

- Po wizji w terenie ustaliłam, że ilość tych materiałów wskazuje na zamiar budowy budynku. Z uwagi na fakt, że jest to w teren parku kulturowego Kotliny Zakopiańskiej, zawiadomiliśmy policję o możliwości popełnienia wykroczenia. Sprawa została skierowana do zakopiańskiej straży miejskiej w Zakopanem – mówi Małgorzata Staszel z urzędu miasta pod Giewontem.

Marek Trzaskoś, komendanta Straży Miejskiej w Zakopanem wezwał właściciela do złożenia wyjaśnień. - Pan ten odmówił składania wyjaśnień. Ma do tego prawo. Teraz sprawę skierowaliśmy do sądu – mówi komendant.

Również nadzór budowlany uznał, że wiata i składowanie drewna w tym miejscu jest nielegalne. Wydał nakaz rozbiórki wiaty. Ta jednak nadal stoi, bo inwestor odwołał się do wojewódzkiego inspektoratu. - Właśnie dostaliśmy decyzję wojewódzkiego inspektoratu, który podtrzymał naszą decyzję. Teraz czekamy aż ona uprawomocni się - mówi Jan Kęsek, szef Powiatowego Inspektoratu nadzoru Budowlanego.

- Tymczasem przy wiacie przybywa tylko towaru – dodaje Agata Nowakowska-Wolak.

Okazuje się, że właściciel wiaty jest dobrze znany nadzorowi budowlanemu. Jest on właścicielem jednej z najsłynniejszych samowoli w Zakopanem. Chodzi o sześciokondygnacyjny pensjonat na przedłużeniu ulicy Podhalańskiej. Budynek powstał w 2004 roku, a jego właściciel nawet nie próbował występować o warunki zabudowy, czy pozwolenie na budowę. Zresztą i tak by nic nie uzyskał. Postawił bowiem budynek na terenach zielonych – niebudowlanych.

Budynek pełni funkcję pensjonatu. Od początku, gdy stanął, zainteresował się nim nadzór budowlany. W 2009 r. wydał nakaz rozbiórki, ale inwestor odwoływał się. W międzyczasie zmieniły się przepisy i nadzór musiał wystąpić do właściciela, by ten spróbował go zalegalizować. W 2014 roku zakopiański PINB wydał trzecią decyzją rozbiórkową dla tej inwestycji. Inwestor znów się odwołał. W 2016 roku nakaz podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, w 2018 PINB ponaglił inwestora ws. rozbiórki. Budynek nadal stoi. I choć nie ma odbioru, działa pełną parą.

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ten skład desek stoi od paru lat ,to nie zanaczy ze bedzie tam budowa.Jego teren to skladuje suszy deski i tyle.

Wlasnos i demokracja xxxxx xxx

G
Gość

to już niech teraz zgłoszą do inspektoratu budowlanego, niby nic, jakieś 2 lata wcześniej w perspektywie 20 lat postępowania, ale zawsze coś :)

Dodaj ogłoszenie