Ograniczajmy ruch, ale nie podwyżkami cen biletów. Felieton Piotra Tymczaka

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Urzędnicy nie chcą abyśmy jeździli po Krakowie prywatnymi samochodami. Ma to załatwić tzw. strefa czystego transportu. Takim pomysłom powinna jednak towarzyszyć sensowna propozycja na korzystanie w mieście z komunikacji miejskiej.

Zamiast tego prezydent i jego podwładni chcą aby bilety MPK były droższe. Kraków to już aglomeracja. Wielu z nas mieszka poza granicami miasta.

Aż się też prosi, byśmy mieli gdzie parkować na obrzeżach miasta, ale parkingów park and ride jak nie było tak nie ma i nic nie wskazuje, że takie powstaną w najbliższej przyszłości. Pozostaje więc pchać się do centrum.

Tyle, że z każdym rokiem rośnie liczba pojazdów. W 800-tysięcznym mieście zarejestrowanych jest już ich ponad 630 tysięcy. To jasne, że nie zmieszczą się wszystkie na krakowskich drogach, nie tylko na wąskich uliczkach w centrum ale też tych osiedlowych.

W obrębie Plant i na Kazimierzu obowiązuje strefa ograniczonego ruchu, do której mogą wjeżdżać mieszkańcy i upoważnione pojazdy. To jednak za mało, bowiem korki tworzą się w pozostałych częściach miasta. To powoduje ogromny dyskomfort życia z powodu hałasu, a także przyczynia się do powstawania smogu, z którym miasto walczy ponoć od lat.

Na problem zareagował Sejmik Województwa Małopolskiego, który przyjął Program Ochrony Powietrza. Nowe przepisy zobowiązały władze Krakowa do wprowadzenia strefy czystego transportu, a więc ograniczeń dotyczących wjazdu pojazdów na określony teren ze względu na poziom emisji spalin.

Zalecenie było takie, by na początku nowym zakazem objąć centrum, a docelowo – po wybudowaniu północnej obwodnicy Krakowa - całe miasto. Urzędnicy uznali jednak, że lepiej iść na całość i od razu w całym Krakowie postawić szlaban dla największych motoryzacyjnych trucicieli. Coś w tym jest bo mniej samochodów to i oddychać będzie łatwiej. Zapłacić jednak maja za wszystko właściciele samochodów, którzy albo zmienią je na – to wiadomo – te nowsze i droższe, albo przesiądą do autobusów i tramwajów, których ceny biletów akurat poszybują w górę. Sprytny plan.

W nie lepszej sytuacji znajdą się kierowcy przyjeżdżający do Krakowa z zewnątrz. Dziennie to nawet 200 tysięcy pojazdów. Można by im zaostrzyć normy dotyczące emisji spalin. Można, ale warunek powinien być jednak taki, że jeśli ktoś wybierze się do Miasta Królów Polskich kopcącym gruchotem, to będzie miał gdzie go zostawić na obrzeżach miasta i stamtąd dojechać czymś do centrum.

W przypadku mieszkańców sprawiedliwsze byłoby wprowadzenie pełnych sankcji dla tych, którzy zdecydują się kupić pojazd niespełniający norm, ale od daty wyznaczonej w przepisach. W przypadku aut, które krakowianie już mają, powinna być zgoda na ich używanie aż do momentu ich sprzedaży czy zezłomowania. Dzięki temu część z nas nie będzie czuć się wykluczona. Dopuszczenie do jazdy samochodów nie spełniającymi wyśrubowanych norm mogłoby być jednak uwarunkowane wykupieniem biletu miesięcznego MPK. To zachęciłoby wielu do codziennego podróżowania tramwajami i autobusami. Na własnych 4 kółkach jeździlibyśmy wtedy tylko w pilnych przypadkach, czy na weekend na działkę.

Tak, trzeba coś zrobić z nadmiarem samochodów i zanieczyszczonym powietrzem. Tak, trzeba się przygotować na 2035 rok, kiedy według Parlamentu Europejskiego mamy kupować i jeździć wyłącznie samochodami elektrycznymi, niezależnie jak bardzo ten pomysł, szczególnie w obliczu

wojny za naszą wschodnią granicą, jest oderwany od rzeczywistości. Tak, wielu z nas nie będzie stać za 13 lat na samochody elektryczne. Dlatego miasto szczególnie o nich powinno się już dziś zatroszczyć, oddać do dyspozycji sprawną, nowoczesną komunikację zbiorową i tanie bilety, a nie podwyżki.

Tak, można czasem pomarzyć...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak unikać informacyjnego przeładowania? Zobacz program 3 sposoby NA

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aqwa
Zakładając, że mieszkańcy przesiądą się do komunikacji miejskiej, stawiam pytanie, czy ona jest na tyle wydolna by ich przyjąć ??? Wątpię.
G
Gość
21 listopada, 16:12, Gość:

Od dawna wiadomo że nasze miasto oddało władzę deweloperom,

a egzekucje powinności i działań w prawie tego towarzystwa są śmieszne

i wloka się miesiącami. Palny miejscowe to poligon wali z tym towarzystwem...zgadnijmy zatem o co tu chodzi?! Zabudowane korytarze przwietrzania miasta to świadome działania zmierzające do utraty zdrowia a nawet życia - powinny trafiać już pozwy nie tylko wobec urzędów ale też imienne wobec osób podpisująch decyzje.

KAŻDY budynek postawiony w takim „korytarzu” winien być rozebrany na koszt dewelopera, który go tam postawił — dlaczego? Bo zachodzi w pełni uzasadnione podejrzenie korupcji; tak się namolnie pchają do tego Krakowa — zaś każdy urzędnik, który przyłożył rękę do wydania takiemu pozwolenia na budowę, powinien siedzieć. Po prostu.

Z
Zbigniew Rusek
Indywidualnych aut w Krakowie jest o wiele za dużo, a wymiana na elektryczne czy inne - czyste, wcale nie zlikwiduje korków z Krakowa. W mieście mieszka za dużo ludzi (to, że Kraków rośnie, wcale nie cieszy, lecz smuci, gdyż maisto jest od wielu lat przerośnięte, przy czym dotyczy to zarówno liczby ludności, jak i powierzchni),. oraz za dużo dojeżdża do pracy w Krakowie (powodem tego są te przeklęte biurowce, ktore przyciągają jak magnes "kokosowymi" zarobkami, a ludzie ci nie mają co zrobić z nadmiarem pieniędzy, więc kupują samochody), przez co coraz gorzej się zyje.Miasto musi przetać rosnąć i powinno się dążyć do zmniejszenia liczby ludności (ludność napływowa powinna opuścić Kraków i wrócić do rodzinnych stron, lb zasiedlić wyludniające się Katowice, jeszcze bardziej wyludniającą się Łódź itd), biurowce powinno siępolikwidowac, wyburzyć, korporacje wysiedlić z Krakowa (częśc zlikwidowąc, inne przenieśc do mniejszych miast - nie tylko Małopolski), pewne urzędy przenieść (np. Urząd marszałkowski przenieść do Tarnowa, Sejmik Samorządowy do nowego Sącza, a w Krakowie niech zostanie wojewoda) -wtedy urzędnicy wraz z rodzinami i samochodami opuściliby Kraków. Skandalem jest to, że autobusy kursują coraz rzadziej i na wielu osiedlach mieszkaniowych na autobus czeka się kilakrotnie dłużej, niż się nim jedzie (wcale nie są to peryferyjne osiedla) - lepiej, by nieco rzadziej kursowały tramwaje, które często są puste. Bilety powinny być tańsze, a nie droższe i lepiej zlikwidować głupi przywilej, umożliwiający przewóz bez opłaty wózka dziecięcego (pchają się matki z wózkami do zatłoczonych autobusów - wypraszając pasażerów, którzy już są w pojeździe i potem niejeden nie może dojechać na dworzec do pociągu, do pracy, na uczelnię, do skzoły, gdyż krowa z wózkiem (użyłem nazwy wiadomego zwięrzęcia,by zastąpic niecenzuralny wyraz na literę k) ma przywileje. Często taka "wózkowa" tłoczy się do autobusu, by nim przejchać 1 (slownie: jeden) przystanek. Za wózki powinna być opłata w wysokości 2-krotnej ceny normalnego biletu (wózek zajmuje tyle miejsca, co 2 osoby siedzace lub 3 stojące). Kraków jest przeludniony, więc nie można dogadzać DZIECIOROBOM!!! W biurze zarobki poinny być równe zasiłkowi dla bezrobotnego - wówczas ludziom obrzdłabypraca biurowa i biura by same znikały (miasto przestałoby być przeludnione).
G
Gość
Od dawna wiadomo że nasze miasto oddało władzę deweloperom,

a egzekucje powinności i działań w prawie tego towarzystwa są śmieszne

i wloka się miesiącami. Palny miejscowe to poligon wali z tym towarzystwem...zgadnijmy zatem o co tu chodzi?! Zabudowane korytarze przwietrzania miasta to świadome działania zmierzające do utraty zdrowia a nawet życia - powinny trafiać już pozwy nie tylko wobec urzędów ale też imienne wobec osób podpisująch decyzje.
G
Gość
„Urzędnicy nie chcą abyśmy jeździli po Krakowie prywatnymi samochodami” — nie chcą, bo sami (z premedytacją, nie „przez pomyłkę”) zezwolili na zabudowę korytarzy przewietrzania miasta.

Więc teraz usiłują „walczyć” ze skutkami swojego układu z deweloperami — zabraniając mieszkańcom jeżdżenia samochodami i palenia węglem.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie