Urząd Miasta w Nowym Targu ogłosił właśnie przetarg, w którym szuka osoby lub firmy, która wykona dokumentację potrzebną do instalacji na osiedlu Niwa "stacjonarnego urządzenia rejestrującego".
Jak można wyczytać na miejskiej stronie internetowej, gdy takie papiery będą gotowe, miasto razem z Inspekcją Transportu Drogowego zakupi odpowiednie urządzenie. Po zamontowaniu będzie ono robić zdjęcia kierowcom, którzy przekroczyli prędkość.
Zobacz krakowskich "mistrzów parkowania"
O ustawienie przy krajowej "47" fotoradaru od kilkunastu miesięcy walczy nowotarski radny Tadeusz Truty. Samorządowiec mieszkający w okolicach Niwy wielokrotnie powtarzał, że kierowcy jeżdżą w tym miejscu zdecydowanie zbyt szybko, a tym samym stwarzają zagrożenie dla innych kierowców i pieszych. - Fotoradar każe im ściągnąć nogę z gazu i poprawi bezpieczeństwo - wyjaśniał na poprzednich sesjach rady miasta Tadeusz Truty, którego argumenty zostały ostatecznie wysłuchane.
Do wielu kierowców dalej tłumaczenie radnego jednak nie dociera. - Fotoradar w tym miejscu nie jest potrzebny - mówi Marek Staniek, kierowca z Szaflar, który niemal codziennie pokonuje zakopiankę w tym miejscu. - Skoro pan radny uważa, że to takie niebezpieczne miejsce to niech powie, kiedy ostatnio miał tam miejsce jakiś wypadek. Odpowiedz brzmi: dawno. Przez ostatnie trzy lata nie pamiętam żadnego - dodaje kierowca, którego słowa potwierdzają policyjne statystyki. - Radar stanie więc nie dla bezpieczeństwa, tylko, by produkować mandaty.
Pieniądze z nich w po połowie będą spływać do kasy miasta i do skarbu państwa. - Osoba, która podejmie się opracowania dokumentacji dla fotoradaru, wykona także raport na temat stanu bezpieczeństwa na tym odcinku drogi - mówią urzędnicy. - Jeśli okaże się, że ryzyko wypadku jest tam rzeczywiście małe, to jeszcze raz zastanowimy się nad inwestycją.
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+