Zbliża się dzień Wszystkich Świętych. "Warto już dziś zadać sobie pytanie, dokąd biegnę"

Grażyna Starzak
O. Szewek:  Dziś przez pandemię społeczeństwo w większości znalazło się w podobnej sytuacji jak chorzy
O. Szewek: Dziś przez pandemię społeczeństwo w większości znalazło się w podobnej sytuacji jak chorzy Piotr Idem / Polska Press
W tym roku dzień Wszystkich Świętych będzie inny. Pandemia uniemożliwia kontakty, wielu ludzi cierpi w samotności. - Nie zapominajmy o nich, nie żałujmy dla nich czasu - apeluje ojciec Jan Maria Szewek, franciszkanin. - Niech wiedzą, że ich los nie jest dla nas obojętny.

FLESZ - Na cmentarz 1 listopada? Jest dyspensa papieża

Dla katolików, ale nie tylko, listopad jest miesiącem szczególnie poświęconym zmarłym. Ale też sprzyjającym refleksji nad naszym, własnym życiem. Tak powinno być?
Oczywiście. Czy chcemy, czy nie chcemy, udając się na cmentarz, musimy się zatrzymać w pędzie życia. Zastanowić nad tym, co nas czeka w przyszłości. Wiadomo, że wcześniej czy później każdy z nas będzie musiał zejść z tego świata i odpowiedzieć za swoje życie. Warto już dzisiaj zadać sobie pytanie, gdzie ja biegnę? Gdzie zmierzam? Jaki jest cel mojego życia? Czy czasami się nie pogubiłem? Jakie błędy zrobiłem w życiu? A może mam coś do odpokutowania? Do naprawienia? Na przykład nawiązać dobre relacje z ludźmi. Bo nigdy nie wiem, co mnie spotka danego dnia. Teraz, niestety, jest łatwo o śmierć. Jezus: „Nie znacie dnia, ani godziny”. Powiedział to dwa tysiące lat temu, a te słowa nadal są aktualne. Ale żeby nie żyć w smutku i trwodze przed śmiercią, trzeba się pojednać. Wtedy mam spokój wewnętrzny i brak lęku, że mogę zginąć i co będzie dalej, co będzie po śmierci? Taka postawa daje dużo pokoju i radości.

Przed nami Dzień Wszystkich Świętych. Białe i złote szaty kapłana w czasie mszy w tym dniu symbolizują radość i podniosły nastrój. Jak tu się jednak cieszyć, że niektórzy z nas są w niebie, gdy wokół cierpi tylu ludzi?
Wszystkich Świętych wbrew obiegowej opinii to rzeczywiście dzień radosny. Cieszymy się z tego, że niektórym z tych, którzy odeszli z tego świata, udało się osiągnąć cel życia, czyli niebo, wieczne szczęście. Wtedy wspominamy też tych świętych, którzy nigdy nie zostali wyniesieni na ołtarze i nie mają swojego dnia w kalendarzu. W tym roku cieniem na tym święcie kładzie się pandemia koronawirusa. Cierpi wielu ludzi. Dlatego, w tych dniach powinniśmy wspomnieć w modlitwie tych, którzy umarli z powodu pandemii, ludzi dotkniętych chorobą i tych, którzy im służą. Często ludzie cierpią z powodu samotności. Mogą być w kwarantannie, zakażeni, więc nie możemy przekroczyć progu ich domów, ale w końcu są telefony. Nie żałujmy dla nich czasu. Nawet niech będą to krótkie rozmowy, ale częste, wskazujące, że pamiętamy o nich, że ich los nie jest dla nas obojętny.

Zwykle, w tych dniach, kościoły były pełne. W tym roku sam papież Franciszek apeluje, byśmy raczej zostali w domu. Dotyczy to zwłaszcza osób starszych. Jak przygotować się do religijnego przeżycia tych dni w zupełnie nowych okolicznościach?
Msze święte od lat transmitowane są w radiu, telewizji czy w Internecie. Z założenia były one przeznaczone dla ludzi chorych, przykutych do łóżek, czy dla tych, którzy z innych uzasadnionych powodów nie mogli brać udziału w liturgii w kościele. Dla innych były one dodatkowym źródłem pogłębienia ich wiary. Włączali te media, aby posłuchać tylko homilii czy kazania. Dziś przez pandemię społeczeństwo w większości znalazło się w podobnej sytuacji jak chorzy. Do niedawna telewizor był dodatkową, a obecnie stał się jedyną formą przekazu. Część z nas musi pozostać w domach, nie możemy udać się na mszę św. do świątyni, więc te liturgie transmitowane przez media są przeznaczone i dla nas. Udział w nich może być dla nas bardzo owocny. I od nas tylko zależy, czy taki on będzie. Nie wybieramy ich, bowiem z lenistwa, ale z konieczności i powinniśmy z takiej możliwości skorzystać. Starajmy się, więc zadbać o odpowiednią atmosferę w swoim domu, tak, jakbyśmy uczestniczyli we mszy w kościele. Przeżywajmy liturgię w ciszy. Uważnie słuchajmy słów podczas niej wypowiadanych. Wykonujmy wszystkie gesty liturgiczne. Rozpoczynajmy modlitwę znakiem krzyża, a na koniec przyjmijmy Boże błogosławieństwo. Komunię świętą, której nie możemy przyjąć pod postacią chleba, powinniśmy przyjąć na sposób duchowy - zaprosić Pana Boga do naszej duszy, wyznać Mu naszą wiarę, miłość, zaufanie wobec Niego i obiecać Mu, że przy najbliższej okazji, po ustaniu pandemii, przyjmiemy Komunię sakramentalną. Jeszcze raz powtórzę, że powinniśmy też dołączyć naszą modlitwę za wszystkich dotkniętych chorobą, za tych, którzy im służą oraz za tych, którzy umarli z powodu pandemii.

Dla katolików równie ważny, a nawet ważniejszy niż pierwszy jest drugi dzień listopada. Wspominamy wtedy wszystkich zmarłych…
W Zaduszki kapłani ubierają szaty w barwach fioletowych, takie jak podczas pogrzebu. 2 listopada modlimy się, bowiem za bliskich zmarłych, którzy nie są w niebie, tylko w czyśćcu. Niebo, co prawda, mają zagwarantowane, muszą jednak odpokutować za swoje grzechy dokonane w trakcie ziemskiego życia.

A skąd wiemy, gdzie trafiły dusze naszych bliskich?
Oczywiście tylko Bóg wie, co się dzieje z daną duszą, w jakim jest stanie. Modlić się jednak trzeba. Nie wiem, czy moja śp. kochana babcia Jadwiga jest w czyśćcu czy w niebie, ale ja i tak się za nią modlę, a Bogu mówię, że jeśli Ona nie potrzebuje mojej modlitwy, to chcę ją ofiarować za osobę z rodziny, która jej najbardziej potrzebuje. Albo proszę Boga, aby tę moją ofiarę zagospodarował według swojej woli.

W Dzień Zaduszny w kościołach i kaplicach można uzyskać odpuszczenie kar doczesnych. W tym roku wielu wierzących będzie celebrować ten dzień w domu. Jak zatem dochować tradycji, Ojcze?
W Kościele katolickim przykłada się wielką wagę do tzw. odpustów. Przez odpusty możemy pomóc dostać się do nieba naszym bliskim zmarłym. Odpust to w teologii katolickiej pojęcie oznaczające darowanie przez Boga kary doczesnej za grzechy, które zostały już odpuszczone, co do winy. Odpust może być zupełny, jeśli jest darowaniem całej, przewidzianej przez Boga kary lub cząstkowy - jeśli jest zmniejszeniem kary. Przez pierwszych osiem dni listopada katolik mógł uzyskać odpust zupełny, a przez cały listopad cząstkowy. Każdego dnia za jednego zmarłego, nawiedzając cmentarz i modląc się za zmarłych. W tym roku, jak ogłosił Watykan, z powodu pandemii można uzyskać odpust zupełny dla wiernych zmarłych w dowolne osiem dni listopada, w zależności od naszych możliwości. Ponadto na mocy watykańskiego dekretu osoby starsze, chore oraz pozostałe, które nie mogą opuścić domu, też mogą uzyskać odpust, nie odwiedzając cmentarza. Musimy tylko pamiętać, aby być w stanie łaski uświęcającej, nie być przewiązanym do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego, przyjąć Komunię świętą, odmówić modlitwę Ojcze nasz, Wierzę w Boga i dowolną w intencjach Ojca Świętego.

Czy w jakichś inny sposób możemy też uzyskać odpust zupełny za zmarłych?
Oczywiście. I to przez cały rok, nie tylko w listopadzie. Np. adorując Najświętszy Sakrament przez pół godziny albo pobożnie czytając przez pół godziny Pismo Święte, albo odmawiając jedną część Różańca świętego w kościele, w kaplicy lub w rodzinie (te pięć dziesiątków należy odmówić w sposób ciągły), albo odprawiając Drogę Krzyżową przed stacjami zatwierdzonymi przez Kościół, albo pobożnie odmawiając Koronkę do Miłosierdzia Bożego przed Najświętszym Sakramentem publicznie wystawionym lub przechowywanym w tabernakulum. I oczywiście - jak zawsze - musimy spełnić zwykłe warunki, tzn. być w stanie łaski uświęcającej, nie być przywiązanym do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego, przyjąć Komunię świętą, odmówić modlitwę, której nauczył nas Pan Jezus - Ojcze nasz.., wyznać wiarę - Wierzę w Boga… i odmówić dowolną modlitwę w intencjach Ojca Świętego.

Formą pomocy zmarłym są też wypominki?
W listopadzie czyta się tzw. wypominki, imiona zmarłych wypisane na kartkach, prosząc, by cały Kościół modlił się za nich. Modlitwa za zmarłych, którą nazywamy wspominkami lub wypominkami, jest znana od bardzo dawna. Pojawiła się w klasztorach i była znakiem wiary w moc modlitwy wspólnotowej. Od klasztoru do klasztoru przekazywano sobie spisy imienne zmarłych i modlono się za nich w listopadzie, ale i w ciągu całego roku liturgicznego. My do dziś codziennie wspominamy z imienia i nazwiska braci Polaków, którzy danego dnia umarli. I odmawiamy specjalną modlitwę. Kilka dni temu postanowiliśmy nasze księgi zmarłych poszerzyć o śp. braci, żyjących i pracujących na terenie Federacji Europy Środkowo-Wschodniej naszego zakonu.

Myślę, że zwłaszcza w tym roku warto wspomnieć, że prócz modlitwy, mszy ofiarowanej za osoby zmarłe, możemy im pomóc dostać się do nieba poprzez dobry uczynek…
To prawda. Wielu moich współbraci z krakowskiej prowincji franciszkanów już w czasie pierwszej fali pandemii koronawirusa podjęło się różnych zadań charytatywnych. Staramy się wszystko czynić zgodnie z wolą naszego ojca-założyciela, św. Franciszka z Asyżu: „Póki mamy czas, czyńmy dobrze”. Pamiętajmy, że spełniając dobre uczynki, dając jałmużnę, podejmując post możemy to wszystko ofiarować w intencji zmarłych. To są realne środki pomocy dla nich z naszej strony.

Wideo

Materiał oryginalny: Zbliża się dzień Wszystkich Świętych. "Warto już dziś zadać sobie pytanie, dokąd biegnę" - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie