Mistrzostwa Europy Kraków 2021. Impreza, jakiej jeszcze w Polsce nie było. To było święto amp futbolu

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
19.09.2021, Kraków: fragment meczu o trzecie miejsce w ME Polska - Rosja (1:0)
19.09.2021, Kraków: fragment meczu o trzecie miejsce w ME Polska - Rosja (1:0) Andrzej Banaś
Ponad 20 000 kibiców, 173 zawodników, 141 goli, 14 drużyn, 7 dni turniejowych, 3 stadiony, ale przede wszystkim wysoki poziom, wielkie emocje, świetne widowiska i kapitalna atmosfera – to w największym skrócie obraz III mistrzostw Europy w amp futbolu w Krakowie, podczas których nasza reprezentacja zajęła trzecią lokatę, za Turcją i Hiszpanią.

To było prawdziwe święto piłki nożnej dla osób z jednostronną amputacją lub inną wadą kończyn, która zaistniała w naszym kraju w październiku 2011 roku (liga ruszyła niespełna 4 lata później). Z pierwszego w historii zgrupowania kadry nie ma dziś już w niej nikogo, z… drugiego pozostali trzej zawodnicy: bramkarz Jakub Popławski, obrońca Przemysław Świercz i pomocnik/napastnik Bartosz Łastowski.

Niszowa dyscyplina, którą początkowo interesowała się garstka ludzi, zaczęła się u nas rozwijać m.in. dzięki grupie zapaleńców z prezesem stowarzyszenia Mateuszem Widłakiem i trenerem kadry Markiem Dragoszem na czele, co przełożyło się potem na bardzo dobre wyniki reprezentacji na międzynarodowej arenie (czwarte miejsce w MŚ 2014, trzecie w ME 2017 i siódme w MŚ 2018).

„Biało-czerwoni” zaskarbiali sobie szacunek kibiców nie tylko umiejętnościami, ale i profesjonalnym podejściem do sportu, charakterem na boisku, dystansem do swoich fizycznych ograniczeń, tworzeniem świetnie się rozumiejącej grupy. Podczas ME w Krakowie fani zrewanżowali się im gorącym dopingiem i wysoką, na stadionie Cracovii wynoszącą nawet ponad 6,4 tys. widzów, frekwencją.

- Wszyscy razem stworzyliśmy wielką ampfutbolową rodzinę. To medal zdobyty nie tylko przez piłkarzy, czy sztab szkoleniowy, ale także przez fanów, którzy byli z nami od początku tego turnieju. Każdego dnia czuliśmy wsparcie kibiców i bardzo im za to dziękujemy – mówił jeden z najlepszych polskich zawodników Krystian Kapłon.

Zmagania na boiskach Cracovii, Prądniczanki i Garbarni oglądali nie tylko polscy fani. Anglików wspierała grupa kilkunastu rodaków, którzy przyjechali na turniej, Belgów - dwaj kibice Clubu Brugge - Ludo i Steven, a Niemców - rodzice zawodnika Floriana Fischera. Nasi fani mile zaskoczyli graczy Turcji, oglądających trybunach Prądniczanki mecz Polska – Izrael. Odwrócili się w ich kierunku i zgotowali im owację. W rewanżu też otrzymali oklaski.

Każdego dnia czuliśmy wsparcie kibiców i bardzo im za to dziękujemy – Krystian Kapłon, reprezentant Polski

W Krakowie rywalizowali sportowcy, którym życie nie szczędziło razów. Tracili kończyny np. z powodu wypadków, pożarów, porażenia prądem, choroby nowotworowej. 17-letni angielski bramkarz Thomas Atkinson w wypadku samochodowym stracił i rękę, i nogę. Na boisku gra z protezą nogi. Inni urodzili się z niedorozwojem kończyn. Ale nie użalają się nad swym losem. Chcą być traktowani przede wszystkim jako sportowcy. I tym też zdobyli szacunek swych fanów.

- Każdy z nas ma swoją jedyną, uniwersalną, niepowtarzalną historię. My poznajemy siebie cały czas. Każdy miał inne przeżycia, każdy inaczej sobie radzi ze stresem, z emocjami – mówił Kapłon, który po meczu półfinałowym z Hiszpanią mocno przeżywał to, iż uchylił się po strzale z rzutu wolnego Adriana Castro, dzięki czemu ten zdobył zwycięskiego gola.

Pocieszali go nie tylko koledzy z drużyny. Także… Hiszpan Andreu Oros Carceles, który po przyjacielsku obejmował płaczącego na murawie wiślaka. - Jesteś najlepszym zawodnikiem. Jesteś mistrzem – przekonywał go. To także świadczy o atmosferze panującej wśród rywalizujących ze sobą graczy, potrafiących docenić klasę rywali.

Klasę - i umiejętności motywacyjne - po przegranej z Hiszpanami zademonstrował też trener Dragosz. - Najgorsza rzecz, która by się mogła wydarzyć teraz to to, żeby każdy spuścił kinol i poszedł do łóżka. Lepszym od nas zdarzało się uchylić, podnieść nogę, nie trafić, nie strzelić karnego. Nie ma takiej możliwości, że ktoś będzie brał tutaj porażkę na siebie – powiedział podopiecznym.

Tytuł obroniła – w doskonałym stylu – faworyzowana Turcja. Wygrała wszystkie sześć spotkań, strzelił aż 36 bramek, a straciła jedynie dwie (w półfinale z Rosją). Turcy w finale nie dali szans Hiszpanom (6:0). Tym ostatnim nie pomogłaby zapewne nawet obecność pauzującego za czerwoną kartkę znakomitego Davida Mendesa, jedynego zawodowego ampfutbolisty na Półwyspie Iberyjskim.

Równie mocno co Turcy ze złota Izraelczycy cieszyli się z… trzynastej, przedostatniej lokaty w ME, co było jednym z najsympatyczniejszych obrazków na krakowskim turnieju i pokazało, jak bardzo wszystkim zależało na udanym występie w prawdziwym ampfutbolowym święcie.

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie